Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...
Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata
Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Kijów jest częściowo pozbawiony wody o prądu – alarmował wieczorem mer miasta Witalij Kliczko. W nocy Rosja znowu uderzyła. Kremlowska propaganda ekscytuje się niszczeniem ukraińskich miast i zapowiada, że nie zaprzestanie, póki Ukraina nie skapituluje.
Co się stało?
Dziś rano pojawiła się informacja, że kolejne dwie osoby zginęły w wyniku rosyjskiego ataku na wieżowiec w Kijowie wieczorem 7 października. Wcześniej tego dnia w Kijowie zginęły jeszcze dwie osoby, a w sumie tego dnia Rosja zamordowała 32 osoby, w tym 18 w Pryłukach, gdzie pocisk uderzył w dom mieszkalny.
W Kijowie wprowadzono awaryjne — a więc nie na podstawie harmonogramów — wyłączenia prądu. Nie działają wtedy pompy, więc prawobrzeżny Kijów nie ma wody. Miasto stara się jednak funkcjować mimo alarów.
Na zdjęciu: kijowskie metro w czasie alarmu 7 października
Odessa (1 mln mieszkańców): Mimo rosyjskich ataków, nawet 20 razy dziennie, ludzie nadal chodzą do sklepów i centrów handlowych na zakupy, choć coraz częściej korzystają z dostaw. Duże centra handlowe i sieci stosują formalne protokoły bezpieczeństwa na wypadek nalotu. Małe firmy starają się nie przerywać pracy. Ponoszą straty a utrzymanie zasilania z agregatów to dodatkowe koszty. Ale zdarza się, że nawet po nalocie w okolicy wracają do pracy zaraz po uprzątnięciu gruzów. Szkoły w Odessie starają się utrzymać naukę stacjonarną, ale alarmy zakłócają harmonogram lekcji. Czasem lekcje prowadzone są w schronach i punktach ukrycia. Jeśli się nie da, dzieci przechodzą na naukę zdalną. Transport w mieście działa, także w czasie alarmów, tyle że jest mniej punktualny. Życie kulturalne w Odessie również toczy się dalej – odbywają się tu koncerty, spektakle teatralne, festiwale, wykłady i inne wydarzenia.
Zaporoże (700 tys. mieszkańców): W przeciwieństwie do Odessy, Zaporoże jest miastem przyfrontowym. Alert lotniczy obowiązuje tu niemal stale. Mieszkańcy twierdzą, że Rosjanie skoncentrowali teraz ataki na centrach handlowych. Zostało ich więc tylko kilka. Ludzie korzystają więc z zakupów z dostawami do domu. Transport publiczny w Zaporożu zaczął być celem ataków dronów. Problemem jest też to, że Rosja niszczy też zakłady przemysłowe w mieście, więc ludzie tracą źródła dochodów. Niemal wszystkie 92 szkoły w mieście, działają w trybie „mieszanym”: uczniowie uczęszczają do placówki edukacyjnej okresowo. W mieście działa też 10 tzw. szkół podziemnych – schronów, w których można komfortowo spędzić wiele godzin i gdzie odbywają się lekcje. Można też odpocząć. Stacje benzynowe w Zaporożu działają stabilnie, bez kolejek i braków paliwa. Po serii letnich ataków na stacje, wiele z nich jest teraz chronionych siatkami i gabionami. Miasto dalej organizuje wiele małych wydarzeń kulturalnych.
Charków (1,4 mln mieszkańców): Też jest miastem frontowym. Średnio w mieście jest około 10 alarmów dziennie, trwają średnio po półtorej godziny. Ale Charków wyraźnie się dostosowuje do sytuacji. W pierwszej połowie 2026 roku w całym obwodzie zarejestrowano 589 nowych firm, co wskazuje na stopniową adaptację rynku. Fabryki nadal częściowo działają. Branża IT działa głównie online, a biura w mieście nie są otwierane. Centra handlowe działają podczas nalotów, tylko niektóre sklepy – głównie duże sieci – są zamykane. Szkoły bez licencjonowanego miejsca schronienia w ogóle nie działają.
W Charkowie dzieci uczą się online lub w szkołach podziemnych. Transport nie zatrzymuje się podczas alarmów i jest bezpłatny w mieście. System medyczny jest przeciążony. Po ostrzałach liczba ofiar jest zazwyczaj duża, dlatego lekarze odkładają planowane operacje, aby ratować pacjentów w stanie krytycznym. Koncerty, występy i imprezy są dozwolone w bezpiecznych przestrzeniach. Niezależne teatry, organizacje pozarządowe i aktywiści mogą organizować swoje wydarzenia w stałych miejscach, pod warunkiem zapewnienia odwiedzającym dostępu do schronów.
Dniepr (800 tys. mieszkańców) – jak pisze „Ukraińska Prawda” – to modelowe miasto, które nauczyło się funkcjonować między atakami balistycznymi i dronowymi. Ataki na przedsiębiorstwa metalurgiczne i kompleks przemysłowy stały się trudne, centra handlowe starają się pracować między atakami, nie działa jednak w czasie alarmów poczta, co zakłóca pracę mniejszych przedsiębiorstw.
Mimo ataków, minibusy i transport publiczny nadal kursują, a metro funkcjonuje jako bezpłatne miejsce schronienia.
Dzieci formalnie uczą się offline, ale faktycznie oznacza to, że spędzają po kilka godzin dziennie w piwnicach, dlatego rodzice narzekają na katastrofalny spadek poziomu ich wiedzy.
Szpitale starają się nie zatrzymywać. Starają się pracować nawet w czasie lżejszych alarmów.
Największym problemem pozostaje bezpieczeństwo. W pobliżu domów i miejsc pracy brakuje schronień, a mobilne betonowe schrony często zamieniają się w wysypiska śmieci – bo nie ma ich jak wywozić. W rezultacie większość mieszkańców miast kieruje się zasadą „dwóch ścian” i szuka schronienia tylko wtedy, gdy słychać strzały lub eksplozje.
Pomimo wyczerpania i ciągłego stresu ludzie nie wyjeżdżają z miasta – wyjazd jest kosztowny, a utrata pracy przeraża. Zamiast tego miasto stało się centrum przesiedleń z terenów przyfrontowych. Teatry pracują, robiąc przerwy, by zejść do piwnic, a koncerty nie odbywają się już w zniszczonej przez Rosjan sali organowej, lecz w innych lokalizacjach lub po prostu w metrze.
Kijów (3 mln mieszkańców): We wrześniu 2026 roku w mieście nie było ani jednego dnia bez syren alarmowych. Alarmy trwały łącznie 242 godziny i 40 minut, czyli 1/3 miesiąca. Miasto wprowadziło elastyczny system pracy na „żółtym” poziomie zagrożenia, umożliwiając świadczenie usług, jeśli nie ma bezpośredniego zagrożenia rakietowego lub dronów. Edukacja odbywa się głównie w trybie offline lub mieszanym. Schrony w szkołach są przygotowane, ale częste przez poranne lub popołudniowe alarmy dzieci przez wiele godzin siedzą w piwnicach, a to zakłóca lekcje. Po atakach na kijowskie mosty transport w mieście jest utrudniony. Mosty jednak działają, tylko nie cały czas.
Jeśli we wrześniu i na początku października miastu udało się uniknąć wyłączeń prądu, to już 6–7 października 2026 r. stolica i region powróciły do planowych i awaryjnych przerw w dostawie prądu. Łączy się to z przerwami w dostawie internetu mobilnego w niektórych dzielnicach, zwłaszcza że Rosjanie zaatakowali kijowskie centra danych.
Mieszkańcy Kijowa mają schronienia na parkingach podziemnych, w piwnicach oraz w metrze. Po ostatnich nalotach ludzie zaczęli częściej schodzić do schronień, choć zasada „dwóch ścian” pozostaje najpopularniejszą metodą ochrony . Władze miasta zapowiadają instalację mobilnych schronień.
Przeczytaj także:
Jaki jest kontekst?
Wobec braku sukcesów na froncie Rosja postanowiła złamać opór ukraińskiego społeczeństwa i doprowadzić do katastrofy humanitarnej zimą. Jednocześnie obrazy płonący miast — nie tylko prawdziwe, z ukraińskich źródeł, ale i wytwarzane przez AI — są w Rosji pokazywane na dowód, jak świetnie idzie Putinowi jego „operacja specjalna”. Dla odbiorców propagandy może być już trudne do wytłumaczenia, dlaczego Ukraina się jeszcze trzyma. Ale to dlatego, że społeczeństwo rosyjskie nie ma kompetencji do oddolnego mobilizowania się i wspólnego działania.
Putin tłumaczy bestialskie ataki na Ukrainę tym, że „to oni pierwsi zaczęli”. Chodzi mu o skuteczne i bolesne dla Rosji ataki na infrastrukturę naftową i przemysł zbrojeniowy. Putin powtarza, że może i był gotów do rozmów z Ukrainą, ale teraz nie ma o nich mowy – Ukraina musi poznać karzącą rękę Rosji.
Ukraina tymczasem powtarza: ataki na terytorium Rosji prowadzi w ramach wojny obronnej. Artykuł 51 Karty Narodów Zjednoczonych gwarantuje państwom niezbywalne prawo do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony w razie napaści zbrojnej, działania Rosji są natomiast bezprawnym bestialstwem.
Dziś Ukraińcy ponownie trafili rafinerie sałwacką oraz centrum przetwarzania danych sieci Yandex