Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent USA Donald Trump zagroził przejęciem irańskiej ropy. Jego zdaniem wojska amerykańskie mogłyby z łatwością zająć centrum eksportowe na wyspie Chark — kluczowe dla 90 proc. eksportu ropy z Iranu.
O swoich planach Trump powiedział w niedzielnym wywiadzie dla dziennika „Financial Times”. Stwierdził, że chciałby „przejąć ropę z Iranu” i może przejąć centrum eksportowe na wyspie Chark. Jego zdaniem obrona wyspy ze strony Iranu jest na tyle słaba, że nie byłoby to trudne zadanie dla armii USA.
„Może zajmiemy wyspę Chark, a może nie. Mamy wiele opcji” – powiedział Trump dziennikowi. „To oznaczałoby również, że musielibyśmy tam [na wyspie Chark] pozostać przez jakiś czas”. Dodał, że przejęcie wyspy byłoby łatwe dla Amerykanów.
Rozmawiając z dziennikarzami w niedzielę na pokładzie Air Force One, w drodze powrotnej z Florydy do Waszyngtonu, prezydent zarzekał się z kolei, że jeśli Iran będzie wymuszał opłaty od armatorów statków za tranzyt przez cieśninę, „zrobi cokolwiek musi zrobić”. „Możemy ją zamknąć w dwie minuty. Możemy to zamknąć tak szybko, że w głowach się wam zakręci” – oświadczył.
USA zwiększają amerykańską obecność wojskową w regionie. Pentagon wydał rozkaz rozmieszczenia 10 tys. żołnierzy wyszkolonych do zajmowania i utrzymywania terytorium. W piątek na miejscu było już około 3,5 tys. wojskowych, w tym blisko 2,2 tys. piechoty morskiej. Kolejne 2,2 tys. piechoty morskiej jest w drodze, a tysiące żołnierzy z 82. Dywizji Powietrznodesantowej również otrzymało rozkaz przerzutu.
Mimo gróźb dotyczących przejęcia irańskiej produkcji ropy, Donald Trump podkreśla, że pośrednie rozmowy między USA a Iranem, prowadzone przez pakistańskich emisariuszy, przebiegają pomyślnie. Wyznaczył Teheranowi termin do 6 kwietnia na zaakceptowanie porozumienia kończącego konflikt, grożąc w przeciwnym razie uderzeniem w irański sektor energetyczny.
Trup unikał odpowiedzi o możliwość szybkiego zawarcia porozumienia ws. zawieszenia broni, które pozwoliłoby ponownie otworzyć Cieśninę Ormuz. Podkreślał jednak skalę działań militarnych, wskazując na tysiące celów objętych atakami po obu stronach, i przekonywał, że porozumienie może zostać osiągnięte stosunkowo szybko.
Jego zdaniem Iran miał w ostatnich dniach dopuścić do przepłynięcia przez cieśninę tankowców pod banderą Pakistanu. Liczba jednostek miała wzrosnąć z 10 do 20, choć nie udało się jednoznacznie tych doniesień potwierdzić. Trump sugerował, że decyzję w tej sprawie zatwierdził przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, a sam ruch ma świadczyć o postępach w negocjacjach.
Prezydent USA twierdził również, że sytuacja polityczna w Iranie uległa zasadniczej zmianie po śmierci najwyższego przywódcy Ali Khamenei i części elity władzy w pierwszej fazie konfliktu. Jak mówił, obecnie rozmowy prowadzone są z „zupełnie inną grupą ludzi”.
Dodał także, że los Mojtaby Chameneiego, syna najwyższego przywódcy i jednego z kluczowych polityków, pozostaje niejasny. Według Trumpa może on być martwy lub ciężko ranny, jednak brak na to potwierdzonych informacji.
Wojna Izraela oraz USA z Iranem pogłębia kryzys na Bliskim Wschodzie i winduje ceny ropy. W ciągu miesiąca surowiec zdrożał o ponad 50 proc. W poniedziałek rano w Azji notowania ropy Brent przekroczyły 116 dolarów za baryłkę, zbliżając się do najwyższego poziomu od początku konfliktu.
W ostatnich dniach konflikt wyraźnie się zaostrzył. W piątek w ataku na bazę lotniczą w Arabii Saudyjskiej rannych zostało 12 amerykańskich żołnierzy. Został uszkodzony samolot rozpoznawczy E-3 Sentry o wartości 270 mln dolarów. Rebelianci Huti w Jemenie wystrzelili także pocisk balistyczny w kierunku Izraela, sygnalizując ryzyko wejścia konfliktu w nową fazę. Analitycy ostrzegają, że mogłoby to dodatkowo pogłębić globalny kryzys energetyczny.
Andreas Krieg, wykładowca w Szkole Studiów nad Bezpieczeństwem w King’s College London, mówił France 24, że wyspa Chark to jedno z niewielu miejsc, w którym atak mógłby mieć natychmiastowe konsekwencje strategiczne i ekonomiczne.
Wyspa Chark została zagospodarowana jako główny irański terminal eksportu ropy w latach 60. XX wieku, jeszcze za rządów szacha – podaje France 24. Projekt realizowała amerykańsko-irańska spółka joint venture Khark Chemical Company. W kolejnych dekadach infrastruktura była rozbudowywana, także w czasie ponad czterdziestoletnich rządów ajatollaha Alego Chameneiego. Dziś niemal całą wyspę pokrywają terminale, rurociągi i ogromne zbiorniki magazynowe.
Iran skoncentrował eksport ropy właśnie w tym miejscu głównie ze względu na położenie.
Ze względu na płytkie wody Zatoki Perskiej bardzo duże tankowce nie mogą cumować przy wybrzeżu. Muszą załadować ropę w głębokim porcie, a jedyny naprawdę odpowiedni znajduje się właśnie na wyspie Chark.
Przeczytaj także:
W sobotę Centralne Dowództwo USA poinformowało na Twitterze (X), że USS Tripoli, amerykański okręt desantowy, na pokładzie którego znajduje się 3500 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, przybył na Bliski Wschód. Wciąż nie jest pewne, czy Donald Trump zdecyduje się na zatwierdzenie operacji lądowej.
Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Baqer Qalibaf oskarżył w niedzielę Stany Zjednoczone o przygotowywanie operacji lądowej, pomimo wysyłania sygnału o możliwych negocjacjach. Zaznaczył, że Iran jest gotowy do reakcji:
„Dopóki Amerykanie będą dążyć do kapitulacji Iranu, naszą odpowiedzią jest to, że nigdy nie zaakceptujemy upokorzenia” – cytuje polityka agencja Reuters.
W niedzielę izraelska armia kontynuowała ataki powietrzne na Iran. Przekazano, że celem były magazyny i zakłady produkcyjne broni w Teheranie. Izrael zaatakował także cele w Libanie w ramach swojej kampanii przeciwko Hezbollahowi. Ostrzelany został pojazd mediów. Libańska prasa poinformowała, że w ataku zginęło trzech libańskich dziennikarzy. Strona izraelska twierdzi, że jeden z nich należał do jednostki wywiadowczej Hezbollahu.
We wtorek CNN, powołując się na swoje źródła, podało, że w najbliższych dniach na Bliski Wschód ma zostać wysłanych ponad 1000 żołnierzy. Rozkazy rozmieszczenia wojsk miały być zatwierdzone tego dnia wieczorną porą. W czwartek irańska armia zaczęła wydawać komunikaty ostrzegające, że działania wojsk na lądzie będą dla Stanów Zjednoczonych „niebezpieczne, kosztowne i nieodwracalne”.
Jeszcze w piątek sekretarz stanu USA Marco Rubio stwierdził publicznie, że USA są w stanie osiągnąć swoje cele w wojnie z Iranem bez użycia wojsk lądowych. Rzeczniczka Białego Domu Karolinę Leavitt przypomniała także zapewnienia samego Donalda Trumpa, że prezydent nie planuje wysyłać wojsk na miejsce. W sobotę Centralne Dowództwo USA poinformowało na Twitterze (X), że USS Tripoli, amerykański okręt desantowy, na pokładzie którego znajduje się 3500 marynarzy i żołnierzy piechoty morskiej, przybył na Bliski Wschód.
Amerykańskie media podają, że wciąż nie jest pewne, czy Donald Trump zdecyduje się na zatwierdzenie operacji lądowej.
Według Czerwonego Półksiężyca w atakach powietrznych zginęło do tej pory prawie 2000 Irańczyków. Wojna doprowadziła także do zakłóceń w dostawach surowców energetycznych o niespotykanej skali. Odpowiada za to m.in. irańska blokada Cieśniny Ormuz, która do tej pory odpowiadała za jedną piątą światowych dostaw ropy naftowej i skroplonego gazu ziemnego.
