Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezes PiS na pytania dziennikarzy o weryfikację swojego kandydata i medialne zarzuty odpowiada: „Wszystko jest w porządku”. A jeśli Nawrocki wygra? Kaczyński wyobraża sobie rząd techniczny
W czwartek 29 maja na konferencji prasowej prezes PiS Jarosław Kaczyński podsumował stawkę II tury wyborów prezydenckich. Opowiadał o Polsce, która ma szansę się rozwijać i być decydującą siłą gospodarczą w regionie, a także kraju, który opiera się na swojej tradycji. Taką pewność daje tylko Karol Nawrocki.
Kaczyński powtórzył hasła kampanii, które na ostatniej prostej mają szansę trafić do całej prawicy, nie tylko wyborców PiS. Wielokrotnie podkreślał, że prezydent Nawrocki to gwarancja, że w Polsce nie zostanie wprowadzony Zielony Ład, a także Pakt Migracyjny. „My chcemy Polski, która nie będzie podejmowała decyzji na podstawie oczekiwań Zachodu, które odnoszą się do rewolucji obyczajowej, ale i (..i) wprowadzenia euro” – mówił Kaczyński.
„Nie chcemy ustawy o mowie nienawiści. Chcemy, żeby Polak w swoich wypowiedziach, także prywatnych miał wolność. Wolność słowa to fundament demokracji, fundament praw człowieka” – opowiadał Kaczyński, puszczając oko do elektoratu Sławomira Mentzena. Sprzeciw wobec rzekomej cenzury stał się w ostatnich dniach pomostem pomiędzy PiS i Konfederacją. Akcentują to zarówno politycy byłego obozu władzy, jak i narodowe skrzydło skrajnej prawicy. Kaczyński mówił też o sprzeciwie wobec „opiłowywania katolików”, bo miałoby to godzić w tożsamość i porządek aksjologiczny w Polsce.
Jako refren pojawiały się ostrzeżenia przed tendencjami imperialnymi, ale nie ze strony Rosji, a Niemiec, które – według prezesa PiS – chcą Polskę zdegradować i odebrać jej suwerenność.
„To, czego chcemy, to wszystko na odwrót do tego, co gwarantuje Trzaskowski – domknięty system” – mówił Kaczyński.
Dziennikarze chcieli, żeby prezes PiS odniósł się do życiorysu Karola Nawrockiego. Kaczyński stanowczo odciął się od zarzutów stawianych przez media wobec Karola Nawrockiego, jakoby ten miał organizować sex workerki dla gości Grand Hotelu. „Jeden niewiarygodny człowiek dowiedział się czegoś od drugiego niewiarygodnego człowieka, daty się nie zgadzają. Mamy do czynienia z fake newsem, a że premier się nim posługuje, to boleję nad tym, że ktoś taki jest premierem” – mówił Kaczyński.
Pytany o weryfikację kandydata, odpowiadał, że „wszystko jest w porządku”. „[Nawrocki] to człowiek, który dwa razy podlegał dokładnej kontroli formalnej przez służby, jak i medialnej” – mówił prezes PiS. Dodał, że gdyby jakieś brudy istniały, wyciekłyby przy powołaniu Nawrockiego na dyrektora Muzeum II WŚ lub szefa IPN.
Kaczyński bagatelizował też udział Karola Nawrockiego w brutalnych ustawkach. „Ja nie potrafię policzyć, ile razy byłem we wczesnej młodości pacjentem pogotowia. Nie dlatego, że się wywracałem na ulice, tylko nawet na Żoliborzu były dużo różnych ludzi, a walki toczyły się w najwyższym stopniu zdecydowanie” – ironizował Kaczyński. „Może mój brat miał więcej szczęścia, że go rzadziej trafiano czymś ciężkim”.
Potem opowiadał, że na hali bokserskiej są różni ludzie, ale generalnie to można się wychować w taki sposób, że chodzi się na podwórko, gra w piłkę i tam się zdarzają bójki, albo chodzić za rękę z gosposią. A on woli tę pierwszą metodę wychowawczą.
Pytany, czy ustawki kibolskie nazwałbym „dżentelmeńskimi umowami”, jak zrobił to prezydent Andrzej Duda, odpowiedział, że to jest ocena, która jest całkowicie możliwa. „Jeżeli to nie jest na jakieś niebezpieczne przedmioty, tasaki, noże” – mówił Kaczyński. „Nie jestem zwolennikiem, żeby była jasność, ale co tu dużo mówić (...) potrzebujemy odważnych mężczyzn, a nie ludzi, którzy rzucą się do ucieczki, jak padną pierwsze strzały” – dodał.
Na pytanie o poparcie Grzegorza Brauna dla Karola Nawrockiego odpowiedział krótko: „Każdy głos się liczy, każdy głos mnie cieszy”.
Na temat powyborczych scenariusz Kaczyński nie chciał dużo rozmawiać. Mówił, że nie wie, co dzieje się w obozie rządzącym, ale gdyby wygrał Nawrocki, wyobraża sobie scenariusz rządu technicznego, choć Polska tak naprawdę potrzebuje rządu dobrego, który podniesie ją z kryzysów.
Wydarzenia, w których w 2009 roku brał udział Karol Nawrocki, sztab PiS przedstawia jako „męskie porachunki”, „szlachetną walkę”. Tyle że tej opowieści nie potwierdzają zeznania służb rozpracowujących siatki pseudokibiców. Jak mówił w wywiadzie dla OKO.press prokurator Łukasz Biela, który w tej sprawie przygotował akt oskarżenia, ustawka w Kościerzynie była wyjątkowo brutalna. „Gdańszczanie złamali kodeks pseudokibica. Zaprosili do udziału w tej ustawce wielu kryminalistów. Dali im też wolną rękę w uzbrojeniu. Mimo że bójka miała być na gołe pięści, większość osób z Lechii miała ze sobą dodatkową broń, nawet pałki i kastety. Było ich też więcej, niż przewidziano w umowie” – opowiada Biela Marii Pankowskiej.
Przeczytaj także: