Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Brytyjski dziennik ustalił, że najwyższy przywódca Iranu obawia się dezercji w służbach bezpieczeństwa lub powodzenia protestujących. Dlatego może powtórzyć ruch Baszszara Al-Asada.
Najwyższy przywódca Iranu, alajatollah Ali Chamenei, ma awaryjny plan ucieczki z ogarniętego zamieszkami kraju. Dziennik „The Times” dotarł do dokumentów potwierdzających, że jego celem ma być Moskwa. Irański lider obawia się, że siły bezpieczeństwa nie zdołają stłumić protestów, zdezerterują lub przejdą na stronę jego przeciwników politycznych. Razem z nim do Rosji mają zbiec jego najbliżsi współpracownicy polityczni oraz członkowie rodziny – w tym syn Mojtaba, wyznaczony na następcę 87-letniego ajatollaha.
Według dziennika Chamenei może spróbować powtórzyć sukces ucieczki byłego prezydenta Syrii Baszszara al-Asada, który po obaleniu również wraz z rodziną wyjechał do Moskwy. Zdaniem informatorów „The Times” wyznaczono już ewentualną trasę ucieczki, a przedstawiciele ajatollaha zgromadzili za granicą środki, które pozwolą mu na spokojne życie. Chamanei zarządza między innymi aktywami znajdującej się pod częściową kontrolą państwa potężnej fundacji Setad. Według szacunków Reutersa w 2013 roku jej majątek sięgał 95 mld dolarów.
Zdaniem informatorów „The Times” Chamenei może na razie liczyć na lojalność swojego otoczenia, bo to od jego decyzji zależy ich przyszłość w reżimie Islamskiej Republiki Iranu. Jednocześnie jednak ajatollah ma być w słabszej formie fizycznej i psychicznej, na co wpłynęła zeszłoroczna 12-dniowa wojna z Izraelem. Przywódca ma od tego czasu „obsesyjnie” dbać o swoje bezpieczeństwo, a jego stan ma sięgać „paranoi”.
Na razie jednak obecne protesty nie są tak masowe jak w 2019 czy 2022 roku. A wówczas nie doszło do zmiany władzy. Dziś Republika Islamska jest jednak w trudniejszej sytuacji ekonomicznej i wewnętrznej. Rozproszone po całym kraju protesty wciąż trwają mimo brutalnej odpowiedzi irańskich służb bezpieczeństwa w kilku miejscach i ofiar śmiertelnych wśród manifestantów. Manifestanci domagają się oni zatrzymania wysokiej inflacji, napędzanej między innymi przez amerykańskie sankcje.
"Według danych Centrum Statystyk Iranu inflacja w grudniu wyniosła 52,6 proc. – to wzrost o ponad trzy punkty procentowe w stosunku do listopada. Średnioroczny poziom inflacji wynosi obecnie 42 proc. Odzwierciedla to kiepski stan całej gospodarki. Według innych najnowszych danych, w pierwszym półroczu irańska gospodarka skurczyła się o 0,6 proc., a jeśli wyłączyć sektor paliwowy – o 0,8 proc.
Przed powrotem amerykańskich sankcji w 2018 roku dolara można było na rynku w Iranie kupić za mniej niż 100 tys. riali. Dziś to okolice 1 mln 400 tys. rial. To ogromna dewaluacja waluty w ciągu zaledwie kilku lat. A za tym idzie pogarszanie się sytuacji ekonomicznej prawie każdego gospodarstwa domowego, zarówno wśród klasy średniej, jak i wśród robotników" – pisał na naszych łamach Jakub Szymczak.
Przeczytaj także:
Według grup monitorujących przestrzeganie praw człowieka w czasie manifestacji zginęło już 16 osób. Obywatele Iranu wychodzą na ulice po raz kolejny w ostatnich latach. Protesty w Islamskiej Republice wybuchały w 2017, 2019 oraz 2022 roku.