0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:35 26-09-2024

Prawa autorskie: ANWAR AMRO / AFPANWAR AMRO / AFP

Izrael odrzuca plan zawieszenia broni z Libanem

Pomimo ogromnych wysiłków amerykańskich, francuskich i arabskich negocjatorów Izrael wciąż grozi rozpoczęciem inwazji lądowej na Liban. Liban ostrzega, że nie pozostanie bierny wobec izraelskiej agresji

Izrael nie zgodził się na zaproponowane przez USA, Francję, Arabię Saudyjską i Katar trzytygodniowe zawieszenie broni, w ramach którego zarówno Izrael, jak i operujący z terenu Libanu Hezbollah miałby zaprzestać ostrzałów sąsiada — donoszą amerykańskie media, w tym Bloomberg i Reuters.

„Nie będzie żadnego zawieszenia broni. Będziemy z całą siłą kontynuować walkę z organizacją terrorystyczną Hezbollah aż do zwycięstwa” – napisał na platformie X Izrael Katz, minister spraw zagranicznych Izraela.

Premier Izraela Benjamin Netanjahu nie zabrał jeszcze oficjalnie głosu w tej sprawie, ale jak donosi Bloomberg, kancelaria Netanjahu poinformowała, że „siły obronne Izraela zostały poinstruowane, by kontynuować ostrzał Libanu” — informuje dziennik. Netanjahu ma w piątek 27 września przemawiać na forum ONZ.

Hezbollah nie poinformował oficjalnie, czy byłyby gotów przyjąć warunki zawieszenia broni, ale będący pośrednikiem w rozmowach minister gospodarki Libanu Amin Salam powiedział, że jego zdaniem po stronie Hezbollahu widać dużo „elastyczności”.

Także premier Libanu Nadżib Mikati kilkukrotnie wyraził nadzieję na zawieszenie broni.

„Zrobić miejsce dyplomacji”

Propozycję zawieszenia broni wypracowali amerykańscy, francuscy i saudyjscy negocjatorzy, którzy od początku eskalacji między stronami prowadzili rozmowy zarówno z Izraelem, jak i Libanem. W rozmowy zaangażowany był sekretarz stanu USA Anthony Blinken, premier Libanu Nadżib Mikati, jak i prezydenci: Joe Biden i Emmanuel Macron.

Negocjatorzy wezwali do „powstrzymania rozlewu krwi” i zapobieżenia ryzyku, że wymiana ognia zamieni się „w regularną wojnę”.

„Czas zawrzeć dyplomatyczne porozumienie, które umożliwi cywilom po obu stronach granicy bezpiecznie wrócić do domów” – napisali we wspólnym oświadczeniu.

Prezydent USA Joe Biden bardzo liczył na to, że uda się zawrzeć porozumienie. Jeszcze w środę 25 września mówił w wywiadzie z telewizją ABC: „Nie chcę przesadzać, ale jest możliwość, że jeśli poradzimy sobie z zawieszeniem broni w Libanie, będziemy w stanie przejść do negocjacji w sprawie Zachodniego Brzegu i Gazy” – mówił Biden.

Amerykański prezydent bardzo chce doprowadzić do całkowitego zawieszenia broni na Bliskim Wschodzie przed końcem swojej kadencji, a najlepiej przed listopadowymi wyborami prezydenckimi. Tocząca się wojna stawia w złym świetle nieumiejących sobie z nią poradzić Demokratów i jest wykorzystywana przez Donalda Trumpa w kampanii. Trump utrzymuje, że gdyby on rządził, byłby pokój.

Groźba dalszej eskalacji

Temat niebezpiecznej eskalacji na Bliskim Wschodzie jest gorącym tematem na trwającym właśnie szczycie ONZ w Nowym Jorku. Do zawieszenia ognia wezwali m.in. sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres oraz szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Obaj domagają się przestrzegania rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ z 2006 roku, przyjętej w związku z wojną izraelsko-libańską.

Rezolucja, przyjęta głosami wszystkich członków Rady Bezpieczeństwa ONZ, w tym Rosji i Chin, wzywa do całkowitego zaprzestania działań wojennych między Izraelem a Hezbollahem, wycofania sił izraelskich z Libanu oraz rozbrojenia Hezbollahu. Stanowi też, że w pasie 29 km na północ od granicy Izraela i Libanu może stacjonować jedynie wojsko libańskie i siły zbrojne ONZ.

Od poniedziałku w wymianie ognia między Izraelem a stacjonującym na terenie Libanu Hezbollahem zginęło już ponad 600 osób, a niemal sto tysięcy osób — zarówno na południu Libanu, jak i na północy Izraela musiało się ewakuować. Większość ofiar to libańscy cywile, ale we wtorkowym ataku rakietowym na Bejrut armia Izraela zabiła także dowódcę jednej z dywizji lotniczych Hezbollahu Mohammada Surura.

Izraelskie bomby spadają zarówno na południową, jak i środkową część kraju, w tym na stolicę Libanu. Izrael grozi rozpoczęciem lądowej inwazji celem likwidacji Hezbollahu. Liban ostrzega, że w obliczu ofiar cywilnych nie pozostanie bierny.