Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Miliony Iranek i Irańczyków ruszyło dziś do urn, by wybrać nowego prezydenta kraju. Wybory odbyły się przedterminowo w związku z tragiczną śmiercią prezydenta Ebrahima Raisiego w wypadku helikoptera
Do katastrofy śmigłowca, w której zginął irański prezydent Ebrahim Raisi, doszło 20 maja 2024 roku. Raisi wracał z uroczystości otwarcia tamy na rzecze Araks, na granicy Iranu i Azerbejdżanu.
Dzisiejsze wybory trudno nazwać demokratycznymi. Pulę kandydatów ściśle kontroluje najwyższy przywódca religijno-polityczny Iranu ajatollah Ali Chamenei. Wybór sprowadzał się do jednego z czterech kandydatów lojalnych wobec Chameneiego: trzech konserwatystów i jednego umiarkowanego reformatora. Ten ostatni to kardiochirurg Masud Pezeszkian, który w jednym z ostatnich przemówień stwierdził, że Iran powinien wrócić do międzynarodowego porozumienia nuklearnego z 2015 roku, co mogłoby poluzować nałożone na kraj sankcje gospodarcze.
Z kandydowania w wyborach wykluczone zostały kobiety oraz osoby wzywające do radykalnych zmian. Dlatego nikt nie spodziewa się, że nowy prezydent znacząco odmieni irańską politykę zagraniczną – może ew. skorygować jej ton.
Do udziału w głosowaniu uprawnionych jest 61 milionów obywateli Iranu. Analitycy zapowiadają jednak niską frekwencję. W marcowych wyborach parlamentarnych wyniosła ona 41 proc. i była najniższa w historii. W Teheranie głos oddało wtedy mniej niż 10 proc. uprawnionych.
Ajatollah Chamenei apelował do Irańczyków o tłumne stawienie się na głosowaniu.
„Trwałość, siła, godność i reputacja Republiki Islamskiej zależą od obecności obywateli” – mówił Chamenei państwowej telewizji po oddaniu głosu. „Wysoka frekwencja jest zdecydowaną koniecznością”. Komisja Wyborcza dwukrotnie wydłużała dziś czas na głosowanie, łącznie o cztery godziny.
Nazwisko zwycięzcy pierwszej tury poznamy jutro, w sobotę 29 czerwca, ok. południa. Jeżeli żaden z kandydatów nie otrzyma powyżej 50 proc. głosów, w najbliższy piątek odbędzie się druga tura.
Źródło: PAP, Reuters.