Przeczytaj także:
„Po raz pierwszy od wieków, Głowy Kościoła nie mogły odprawić Mszy Świętej w Niedzielę Palmową w Bazylice Grobu Pańskiego" – piszą we wspólnym komunikacie Patriarchat Łaciński Jerozolimy oraz Kustodia Ziemi Świętej.
Izraelska policja uniemożliwiła dziś kardynałowi Pierbattiście Pizzaballi, zwierzchnikowi Kościoła katolickiego w Ziemi Świętej oraz kustoszowi Ziemi Świętej o. Francesco Ielpo, wejście do Bazyliki Grobu Świętego w Jerozolimie. Duchowni zmierzali na mszę w Niedzielę Palmową. W sprawie wspólny komunikat prasowy wydał Patriarchat Łaciński Jerozolimy oraz Kustodia Ziemi Świętej. Według relacji zostali zatrzymani w drodze, „gdy szli prywatnie i bez żadnych cech procesji czy aktu ceremonialnego”. Zostali zmuszeni do zawrócenia.
„Po raz pierwszy od wieków, Głowy Kościoła nie mogły odprawić Mszy Świętej w Niedzielę Palmową w Bazylice Grobu Pańskiego.
Ten incydent stanowi poważny precedens i lekceważy wrażliwość miliardów ludzi na całym świecie, którzy w tym tygodniu spoglądają ku Jerozolimie” – czytamy w komunikacie. Patriarchat i Kustodia zapewniają, że przywódcy duchowni przestrzegali wszystkich ograniczeń wynikających z wojny – odwołano publiczne zgromadzenia i przygotowywano się do ogólnoświatowej transmisji mszy.
„Uniemożliwienie wstępu Kardynałowi i Kustoszowi, którzy ponoszą najwyższą odpowiedzialność kościelną za Kościół katolicki i Miejsca Święte, stanowi środek ewidentnie nierozsądny i rażąco nieproporcjonalny.
Ta pochopna i zasadniczo błędna decyzja, skażona niewłaściwymi względami, stanowi skrajne odejście od podstawowych zasad rozsądku, wolności kultu i poszanowania status quo.
Łaciński Patriarchat Jerozolimy i Kustodia Ziemi Świętej wyrażają głęboki smutek wiernym chrześcijańskim w Ziemi Świętej i na całym świecie, że modlitwa w jednym z najświętszych dni w kalendarzu chrześcijańskim została uniemożliwiona” – czytamy w komunikacie.
Jak podaje serwis Vatican News, również ze względu na trwający konflikt zbrojny odwołana została tradycyjna procesja Niedzieli Palmowej z Góry Oliwnej do Jerozolimy. Kardynał Pizzaballa poprowadzil po południu modlitwę o pokój z sanktuarium Dominus Flevit na Górze Oliwnej w Jerozolimie. Na zakończenie udzielił też błogosławieństwa miastu.
Przeczytaj także:
W proteście przeciwko rządom Donalda Trumpa tylko w stanie Minnesota miało wziąć nawet 200 tysięcy osób. Bruce Springsteen wykonał na żywo utwór „Streets of Minneapolis”.
W sobotę 28 marca w Stanach Zjednoczonych odbył się trzeci protest No Kings. To cykliczne wydarzenia kontestujące rządy Donalda Trumpa organizowane przez grupy Indivisible i 50501, związki zawodowe oraz inne podmioty. W całym kraju odbyło się równocześnie ponad trzy tysiące protestów, kilkanaście z nich także w innych krajach, w tym w Europie.
Jedno z ważniejszych wydarzeń odbyło się w Minnesocie, stanie rządowym przez Demokratów, do którego administracja Donalda Trumpa skierowała w ostatnich miesiącach ogromne siły funkcjonariuszy ICE. To tam służby zastrzeliły na początku 2026 roku dwójkę protestujących Renee Nicolę Good oraz Alexa Prettiego. Demonstracja odbyła się przed stanowym Kapitolem w Saint Paul. Wzięło w niej udział wielu polityków Partii Demokratycznej oraz Bruce Springsteen, który wykonał na żywo piosenkę „Streets of Minneapolis” napisaną w proteście przeciwko działaniom ICE.
To właśnie krytyka działań antyimigracyjnych zdominowała sobotnie protesty. Podczas zgromadzeń dużo było także symboliki oraz wystąpień wspierających środowiska osób LGBT+, Palestyńczyków. Jak podają reporterzy Reutersa i Guardiana, mocno wybrzmiewały także hasła antywojenne w związku z interwencja amerykańską w Iranie.
Co do zasady pokojowe protesty nie obyły się bez incydentów. Do zatrzymań demonstrantów doszło m.in. w Los Angeles i Dallas. Służby twierdzą, że doszło do ataków na funkcjonariuszy zabezpieczających zgromadzenia oraz do pomniejszych starć z kontrmanifestacjami.
To trzecie z serii wydarzeń organizowanych w USA od czasu zaprzysiężenia Donalda Trumpa na prezydenta na początku 2025 roku. Pierwszy protest odbył się w czerwcu 2025 roku. Organizatorzy oceniali, że mogło w nim wziąć udział nawet 5 milionów osób w ponad 2 tysiącach miast. W drugiej edycji, która miała miejsce w listopadzie, udział miało wziąć 7 milionów. Nazwa wydarzenia „Żadnych królów” nawiązuje do tendencji Donalda Trumpa do przedstawiania się w social mediach jako „Króla USA”, sugestii, że miałby sprawować urząd dłużej niż prawnie dopuszczalne dwie kadencje. Protestujący zarzucają prezydentowi USA, że bezprawnie dąży do poszerzania kompetencji władzy wykonawczej, w niedopuszczalny sposób wpływa na władzę sądowniczą, organy ścigania, pracę federalnych agencji oraz procesy wyborcze.
Przeczytaj także:
Fundacja Lux Veritatis podpisała w 2023 roku umowy z czterema ministerstwami. Audytorzy dopatrzyli się nieprawidłowości w realizacji umów. Chodzi m.in. o brak dokumentacji wykonania powierzonych zadań.
Izba Administracji Skarbowej w Warszawie zakończyła audyt środków, jakie w 2023 roku otrzymała założona przez dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka Fundacja Lux Veritatis. W ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości organizacji kierowana przez znanego redemptorystę podpisała umowy z czterema resortami: Ministerstwem Obrony Narodowej, Ministerstwem Rodzin i Polityki Społecznej, Ministerstwem Sprawiedliwości oraz Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Ich łączna suma opiewała na ponad 4,1 mln zł.
Według raportu, do którego dotarła redakcja Gazeta.pl, audytorzy zakwestionowali ok. 7 proc. przeanalizowanych dotacji na łączną kwotę ok. 327 tysięcy zł. Nie stwierdzono nieprawidłowości w realizacji umowy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, które zleciło fundacji projekt „Na wiosnę rozmarza ziemia” (cykl filmów dokumentalnych na temat zbrodni katyńskiej).
Audytorzy zakwestionowali jednak zlecenie MON na produkcję reportaży o żołnierzach-sportowcach ze względu na zlecenie nagrania materiału spółce powiązanej z Fundacją, co nie mieściło się w zapisach umowy. Również w przypadku projektu zakontraktowanego przez resort rodziny (programy o nazwie „Wygraj małżeństwo”) dopatrzono się naruszeń ze względu na wypłatę środków z konta bankowego niewymienionego w umowie.
Za pieniądze Funduszu Sprawiedliwości Fundacja Lux Veritatis wyprodukowała także audycję o przeciwdziałaniu przestępczości oraz zobowiązała się do stworzenia biura bezpłatnej pomocy prawnej. Programy, zdaniem IAS, były krótsze niż przewidywano, a usługi prawne zakontraktowano na zewnętrzną kancelarię i ich nie udokumentowano. Ponadto fundacja wykazywała i rozliczała koszty niezwiązane z realizacją umowy. Podobne zarzuty audytorzy wysunęli w stosunku do drugiej umowy z Funduszem Sprawiedliwości, która dotyczyła cyklu audycji i felietonów „Prawda a Historia”.
Fundacja Lux Veritatis była jednym z największych beneficjentów dotacji udzielanych przez Fundusz Sprawiedliwości. Łącznie w latach 2015-2023 wzbogaciła się na tych kontraktach ok. 22 mln zł.
To wszystko jednak zaledwie ułamek środków, jakie fundacja oraz inne organizacje powiązane z o. Tadeuszem Rydzykiem pozyskiwała od rządu, instytucji publicznych oraz spółek Skarbu Państwa w okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości. Według szacunków dziennikarki Bianki Mikołajewskiej mogło to być nawet 380 mln złotych. Największą część tej kwoty – prawie 220 milionów – stanowiły środki przekazane na projekt Pamięć i Tożsamość obejmujący budowę muzeum w Toruniu.
Przeczytaj także: