0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: KAMIL KRZACZYNSKI / AFPKAMIL KRZACZYNSKI / ...

Dzień na żywo. Trump oficjalnie kandydatem Republikanów. Wielka awaria Microsoftu

Na żywo

Na zakończonej w nocy konwencji Partii Republikańskiej Donald Trump został oficjalnie kandydatem na prezydenta USA. Uziemione linie lotnicze, zawieszone przejazdy pociągów, problemy telekomunikacyjne, zakłócenia na giełdzie – wielka awaria Microsoftu

Google News

14:38 27-06-2024

Prawa autorskie: Sejm.gov.plSejm.gov.pl

Sejm się zabrał za owoce zatrutego drzewa. Reforma prawa karnego niebawem?

Polska 2050 próbuje skasować przepis wprowadzony do prawa karnego przez PiS w 2016 r.: że sądy nie mogą odrzucać dowodów uzyskanych w sposób sprzeczny z prawem. A więc m.in. na podstawie nielegalnych podsłuchów czy nielegalnych prowokacji. Rzad obiecuje fundamentalną reformę prawa karnego po PiS w ciągu kilku tygodni.

Sejm odbył pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy dającej prawo sądom prawa do odrzucania dowodów zebranych w toku przestępstwa. Takiej możliwości nie ma od 2016 r., kiedy PiS zmienił prawo karne. Obrońcy praw człowieka od samego początku alarmowali, że przepis doprowadzi do nadużyć.

Projekt PL2050 przygotował samorząd adwokacki. Rządowego projektu jeszcze nie ma. Natomiast Prokurator Krajowy zakazał prokuratorom używania w postępowaniach nielegalnie zdobytych dowodów.

Przeczytaj także:

Problem z tymi dowodami – poza tym, że zachęcają służby do łamania prawa – jest taki, że nie zachęcają też do rzetelnego badania sprawy i zbierania dowodów. Co dla wymiaru sprawiedliwości ma ponure konsekwencje.

Prezentując projekt w Sejmie poseł Tomasz Zimoch (PL2050) przypomniał, że w 2016 r. przeciwko takim zmianom ułatwiającym życie służbom protestował obecny poseł PiS Krzysztof Szczucki. Był wtedy pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i na posiedzeniach komisji sejmowych szczegółowo wyjaśniał, jak niebezpieczna jest to zmiana.

Władza woli służby od obywateli

Uwagi Szczuckiego odrzucił wtedy nowy wiceminister sprawiedliwości, Marcin Warchoł. Czego Zimoch nie powiedział — to tego, że Warchoł chwilę wcześniej też pracował w Biurze RPO, zresztą w tym samym zespole co Szczucki. Obaj prawnicy przeszli jednak w 2016 r. na stronę władzy. Która przestała ważyć interesy służb i prawa obywateli — przeszła na stronę służb. I tego PiS trzyma się dalej – w debacie sejmowej przedstawiciel klubu wskazał, że nie do zaakceptowania jest sytuacja, jeśli służby, prowadząc podsłuch w jednej sprawie, przy okazji dowiadują się o innym przestępstwie, np. korupcji, i nic nie mogą z tym zrobić (tak naprawdę poseł Grzegorz Lorek powiedział tu, że wpadając na ślad przestępstwa, policja nie będzie umiała zebrać innych dowodów, bo umie tylko w podsłuchy).

RPO nie mogąc się dobić zrozumienia u PiS, od razu, wiosną 2016 r. skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego. Wtedy był to jeszcze legalny TK. Tyle że nie zajął się sprawą do czasu aż w grudniu 2016 r. PiS przejął nad nim kontrolę. Julia Przyłębska zaczęła manipulować składami — w tym wyznaczonym przez nią do rozpatrzenia tej ustawy byli nie tylko dublerzy, ale i Mariusz Muszyńskim, o którym publicznie mówiono, że ma powiązania ze służbami. Szansa na niezależną analizę i zbadanie sprawy była żadna, więc RPO Adam Bodnar zaczął swoje wnioski wycofywać z TK. Wniosek w sprawie „owoców zatrutego drzewa” był drugi z tej serii.

Przeczytaj także:

Nie ma TK, służby rosną w siłę

Historia “owoców zatrutego drzewa” jest więc tez historią upadku niezależnego sądu konstytucyjnego. A ponieważ nie było już niezależnego od władzy TK, sprawy w swoje ręce wzięły sądy. W 2023 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wydał precedensowy wyrok, w którym orzekł, że używanie programów szpiegujących do zdobywania dowodów jest sprzeczne z prawem.

Co będzie teraz z projektem PL 2050?

Jako projekt poselski ominął konsultacje i rządowe analizy. Ale zgodnie z deklaracją marszałka Sejmu Sejm sam przeprowadzi ocenę skutków regulacji i zapyta o opinie instytucje państwowe. Na razie takich opinii w systemie sejmowym nie widać, choć z debaty sejmowej wynikało, że wpłynęły do Sejmu. W najbliższych tygodniach rząd chce już przesłać do Sejmu dużą reformę prawa karnego po PiS, która będzie w sprawie „owoców zatrutego drzewa” zbieżna z projektem poselskim. Zapowiedział to wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha (na zdjęciu u góry). W Ministerstwie Sprawiedliwości porządkowaniem prawa karnego zajmuje się Komisja kodyfikacyjna pod kierownictwem sędziego SN prof. Włodzimierza Wróbla.

14:12 27-06-2024

Podwyżki cen gazu. O ile więcej zapłacimy?

Z 200,17 do 239 zł za megawatogodzinę (mWh) wzrośnie cena gazu od 1 lipca 2024 roku. Taką taryfę po zapoznaniu się z dokumentami przekazanymi przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo podjął Urząd Regulacji Energetyki. Taka taryfa będzie obowiązywać także innych dostawców gazu jako cena maksymalna.

„Od 1 lipca 2024 r. wchodzimy w mechanizm stopniowego odmrażania cen energii elektrycznej i gazu dla gospodarstw domowych. Sytuacja na rynkach surowców (węgiel, gaz) wyraźnie się stabilizuje, co z kolei przekłada się spadek cen gazu w obrocie hurtowym – skomentował Rafał Gawin, Prezes URE. – Nie ma zatem uzasadnienia dla dalszego utrzymywania zamrożonych, nierynkowych stawek cen za sprzedaż i dystrybucję paliwa gazowego.”

Wcześniej prezes URE zdecydował o podwyższeniu taryf na rachunki za prąd. Zamiast 412 zł za mWh odbiorcy indywidualni zapłacą 500 zł za mWh prądu. Rząd w ten sposób ustalił cenę maksymalną, która w innym przypadku – według szacunków Rady Ministrów – mogłaby sięgnąć nawet 793 zł za mWh.

12:53 27-06-2024

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

Jest kara dla Mateckiego za chodzenie po dachu. Straci ponad 19 tys. zł

Dariusz Matecki w nocy z 13 na 14 czerwca chodził po dachu hotelu sejmowego. Prezydium Sejmu zdecydowało o obniżeniu mu uposażenia poselskiego

„Prezydium Sejmu podjęło uchwałę o obniżeniu posłowi Dariuszowi Mateckiemu uposażenia poselskiego o połowę na okres trzech miesięcy. Decyzja ma związek z wyjściem i przemieszczaniem się posła po dachu budynków sejmowych 13 czerwca ok. godz. 3:30 nad ranem. Posłowi Mateckiemu przysługuje prawo złożenia wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy. Jeśli uchwała się uprawomocni, poseł straci łącznie 19.239,96 zł brutto” – podała Kancelaria Sejmu na portalu X.

Przypomnijmy: w nocy z 13 na 14 czerwca Matecki przez 7 minut, od godziny 3:30 do 3:37, spacerował po dachu zarówno budynku F, jak i budynku S. Po tym wrócił przez okno do pokoju hotelowego na czwartym piętrze hotelu sejmowego.

„Na dachach hotelu sejmowego, innych budynków sejmowych znajdują się instalacje, które dla osoby niewprawionej, która nie ma przewodnika i nie wie, jak się tam zachować, mogą stanowić śmiertelne zagrożenie. […] Poruszanie się w półmroku czy przed świtem po dachu, na którym można potknąć się o piorunochron, o instalacje, tam są wyznaczone trakty, może skończyć się utratą zdrowia albo życia. […] Okno nie jest miejscem, którym wychodzi się na dach, dach nie służy do tego, żeby w nocy po nim spacerować” – mówił wtedy marszałek Szymon Hołownia.

Sam polityk Suwerennej Polski nie miał sobie nic do zarzucenia.

Co na to Matecki? „Jeszcze raz spytam, czy to jest normalne, że wszystkie media o tym mówią, zamiast mówić o sytuacji w kraju. Czyli marszałek Sejmu może chodzić po dachu, inni posłowie nie mogą i może specjalnie zapraszać tam media zaprzyjaźnione, żeby robić live’a” – odpowiadał, odnosząc się do nagrania „Pytania na śniadanie” w TVP, które zrealizowano właśnie na dachu hotelu sejmowego z udziałem Hołowni.

11:51 27-06-2024

Prawa autorskie: Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot . Kuba Atys / Ag...

W Sejmie gorąca debata o CPK. „Nic wam się nie udało”

„Wy cały czas wstawaliście z kolan. My stoimy twardo po ziemi i jesteśmy gwarantem, że jesteśmy w stanie zrealizować ten projekt” – mówił w Sejmie Maciej Lasek zwracając się do posłów PiS w sprawie CPK.

„CPK przestaje być zbiorem atrakcyjnych, ale nierealistycznych wizji. Przestaje być owocem mani wielkości, lekiem na kompleksy PiS-u wobec naszych zachodnich sąsiadów. Przestaje być także papierowym działania bez zapewnienia finansowania. CPK staje się wreszcie profesjonalnym, realistycznym programem inwestycyjnym dopasowanym do potrzeb transportowych kraju i uwzględniającym realia budżetowe państwa” – mówił Maciej Lasek, pełnomocnik rządu ds. CPK.

Gorąca dyskusja w Sejmie wybuchła dzień po tym, jak premier Donald Tusk ogłosił plany dotyczące kontynuacji tworzenia Centralnego Portu Komunikacyjnego. Opisywaliśmy to tutaj:

Przeczytaj także:

Maciej Lasek w Sejmie zwracał się do posłów PiS: „Nic wam się nie udało. Trzeba było po was naprawiać przekop przez Mierzeję, lotnisko w Radomiu. Nie dowieźliście Izery, dwóch wież w Ostrołęce... Wy cały czas wstawaliście z kolan. My stoimy twardo po ziemi i jesteśmy gwarantem, że jesteśmy w stanie zrealizować ten projekt”.

PiS krytykuje nową wersję CPK

Z opozycyjnej strony było słychać zarzuty o wykluczeniu wschodu Polski z projektu CPK – posłowie PiS podkreślali, że tam nie dotrze szybka kolej stworzona w ramach Portu. Zarzucali też, że ominie mniejsze miejscowości.

Głos zabrał były pełnomocnik rządu PiS ds. CPK Marcin Horała. „Mieszkańcy Rzeszowa do Warszawy będą jeździć przez Kraków, bo szprychy do Rzeszowa nie ma” – mówił. Ironizował, że na mapie, którą przedstawił rząd, brakowało Katowic. „Po co inwestować w budowę lotniska na 30 mln pasażerów na Chopinie, żeby dwa lata później ukończyć lotnisko na 34 mln pasażerów tuż obok?” – dodał. Grzegorz Puda z PiS mówił, że rząd rezygnuje z części projektu, nad jakim pracował PiS. „Okazuje się, że Tusk chce wspierać tylko duże aglomeracje” – mówił. „Komu ma to służyć? Naszym zachodnim sąsiadom, którzy zacierają ręce, bo zmniejszenie lotniska wpłynie na rozwój ich lotnisk” – dodał.

Maciej Lasek podsumowywał: „Słuchając tej dyskusji, wydaje mi się, że nie chcecie, żeby była nowa infrastruktura i żeby Polacy nie mieli dopasowanej do potrzeb komunikacji — zwracam się do posłów PiS”. Do Horały mówił: „Po panu odziedziczyliśmy projekt niewykonalny”.

Dodał: „Urealnienie tego projektu, naprawa tego projektu, żebyśmy mogli go przeprowadzić, żebyśmy wszyscy mogli z niego korzystać, to była praca konieczna. Jestem zwolennikiem mądrze prowadzonych inwestycji, również bardzo rozsądnego wydawania pieniędzy publicznych. Jak na razie, nie zrobiliście ani jednej złotówki, natomiast można powiedzieć sprzedaliście mnóstwo złudzeń, które dzisiaj trzeba prostować”.

09:49 27-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot. Robert Kowalews...

Przywódcy państw bałtyckich apelują do KE o finansowanie umocnień na granicy

Donald Tusk jest jednym z liderów, którzy podpisali się pod listem do Ursuli von der Leyen i Charlesa Michela. Apelują o ogólnoeuropejskie finansowanie budowy umocnień na wschodniej granicy UE.

"W miarę jak pełnoskalowa wojna przeciwko Ukrainie wkracza w trzeci rok, determinacja Rosji do kontynuowania inwazji na sąsiada i zaostrzenia konfrontacji z Zachodem tylko rośnie. W tym samym czasie UE, jej państwa członkowskie i partnerzy są celem bezprecedensowego zakresu ataków hybrydowych przeprowadzanych przez Rosję i jej pełnomocników. Zastraszanie, instrumentalizacja migrantów, sabotaż, dezinformacja, manipulacja informacjami zagranicznymi i ingerencja, a także cyberataki, nie znają granic i dotykają nas wszystkich w całej UE" – piszą w liście do KE Donald Tusk, prezydent Litwy Gitanas Nausėda, premierka Łotwy Evika Siliņa i premierka Estonii Kaja Kallas.

Zwracają się do Ursuli von der Leyen i szefa Rady Europejskiej Charlesa Michela o zapewnienie ogólnoeuropejskiego finansowania umocnień na wschodniej granicy Unii.

„Ponieważ Europa widzi dziś rosnący apetyt Rosji i Białorusi na konfrontację z nami w hybrydowy sposób, powinniśmy myśleć o ich zamiarach na przyszłość. My, przywódcy państw członkowskich graniczących z Rosją i Białorusią, nie mamy wątpliwości, że jeśli nie zostaną powstrzymane, zamiary te staną się coraz bardziej wrogie” – czytamy w liście.

"Żyjemy w cieniu wojny, a nasze kraje mogą poczuć, co to znaczy być państwami frontowymi UE. Widzimy negatywny wpływ na nasze regiony przygraniczne i społeczności lokalne. Ale nie wpłynęło to na nasze niezachwiane wsparcie dla Ukrainy. (...) Jesteśmy zagorzałymi zwolennikami ukraińskich wysiłków wojskowych i inwestujemy ogromne środki w nasze siły zbrojne, produkcję obronną i ochronę naszych granic z Rosją i Białorusią" – piszą liderzy.

Podkreślają, że należy zastosować „nadzwyczajne środki”, żeby ochronić zewnętrzną granicę UE. Zdaniem sygnatariuszy listu, Unia powinna „zaangażować swoje narzędzia i polityki w celu zwiększenia wsparcia dla budowania odporności i gotowości obronnej”. Wszystko, podkreślają, powinno przebiegać w konsultacjach z NATO.

"Zbliżające się czerwcowe posiedzenie Rady Europejskiej będzie poświęcone bezpieczeństwu i obronności oraz możliwościom mobilizacji jej finansowania. Obrona terytorium i ludności UE zaczyna się od obrony jej granic zewnętrznych. Z przyjemnością omówimy tę kwestię na naszym spotkaniu" – deklarują.