Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Posłowie Koalicji Obywatelskiej zgłosili kandydaturę ex-ministra na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Głosowanie w tej sprawie zaplanowano na początek września
Informacja pojawiła się w poniedziałek 17 sierpnia na stronie Sejmu. Grupa posłów Koalicji Obywatelskiej zgłosiła kandydaturę Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Berek, który w rządzie był prawą ręką Donalda Tuska i odpowiadał za przebieg procesu legislacyjnego, zrezygnował z funkcji niespełna tydzień temu. W czwartek 13 sierpnia premier Donald Tusk potwierdził doniesienia mediów (m.in. Polityki Insight i OKO.press), które informowały, że były minister zasili szeregi wadliwego TK. Podczas konferencji prasowej szef rządu przekazał, że Berek to „jeden z najwybitniejszych polskich prawników praktyków”, a ze swojej ”apartyjności i apolityczności" uczynił znak rozpoznawczy.
Tusk przyznał jednak, że wadą tej kandydatury jest fakt, że Maciej Berek był ministrem. „Biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy mogą czuć się i czują się rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być” – mówił Tusk. A decyzję tłumaczył wyższym dobrem, czyli chęcią naprawienia sytuacji w TK. "Miejcie do mnie pretensje, ale pomóżcie nam uzdrowić sytuację w Trybunale. I to jest kwestia najbliższych tygodni. Musimy to zrobić. I ja się nie cofnę” – mówił wówczas Tusk.
Oprócz Berka na sędziego TK będzie kandydować też Artur Kotowski, którego zgłosiła grupa posłów PiS. Głosowanie w tej sprawie odbędzie się najprawdopodobniej w dniach 2-4 września, podczas pierwszego po wakacjach posiedzenia Sejmu.
Maciej Berek jest doktorem nauk prawnych. Wcześniej był m.in. dyrektorem Centrum Informacyjnego Senatu i dyrektorem generalnym Biura Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka. W poprzednim rządzie Donalda Tuska oraz w rządzie Ewy Kopacz był prezesem Rządowego Centrum Legislacji. W obecnym rządzie rozliczał ministrów z realizacji priorytetów rządu. Prowadził też projekt deregulacji. Jego kandydaturę na sędziego TK krytykowali m.in. koalicjanci z Lewicy, wskazując, że rząd obiecywał przywrócenie praworządności, w tym apolityczności sądów i trybunałów. Do tych zarzutów również odniósł się premier Tusk, tłumacząc, że „sytuacja jest nadzwyczajna i dlatego wymaga nadzwyczajnych działań”.
Jeśli Berek zostanie wybrany sędzią TK, będzie ósmym sędzią wybranym przez rządzącą koalicję. A to da „nowym” sędziom większość w 15-osobowym gremium. Do tej pory zmiana władzy w TK była niemożliwa również dlatego, że prezydent Karol Nawrocki nie przyjął ślubowania od czterech nowych sędziów wybranych przez obecną większość sejmową: Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdy, Anny Korwin-Piotrowskiej i Macieja Taborowskiego. I na tej podstawie prezes TK Bogdan Święczkowski nie dopuszcza ich do orzekania.
Jak pisał w OKO.press Mariusz Jałoszewski, „po wyborze ósmego sędziego TK we wrześniu nowi sędziowie będą mieli większość na Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów TK. Spekuluje się, że dodatkowo może ich popierać co najmniej dwóch starych sędziów TK, wybranych w Sejmie przez PiS. I to może pozwolić na zmianę władzy w Trybunale i przywrócenie w nim praworządności oraz jego odpolitycznienie. Do tej pory Trybunał orzekał po myśli PiS, często poza trybem”.
Przeczytaj także: