0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:18 10-01-2026

Prawa autorskie: zrzut ekranu z IranWirezrzut ekranu z IranW...

Protesty w Iranie nie ustają. Rośnie liczba ofiar śmiertelnych

Irańczycy protestują już dwa tygodnie, a demonstracje przybierają na sile. Republika Islamska zdecydowała się na agresywne rozprawienie się z demonstrantami. Nawet jeśli uda się stłumić bunt, dzisiejszy system władzy w Iranie doszedł do ściany

Co się wydarzyło

Piątek 9 stycznia, trzynasty dzień protestów w Iranie. Przez dalszą silną blokadę internetu informacje, jakie docierają do nas z tego kraju, są ograniczone. To, co dociera, jasno pokazuje, że protestujący nie odpuszczają, a w wielu miejscach demonstracje przyjmują agresywny charakter. Ale władza się nie cofa i po wyważonej reakcji z pierwszych dni nie ma już śladu.

Wczorajsze (9 stycznia) przemówienie najwyższego przywódcy Alego Chameneiego brzmiało niemal dokładnie tak samo, jak w przypadku każdej poprzedniej fali protestów. Czyli: mamy rację, protestujący są w błędzie i dają się wykorzystywać wrogom Republiki Islamskiej. Chamenei mówił o tym, że państwo, któremu przewodzi, zostało ufundowane na ofierze setek tysięcy poległych z honorem osób, dlatego teraz Republika Islamska nie cofnie się przed tymi, „którzy sieją zniszczenie”. Ani słowem nie wspomniał o frustracjach gospodarczych, które sprowokowały pierwsze wystąpienia.

A irańskie służby bezpieczeństwa posłuchały przywódcy. Wszystko wskazuje na to, że wczorajsze demonstracje były bardzo liczne. A ich tłumienie — krwawe.

Dziennikarz perskojęzycznej sekcji BBC Siawasz Ardalan tak podsumowywał spływające do niego informacje:

„Ogromne demonstracje. Nieustające strzały. Szpitale leczące rannych w cieniu blackoutu internetu. To brutalne starcie między ograniczeniami władzy ludu i surową siłą państwa”.

„Time” powołuje się na anonimowego lekarza z Teheranu, który miał przekazać gazecie, że w sześciu szpitalach zarejestrowano ponad 200 zgonów protestujących. To bardzo trudne do zweryfikowania dane, które mogą być przesadzone. Human Rights Activists News Agency mówi o 65 zabitych od początku protestów. HRANA liczy jednak tylko osoby, które udało się zidentyfikować z imienia i nazwiska.

Institute for the Study of War zidentyfikował wczoraj 116 protestów w całym kraju, z czego przynajmniej 20 liczyło co najmniej tysiąc osób.

Jaki jest kontekst

W niedzielę 4 stycznia Donald Trump powiedział, że jeśli rządzący Iranem zabiją protestujących, to USA uderzy w nich bardzo mocno. 8 stycznia powtórzył swoje groźby, ale jednocześnie zrobił krok w tył i twierdził, że dotychczasowe ofiary to wynik paniki tłumu. W najbliższych dniach Trumpowi trudno będzie jednak utrzymać takie twierdzenia. Nawet pomimo silnej blokady internetu jasne jest, że irańskie służby bezpieczeństwa zabijają protestujących, choć o skali na razie musimy jedynie spekulować.

Jednocześnie władze Iranu nie cofają się w swoich deklaracjach wrogości wobec USA. Chamenei oskarża Amerykanów o podżeganie Irańczyków, a protestujących — o działanie z inspiracji Trumpa. Retoryka Republiki Islamskiej zawsze była silnie antyamerykańska, to nieodłączna część ideologii państwa powstałego w wyniku rewolucji w 1979 roku. Irański reżim stoi dziś w trudnej sytuacji i nie przejawia pragmatyzmu.

Groźby Trumpa nie oznaczają oczywiście inwazji lądowej, podobnej do tej z Iraku w 2003 roku. Amerykanie pokazali jednak w czerwcu 2025 roku, że w razie potrzeby są w stanie przeprowadzić szybki i skuteczny atak powietrzny na terenie Iranu. Nie można dziś wykluczyć podobnego działania, szczególnie w obliczu rosnących napięć i braku chęci irańskiego reżimu do kroku w tył.

Zablokowanie dostępu do internetu w trakcie protestów w całym kraju to również znana taktyka stosowana przez Republikę Islamską. W 2019 roku, podczas protestów, które również miały podłoże ekonomiczne, irański rząd zrobił to samo. Na podstawie źródeł w irańskim rządzie Reuters pisał wówczas o 1500 ofiarach śmiertelnych.

Wówczas rząd stłumił protesty, a sytuacja wewnętrzna na jakiś czas wróciła do względnej stabilności. Do czasu.

Vali Nasr, profesor studiów bliskowschodnich i stosunków międzynarodowych na Johns Hopkins University, który w grudniu udzielił OKO.press wywiadu na temat strategii międzynarodowej Iranu, napisał w Project Syndicate tekst, w którym twierdzi, że dziś sytuacja jest znacząco inna niż w poprzednich rundach protestów w 2017, 2019 czy 2022 roku. Zdaniem Nasra, nawet jeśli Iranowi uda się uniknąć konfrontacji z USA i znów stłumić protesty, państwo jest dziś na równi pochyłej, z której nie ma już odwrotu.

„Republika Islamska znajduje się między młotem a kowadłem – ściskana z jednej strony przez zewnętrzne zagrożenie ze strony USA i Izraela, z drugiej przez wewnętrzne zagrożenie masowego powstania. Nie ma łatwej drogi wyjścia z tej pułapki. Całkowity upadek Republiki Islamskiej nie jest jeszcze nieuchronny, ale irańska rewolucja zbliża się dziś do swojego końca” – pisze badacz.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także: