Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pożar wybuchł w Bazie Kanadyjskich Sił Zbrojnych Wainwright w prowincji Alberta. Rząd nie informuje o szczegółach ani liczbie poszkodowanych i ofiar śmiertelnych. W szpitalach w stolicy stanu, Edmonton, ogłoszono „kod pomarańczowy” oznaczający napływ dużej liczby pacjentów.
„Kanada nie jest sama w tym bólu. Wszyscy 32 szefów obrony sojuszniczych państw solidaryzują się z wami i Kanadyjskimi Siłami Zbrojnymi” – napisał na X admirał Giuseppe Cavo Dragone, przewodniczący Komitetu Wojskowego NATO.
W bazie kanadyjskich sił zbrojnych Wainwright doszło do poważnego incydentu, w wyniku którego wybuchł pożar. Informację potwierdził David McGuinty, minister obrony Kanady. Władze nie informują o liczbie ofiar ani przyczynach pożaru. Agencja Reutera przekazała jedynie, że McGuinty potwierdził, iż w wyniku pożaru zginęli ludzie, a wojsko i policja prowadzą dochodzenie w sprawie zdarzenia.
CBC News dotarło do jednego z lekarzy pracujących na oddziale ratunkowym szpitala Royal Alexandra Hospital w Edmonston, stolicy stanu (oddalonej ok. 210 km od bazy), który przyznał: „To więcej pacjentów, niż ktokolwiek z nas chciałby teraz policzyć. To katastrofa. To katastrofa, która zdarza się raz na 15–25 lat” – mówił dr Warren Thrisk.
Katastrofa przybrała ogromne rozmiary. Stojąca w ogniu baza w Wainwright jest jedną z największych baz wojskowych w Kanadzie. Według danych ze spisu z 2021 roku stacjonowało tam 1310 wojskowych i ich bliskich. Guardian poinformował, że pożar w sobotę objął ogrodzenie bazy i wskutek silnego wiatru szybko zaczął się rozprzestrzeniać. W Wainwright w sobotę przeszła ogromna wichura, wiało nawet do 100 kilometrów na godzinę.
Na zdjęciu: Poszkodowani w pożarze są masowo kierowani do szpitalu w Edmoston. John Ulan/The Canadian Press via AP
W poniedziałek, 19 października, w Albercie odbędzie się referendum. Zawiera ono 10 pytań — mieszkańcy są pytani o kontrolę imigracji, ograniczenia dostępu do opieki zdrowotnej i edukacji, pierwszeństwa praw prowincjonalnych nad federalnymi, wyboru sędziów prowincjonalnych. Pada tam również pytanie najważniejsze dla przyszłości mieszkańców: Czy Alberta powinna pozostać prowincją Kanady, czy też powinna od Kanady się odłączyć?
Wynik głosowania nie jest wiążący; ale stanowić będzie istotną wskazówkę dla władz Alberty z Danielle Smith, konserwatywnej premierki stanu, czy rozpoczynać proces separacji. Jego zwolennicy podnoszą, że kanadyjski rząd nie wykorzystuje należycie bogactwa stanu (Alberta jest czwartym na świecie rejonem pod względem wielkości złóż ropy).
Premier Mark Carney całe głosowanie nazwał „niebezpiecznym blefem, ktory doprowadzi do lat głębokich podziałów i wielkiej niepewności. Jak pisze ”Washignton Post„, premier Kanady wprost oskarża USA o próbę rozbicia państwa i budowanie antykanadyjskich nastrojów. ”Świat stał się bardziej niebezpieczny i podzielony. Niektórzy poza naszymi granicami pracują nad tym, by nas rozbić, żeby móc nami rządzić" – powiedział Carney.
Przeczytaj także: