Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Nawet Stany Zjednoczone osiągają granice swojej potęgi, jeśli działają samodzielnie” – przestrzegał kanclerz Niemiec Friedrich Merz podczas przemówienia na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium. Merz oskarżył administrację w Waszyngtonie o przyspieszanie negatywnych zmian na świecie
„Międzynarodowy porządek oparty na prawach i zasadach [...], ten, który nawet w czasach swojej świetności miał wiele wad, już nie istnieje. A Europa musi wrócić z wakacji od historii świata” – powiedział kanclerz Niemiec Friedrich Merz w piątek 13 lutego podczas Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.
Polityk zwrócił uwagę, że znowu żyjemy w świecie „rywalizacji mocarstw” oraz brutalnego rewizjonizmu, czego wyrazem jest m.in. wojna w Ukrainie oraz cierpliwe wysiłki Chin, by zyskiwać dominację w wielu dziedzinach.
Podkreślił, że polityka oparta na rywalizacji mocarstw rządzi się własnymi zasadami i choć „zdaje się dawać łatwe i mocne odpowiedzi”, to ostatecznie przynosi szkody „nie tylko małym graczom, ale i dużym”.
„Polityka wielkich mocarstw odwraca się od świata, w którym rosnąca współzależność przekłada się na rządy prawa i pokojowe stosunki między państwami. Polityka wielkich mocarstw ma swoje własne zasady. Jest szybka, bezlitosna i często nieprzewidywalna. Boi się własnych zależności, ale wykorzystuje zależności innych. U jej podstaw leży walka o strefy wpływów [...] Zasoby naturalne, technologie i łańcuchy dostaw stają się narzędziami nacisku w grze o sumie zerowej [...] Jest to niebezpieczna gra, początkowo dla małych graczy, ale później również dla dużych” – mówił Merz.
Oskarżył administrację w Waszyngtonie o przyspieszanie negatywnych przemian na świecie.
„Nasi przyjaciele w Stanach Zjednoczonych bardzo szybko się dostosowują. Zdali sobie sprawę z konieczności nadrobienia zaległości w niektórych obszarach względem Chin [...] Robią to na swój własny sposób, który nie spowalnia tego trendu, a raczej go przyspiesza. My, Europejczycy, również przygotowujemy się do tej nowej ery, ale dochodzimy do innych wniosków niż administracja w Waszyngtonie” – mówił Merz.
Merz zwrócił uwagę, że „pomiędzy Europą a Stanami Zjednoczonymi pojawiła się przepaść”. „Partnerstwo transatlantyckie nie jest już czymś, co możemy po prostu uznać za pewnik” – powiedział.
Podkreślił jednak, że trzeba zdać sobie sprawę „po obu stronach Atlantyku”, że „razem jesteśmy silniejsi”. „Nawet Stany Zjednoczone osiągają granice swojej potęgi, jeśli działają samodzielnie” – mówił kanclerz Niemiec.
Merz podkreślił, że jedynym kierunkiem, w jakim powinna podążać Europa, to w stronę większej samodzielności i wzmocnienia – militarnego i gospodarczego.
„Naszym głównym zadaniem, jako Europejczyków, jest zaakceptować tę nową rzeczywistość już dziś. Nie oznacza to, że mamy ją traktować jako nieuniknione przeznaczenie. Nie jesteśmy zdani na łaskę tego świata. Możemy go kształtować. Nie mam wątpliwości, że jeśli wspólnie podejmiemy zdecydowane działania, przetrwamy burzę i zachowamy naszą wolność” – mówił Merz.
Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium to jedno z najważniejszych wydarzeń dotyczących bezpieczeństwa na świecie. Co roku gromadzi przywódców i członków rządów wielu państw świata oraz ekspertów. W tym roku trwa od 13 do 15 lutego.
To podczas zeszłorocznej konferencji w Monachium słynne przemówienie wygłosił wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance. Zrugał w nim Europę za rzekome łamanie zasad demokracji. Jednym z powodów, dla których Vance wygłosił tak ostrą krytykę pod adresem UE, było jego niezadowolenie, gdy usłyszał, że wejścia na konferencję nie mają przedstawiciele niemieckiej, skrajnie prawicowej partii AfD.
W tym roku organizatorzy, pierwszy raz od lat, zdecydowali się zaprosić reprezentantów AfD. W konferencji ma wziąć udział trzech posłów tej partii. Tegoroczna konferencja odbywa się pod hasłem „Punkt krytyczny: międzynarodowy porządek między reformą a destrukcją”.
W tym roku na konferencji obecny będzie nie wiceprezydent J.D. Vance, lecz sekretarz stanu Marco Rubio. To też odstępstwo od wieloletniej tradycji, bo dotychczas Stany Zjednoczone w Monachium reprezentował właśnie wiceprezydent.
Wystąpienie Marca Rubio zaplanowane jest na sobotę o 9 rano. Jego temat to „Stany Zjednoczone w świecie”.
Polskę na konferencji będzie reprezentował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. Weźmie udział w dwóch dyskusjach panelowych: „Ramię w ramię: obrona Europy i wsparcie dla Ukrainy” w sobotę o 16 oraz „Podział między Zachodem a Zachodem: co pozostało ze wspólnych wartości” w sobotę o 22.
Przeczytaj także: