Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rozkręca się spirala przemocy na Bliskim Wschodzie: najpierw USA zaatakowała cele w Iraku w odpowiedzi na irańskie ataki w cieśninie Ormuz. Iran odpowiedział nalotami na amerykańskie bazy w Bahrajnie i Kuwejcie.
W nocy z wtorku na środę 8 lipca Iran – jak twierdzi – zaatakował 85 amerykańskich celów militarnych w Kuwejcie i Bahrajnie. Ataki mają być odpowiedzią na amerykańskie uderzenie na cele w Iranie wcześniej w nocy naszego czasu. Według dowództwa sił zbrojnych USA, celem ataku padło ponad 80 obiektów, w tym systemy obrony powietrznej, radary i kutry Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
Stany Zjednoczone cofnęły też zawieszenie sankcji na irańską ropę, wynegocjowane trzy tygodnie temu w ramach wstępnego porozumienia, które miało zakończyć wojnę. Decyzje te zostały podjęte przez prezydenta USA Donalda Trumpa podczas trwającego właśnie szczytu NATO w Ankarze.
USA twierdzą, że ataki były odpowiedzią na atakowanie przez Iran statków w cieśninie Ormuz, w tym saudyjskiego tankowca i katarskiego gazowca. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte, który wśród europejskich liderów przyjął na siebie rolę chwalącego wszystkie decyzje Trumpa, stwierdził, że amerykańska operacja była „absolutnie konieczna".
Po miesiącu wojny i ponad dwóch miesiącach negocjacji Irańczycy i Amerykanie podpisali w połowie czerwca wstępne porozumienie, które miało zakończyć bliskowschodni konflikt. Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, było one odbierane raczej jako „kapitulacja" USA, któremu nie udało się ani obalić reżimu w Teheranie, ani zmusić Iran do rezygnacji z programu produkcji rakiet balistycznych. Zawarte zostało w nim jednak zobowiązanie Iranu do zaprzestania prób wyprodukowania broni jądrowej.
Przeczytaj także: