Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premier i lider rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej zapewnia, że nie ustąpi ze stanowiska. Ale zalicza drugą porażkę wyborczą w niecały rok
W niedzielę 20 lipca Japończycy głosowali w odbywających się co trzy lata wyborach do Izby Radców, wyższej izby japońskiego parlamentu (odpowiednik naszego Senatu). Co trzy lata wybiera się połowę składu Izby na sześcioletnie kadencje.
Wybory można uznać za porażkę urzędującego od 10 miesięcy premiera Shigeru Ishiby. Jego rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna razem ze swoim partnerem koalicyjnym Komeito utraciła 19 z 66 miejsc, których broniła. Koalicja kierowana przez Ishibę utraciła przez to większość w 248-osobowej izbie. I zaliczyła spadek wobec ostatnich wyborów o niemal 13 punktów procentowych, do 21,6 proc. Dwie trzecie miejsc, o które walczono, trafiło do partii opozycyjnych.
To wzmocni apele do premiera, by ustąpił ze stanowiska. Koalicja w Izbie Reprezentantów (odpowiednik naszego Sejmu) również nie dysponuje większością. Premier Ishiba objął stanowisko po wywalczeniu pozycji lidera Partii Liberalno-Demokratycznej we wrześniu 2024 roku. Następnie zarządził wybory do Izby Reprezentantów. PLD straciła wówczas 68 miejsc w Izbie i nie mogła samodzielnie rządzić.
We wczorajszych wyborach partia Ishiby obniża stan posiadania w Izbie Radców ze 119 do 101 miejsc. To dodatkowo osłabia jego mandat i możliwość prowadzenia skutecznej polityki.
Partia Liberalno-Demokratyczna jest hegemonem nowoczesnej japońskiej sceny politycznej. Przez ostatnie 70 lat nie rządziła jedynie przez pięć. Obecny stan posiadania w Izbie Radców nie jest jednak bezprecedensowy. Po 2007 roku PLD miała 83 miejsca, po 2010 – 84, a w latach 2009-2012 radcy PLD nie weszli w żadną koalicję i działali jako mniejszość.
Zeszłoroczny wynik w wyborach do Izby Reprezentantów był drugim najgorszym w historii partii. PLD ma wprawdzie doświadczenie w podnoszeniu się po porażkach, ale dwa słabe wyniki w ciągu dziewięciu miesięcy muszą dać do myślenia kierownictwu partii.
Szczególnie, że wczorajsze wyniki sugerują możliwe zmiany w politycznym krajobrazie Japonii. Spora część głosów sprzeciwu wobec PLD nie trafiła do tradycyjnej opozycji, a do nowych partii prawicowych i nacjonalistycznych. Jednym z wygranych jest utworzona w 2020 roku partia Sanseito z 12,5 proc. (wzrost o ponad dziewięć punktów). Jej liderem jest 47-letni Sohei Kamyia, który w Izbie Radców zasiada od 2022 roku i jego kadencja kończy się w 2028 roku.
Kamyia nawiązuje w polityce do metod i wartości Donalda Trumpa. Mówi o stawianiu Japonii na pierwszym miejscu, o niewpuszczaniu do Japonii imigrantów i umiejętnie nawiązuje do nacjonalistycznych symboli.
Premier Ishiba na razie zapewnia, że ma przed sobą wiele wyzwań i nie zamierza ustępować. Po dwóch dotkliwych porażkach z rzędu trudno będzie mu się jednak utrzymać na stanowisku.
Przeczytaj także: