Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Parlament Ukrainy przegłosował ustawę przywracającą niezależność dwóch najważniejszych instytucji antykorupcyjnych w kraju. „Władza to naród!” – skandowali protestujący, którzy od ponad tygodnia domagali się odwrócenia negatywnych zmian w prawie.
Parlament Ukrainy w dwóch czytaniach przyjął w czwartek 31 lipca ustawę przywracającą niezależność Narodowego Biura Antykorupcyjnego (NABU) oraz Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP). Za przyjęciem ustawy zagłosowało 331 parlamentarzystów, nikt nie był przeciw. Głosowanie było transmitowane na żywo w internecie.
Ustawę natychmiast podpisał marszałek Rady Najwyższej Ukrainy Rusłan Stefanczuk. Teraz trafi ona do podpisu na biurko prezydenta Wołodymyra Zełenski. Zełenski ustawę podpisze, bo sam ją złożył.
Przyjęta w czwartek 31 lipca ustawa, przywracająca niezależność instytucji antykorupcyjnych, zakłada m.in.:
Ustawa została pozytywnie zaopiniowana przez NABU i SAP. Przedstawiciele tych instytucji uznali, że projekt przedłożony przez prezydenta Ukrainy w trybie pilnym, „przywraca wszystkie uprawnienia proceduralne i gwarancje niezależności NABU i SAP”.
Tak błyskawiczne procedowanie ustawy to efekt ogromnych kontrowersji, które wzbudziła próba podporządkowania Specjalistycznej Prokuratury Antykorupcyjnej Prokuratorowi Generalnemu oraz wzmocnienia wpływu Prokuratora Generalnego na Narodowe Biuro Antykorupcyjne. Takie regulacje zaproponował prezydent Wołodymyr Zełenski, a ukraiński parlament przyjął je 22 lipca, co spowodowało falę spontanicznych protestów społecznych.
Obie agencje były jednym z głównych osiągnięć Rewolucji Godności w 2014 roku. Jako specjalne niezależne organy zostały utworzone w celu zwalczania korupcji wśród urzędników wysokiego szczebla, w tym byłych prezydentów, parlamentarzystów, sędziów, urzędników państwowych i prokuratorów.
Po decyzji Zełenskiego z 22 lipca w kraju – mimo wojny – wybuchły spontaniczne protesty. 23 lipca miały się one odbyć się w 17 ukraińskich miastach. Na ulice wyszły tysiące ludzi, głównie młodzież. Jest to największy protest antyrządowy od początku pełnoskalowej wojny. Według Ukraińców władza naruszyła zaufanie społeczeństwa.
„Korupcja bije brawa”, „Gniew ludu jest straszniejszy od NABU i SAP”, „Mój mąż zginął, żeby w tym kraju nie było samowolki”, „Chcecie [mieć] jak w Rosji?”, „Zostawcie w spokoju NABU”, „Na ch*ja mi system, który pracuje przeciwko mnie?”, „Żyje korupcja, umiera przyszłość”, „Nie jesteśmy Rosją. Z nami tak nie wolno” – takie hasła nieśli protestujący na transparentach. Władze okazały się zupełnie zaskoczone skalą protestów.
Na władze Ukrainy spadła też fala krytyki ze strony partnerów międzynarodowych. Wyjaśnień w sprawie i przywrócenia niezależności instytucji antykorupcyjnych domagała się m.in. szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
Presja przyniosła pozytywny skutek. Zmiany zostały odwrócone.
Przeczytaj także: