Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Co najmniej cztery osoby zginęły, a 15 zostało rannych w rosyjskich atakach na Kijów – poinformowały w sobotę władze Ukrainy. Według Kijowa rosyjskie wojska użyły do uderzeń niemal 500 pocisków i dronów.
„Liczba zabitych wzrosła do czterech, 15 mieszkańców obwodu (kijowskiego) w wyniku wrogich ostrzałów zostało rannych. Trzy osoby są w stanie ciężkim, dwóch operują lekarze” – przekazał w komunikatorze Telegram szef kijowskiej wojskowej administracji obwodowej Mykoła Kałasznyk, cytowany przez PAP.
Wcześniejsze doniesienia mówiły o trzech zabitych i pięciu rannych. Rosja użyła do ataków rakiet i ciężkich dronów uderzeniowych.
Kałasznyk poinformował, że celem były obiekty cywilne: domy mieszkalne, placówki oświatowe, przedsiębiorstwa oraz infrastruktura krytyczna. „Najwięcej uszkodzeń jest w rejonie Obuchowskim i Browarskim. Obecnie mamy informacje o 30 uszkodzonych obiektach” – napisa.
Wicepremier ds. odbudowy Ołeksij Kułeba poinformował o ataku drona na pociąg podmiejski w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie kraju. „Pasażerowie nie ucierpieli” – napisał w Telegramie. Odłamkami został jednak raniony maszynista i jego pomocnik – podkreślił.
Według raportu Sił Powietrznych Ukrainy Rosja użyła w atakach 498 środków uderzeniowych. Ukraińska obrona powietrzna zniszczyła lub unieszkodliwiła 460 z nich.
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że skutki nocnych ataków usuwane są w obwodzie kijowskim, sumskim, charkowskim, dniepropietrowskim i mikołajowskim.
„Każda taka noc rosyjskich uderzeń przypomina naszym partnerom, że systemy obrony powietrznej i rakiety są dla Ukrainy codzienną potrzebą” – podkreślił.
Zdaniem Zełenskiego Rosja może próbować wykorzystać napięcia na Bliskim Wschodzie, aby nasilić ataki na Ukrainę.
„Rosja będzie próbowała wykorzystać wojnę na Bliskim Wschodzie. Dlatego musimy realnie oceniać zagrożenie i odpowiednio się przygotować. Europa powinna zwiększyć produkcję rakiet do obrony przeciwlotniczej, zwłaszcza przeciwko pociskom balistycznym, oraz innych systemów, które pozwolą skutecznie chronić życie” – napisał prezydent w serwisie Telegram.
Tuż po godzinie 3 nad ranem (2 czasu polskiego) w Kijowie słychać było serię głośnych eksplozji. W mieście ogłoszono alarm, a władze poinformowały, że stolica jest atakowana pociskami balistycznymi.
Rozmowy pokojowe między Kijowem a Moskwą, prowadzone pod auspicjami USA, utknęły w martwym punkcie z powodu wojny na Bliskim Wschodzie. W tym tygodniu miały być kolejne rozmowy pokojowe, ale zostały przesunięte ze względu na atak USA w Zatoce Perskiej.
Gdy USA i Izrael bombardują Iran, Rosja ogranicza się do wyrazów oburzenia i apeli o deeskalację, nie podejmując realnych działań, by wesprzeć swojego partnera. Jednocześnie na Kremlu pojawia się przekonanie, że wojna z Iranem może przynieść Moskwie korzyści. Wzrost cen ropy i odwrócenie uwagi Zachodu od wojny w Ukrainie działają na jej korzyść.
Rosja już korzysta na wzroście cen energii na świecie i może liczyć na to, że wojna na Bliskim Wschodzie odwróci uwagę od Ukrainy i wyczerpie arsenały Zachodu.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w piątek, że 30-dniowe zniesienie przez USA sankcji na rosyjską ropę w związku z wojną z Iranem „nie jest właściwą decyzją” i nie pomoże w powstrzymaniu trwającej już ponad cztery lata inwazji Rosji na Ukrainę.
Przeczytaj także:
Iran zagroził w sobotę atakiem na amerykańską infrastrukturę naftową po tym, jak prezydent Donald Trump poinformował, że Stany Zjednoczone „zniszczyły” cele wojskowe na irańskiej wyspie Chark.
Chark to niewielka wyspa u południowego wybrzeża Iranu o powierzchni 20 kilometrów kwadratowych. Jest kluczowym punktem tranzytowym dla eksportu irańskiej ropy. Tutaj znajduje się 90 proc. irańskiego eksportu ropy naftowej.
Prezydent USA Donald Trump który do tej pory był niechętny atakowaniu tej wyspy, poinformował w piątek, że amerykańskie siły przeprowadziły „jedno z najsilniejszych bombardowań w historii Bliskiego Wschodu”, niszcząc „wszystkie cele militarne” na irańskiej wyspie Chark w Zatoce Perskiej.
Trump poinformował w serwisie Truth Social że „z przyzwoitości” nie „zbombardował” infrastruktury naftowej na wyspie. „Jednak, jeśli Iran albo ktokolwiek inny zrobi cokolwiek, by utrudniać swobodne i bezpieczne przejście statków przez cieśninę Ormuz, natychmiast zrewiduję tę decyzję” – zagroził.
Irańska państwowa agencja prasowa Fars, cytowana przez stację CNN, podała w sobotę, że w wyniku amerykańskich ataków na Chark nie ucierpiała żadna część infrastruktury naftowej. Jak podają irańskie źródła, na wyspie doszło do ponad 15 eksplozji, a po ataku USA nad pozycjami obronnymi armii, bazą morską, wieżą kontroli lotów i hangarem dla helikopterów zawisł gęsty dym.
Irańskie siły zbrojne ostrzegły w sobotę, że w przypadku ataku na irańskie obiekty energetyczne zniszczą infrastrukturę naftową i energetyczną firm powiązanych ze Stanami Zjednoczonymi.
Andreas Krieg, wykładowca w Szkole Studiów nad Bezpieczeństwem w King’s College London, powiedział France 24, że wyspa Chark to jedno z niewielu miejsc, w którym atak mógłby mieć natychmiastowe konsekwencje strategiczne i ekonomiczne.
Scott Lucas, profesor polityki międzynarodowej Uniwersytetu w Dublinie, powiedział, że przejęcie wyspy byłoby „porównywalne do próby przejęcia wszystkich tajnych tankowców rosyjskiej floty”.
Według ekspertów uderzenie na wyspę oznacza zamknięcie cieśnin. To może być cios dla irańskiej gospodarki i miałoby konsekwencje wpływające na globalną gospodarkę i bezpieczeństwo.
Przedstawiciele kilku krajów Zatoki Perskiej poinformowali w sobotę rano o serii ataków powietrznych w regionie. W Dubaju szczątki przechwyconego pocisku uderzyły w fasadę jednego z budynków – poinformowały władze miasta. Ministerstwo obrony Arabii Saudyjskiej przekazało, że przechwycono 11 dronów. W Bahrajnie uruchomiono syreny alarmowe, a mieszkańców wezwano do szukania schronienia – podało tamtejsze ministerstwo spraw wewnętrznych.
Światowe media informują też, że Izrael zrzuca propagandowe ulotki nad Bejrutem, wzywając mieszkańców do przeciwstawienia się Hezbollahowi. Izraelskie samoloty zrzucające ulotki wywołały głośne wybuchy na niebie, przerażając mieszkańców stolicy Libanu.
Wyspa została zagospodarowana jako główny irański terminal eksportu ropy w latach 60. XX wieku, jeszcze za rządów szacha – podaje France 24. Projekt realizowała amerykańsko-irańska spółka joint venture Khark Chemical Company. W kolejnych dekadach infrastruktura była rozbudowywana, także w czasie ponad czterdziestoletnich rządów ajatollaha Alego Chameneiego. Dziś niemal całą wyspę pokrywają terminale, rurociągi i ogromne zbiorniki magazynowe.
Iran skoncentrował eksport ropy właśnie w tym miejscu głównie ze względu na położenie.
Ze względu na płytkie wody Zatoki Perskiej bardzo duże tankowce nie mogą cumować przy wybrzeżu. Muszą załadować ropę w głębokim porcie, a jedyny naprawdę odpowiedni znajduje się właśnie na wyspie Chark.
Zanim Zachód nałożył na Iran sankcje w związku z jego programem nuklearnym, ropę z wyspy kupowały firmy naftowe z całego świata.
Z czasem wyspa stała się dla Iranu tak kluczowa, że w latach 80. była jednym z głównych celów podczas wojny iracko-irańskiej. Jej zniszczenie mogło poważnie uderzyć w irańską gospodarkę, dlatego znalazła się na celowniku przeciwników Teheranu.
Dziś Chark należy do najlepiej chronionych miejsc w kraju.
Departament Stanu USA ogłosił w piątek, że oferuje nagrodę w wysokości 10 mln USD za informacje o kluczowych przedstawicielach władz Iranu, m.in. o nowym przywódcy Modżtabie Chameneim.
Jak podaje PAP, na liście osób wymienionych przez Departament Stanu znalazł się m.in. nowy przywódca Iranu Chamenei i Ali Laridżani, szef Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Laridżani, jeden z najważniejszych irańskich przywódców, pojawił się w piątek na zorganizowanej przez rząd demonstracji w centrum Teheranu.
Do wyjścia Irańczyków na ulice podczas amerykańsko-izraelskich nalotów i bombardowań wezwali irańscy urzędnicy. „Ten najmniejszy z waszych żołnierzy ma do was trzy prośby: ulica, ulica, ulica” – napisał w środę na platformie X przewodniczący parlamentu Mohammad-Bagher Ghalibaf, zachęcając do demonstracji organizowanych wokół miejsc, gdzie stacjonują siły bezpieczeństwa.
W sobotę rano została zaatakowana ambasada USA w Bagdadzie. Jak podaje agencja AFP nie jest jasne, czy kompleks dyplomatyczny został trafiony dronem czy pociskiem. Według Associated Press jeden z pocisków uderzył w lądowisko dla helikopterów na terenie ambasady.
Tymczasem w Katarze władze ewakuowały w sobotę rano część dzielnicy Msheireb w Dosze, gdzie mieszczą się urzędy rządowe oraz biuro Google'a. Ministerstwo obrony poinformowało później o przechwyceniu dwóch pocisków.
Amerykański Departament Energii zapowiedział z kolei, że pierwsze dostawy ropy ze strategicznych rezerw trafią na rynek pod koniec przyszłego tygodnia. Członkowie Międzynarodowej Agencji Energetycznej, zrzeszającej 32 państwa, ogłosili wcześniej, że uwolnią łącznie 400 mln baryłek ropy, aby złagodzić wzrost cen na rynku.
Przeczytaj także:
Weto prezydenta Nawrockiego nie zablokuje pieniędzy dla Polski z programu SAFE. Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier przekazał, że KE finalizuje umowę pożyczkową z polskim rządem
Podczas piątkowego briefingu rzecznik KE został zapytany przez dziennikarzy, co z wypłatami dla Polski z programu SAFE w obliczu weta prezydenta Karola Nawrockiego. „Polska jest największym beneficjentem programu SAFE, w wysokości 43,7 mld euro. To prawie jedna trzecia puli SAFE” – odpowiedział Thomas Regnier.
Rzecznik KE podkreślił, że Polska przedstawiła solidny, dobrze przygotowany plan, który został zatwierdzony w rekordowym czasie.
„Jeśli chodzi o potencjalne dalsze kroki, o to, czy będą kolejne płatności, czy nie, nasze stanowisko jest jasne: czas jest najważniejszy i jesteśmy zdecydowani wdrożyć plan bezzwłocznie. Dlatego Komisja finalizuje obecnie umowę pożyczkową, aby móc ją podpisać z polskimi władzami i wypłacić zaliczkę już w kwietniu” – przekazał Regnier.
12 marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę, która ma dofinansować polską armię, przemysł zbrojeniowy i infrastrukturę krytyczną kwotą 43,7 mld euro, czyli ok. 185 mld zł.
Ruch Karola Nawrockiego dość powszechnie został uznany za wyjątkowo szkodliwy przykład obstrukcji politycznej. Szczególnie że inicjatorem wspólnego programu zbrojeń dla Europy w obliczu rosnącego zagrożenia ze strony Rosji oraz niepewnego sojusznictwa Amerykanów jest nie kto inny a właśnie Warszawa. Od 2024 roku polskiemu rządowi udało się przekonać do pomysłu nie tylko kraje bezpośrednio graniczące z Rosją, ale też unijne instytucje. Łączny budżet SAFE to 150 mld euro.
W odpowiedzi na decyzję Karola Nawrockiego rząd na nadzwyczajnym posiedzeniu przyjął uchwałę, która ma być podstawą sfinansowania inwestycji z unijnych środków. Już teraz wiadomo, że nie uda się jednak zrealizować wszystkiego. Wydatki na obronność, w tym modernizację wojska, są raczej gwarantowane.
Według MSWiA weto dla ustawy oznacza jednak, że przepadną pieniądze na podległe im służby. Chodzi w sumie o 7,1 mld zł, w tym:
Przeczytaj także:
CBA znane jest dziś głównie z fałszowania dokumentów i zakładania nielegalnych podsłuchów w czasach rządów PiS. Za jej likwidacją zagłosowali dziś posłowie rządzącej koalicji. Jednak weto w tej sprawie zapowiedział szef kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego
13 marca Sejm zagłosował za ustawą likwidującą Centralne Biuro Antykorupcyjne. Nowe przepisy poparło 231 posłów z rządzącej koalicji. 180 osób z PiS i Razem było przeciw. Wstrzymała się Konfederacja i brauniści.
Jeśli ustawa wejdzie w życie, to 1 października 2026 kompetencje CBA przejmą policja, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służba Kontrwywiadu Wojskowego i Krajowa Administracja Skarbowa. Większość, bo aż 950 z ponad 1300 funkcjonariuszy zostanie przeniesiona do nowej jednostki policji – Centralnego Biura Zwalczania Korupcji. Przejmie ono większość dotychczasowych obowiązków CBA, czyli rozpoznawanie, zwalczanie i zapobieganie przestępczości korupcyjnej. Będzie miało w policji podobny status jak Centralne Biuro Śledcze.
Najpoważniejszymi sprawami, czyli rozpoznawaniem, zwalczaniem i zapobieganiem przestępczości godzącej w podstawy ekonomiczne państwa oraz korupcji osób pełniących funkcje publiczne ma się zajmować ABW. KAS przejmie m.in. weryfikację oświadczeń majątkowych. Koordynacją działań antykorupcyjnych ma zajmować się premier za pośrednicywem ministra koordynatora służb specjalnych.
Przepisy trafią teraz do Senatu, ale na podpis prezydenta rząd liczyć nie może. Już wcześniej koalicja wstrzymywała się ze złożeniem podobnej ustawy, bo zablokowanie zmian zapowiedział prezydent Andrzej Duda. Szef kancelarii Karola Nawrockiego przekazał, że prezydent ma podobne zdanie do poprzednika. „Nie znam drugiego takiego rządu w demokratycznej Europie, który chciałby likwidować instytucję, która walczy z korupcją” – mówił Zbigniew Bogucki przed głosowaniem. „Likwidacja CBA była waszym marzeniem, ale już dzisiaj mogę wam powiedzieć, że to marzenie będzie płonne. Nic z tego nie będzie” – dodał.
Prawo i Sprawiedliwość w debacie podkreślało, że rząd mści się za działania CBA z czasów rządów Zjednoczonej Prawicy. Rząd przekonywał, że CBA sprzeniewierzyło się swojej misji i nie może działać dalej, ale część organizacji społecznych miała wątpliwości, czy jest sens likwidować jedną instytucję, jeśli nie ma się strategii antykorupcyjnej. „Sama likwidacja CBA będzie operacją fasadową. Rząd powinien potraktować plany likwidacji CBA jako okazję do przeglądu przepisów dotyczących przeciwdziałania korupcji i walki z nią” – pisali społecznicy.
Centralne Biuro Antykorupcyjne to służba stworzona w 2006 roku przez PiS. CBA zostało założone przez działaczy PiS Mariusza Kamińskiego, Ernesta Bejdę i Macieja Wąsika.
CBA kojarzy się przede wszystkim z działaniami na polityczne zlecenie PiS oraz często nieudanymi operacjami specjalnymi. To CBA było autorem nieudanej i zakwestionowanej przez sąd prowokacji w sprawie tzw. afery gruntowej. Chodzi o prowokację CBA z 2007 roku, w ramach której służba chciała udowodnić, że za łapówkę dla ówczesnego ministra rolnictwa Andrzeja Leppera można odrolnić w Polsce ziemię. Szefem CBA był wówczas Mariusz Kamiński, Maciej Wąsik był jego zastępcą. Celem przeprowadzenia operacji specjalnej prowadzono nielegalne podsłuchy i fałszowano dokumenty.
W 2015 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał akcję za nielegalną i skazał Wąsika i Kamińskiego na 3 lata więzienia, a dwóch kolejnych agentów CBA na 2,5 roku więzienia.
To także dla CBA rząd Zjednoczonej Prawicy kupił szpiegowskie oprogramowanie Pegasus, którego wykorzystanie – m.in. wobec Krzysztofa Brejzy (KO) w kampanii wyborczej 2019 r. – jest dzisiaj przedmiotem badań sejmowej komisji śledczej.
Na zlecenie rządu Zjednoczonej Prawicy CBA zajmowało się też poszukiwaniem haków na niepokornych sędziów. Szeroko zakrojone działania CBA były elementem represji wobec sędziów.
Przeczytaj także:
„My idziemy w górę, oni idą w dół” – mówił dziennikarzom w piątek 13 marca szef Pentagonu
Już w środę 11 marca podczas wideokonferencji państw G7 prezydent USA Donald Trump miał przekonywać, że „Iran jest bliski kapitulacji”, informuje dziś amerykański portal Axios.
W podobnej retoryce wypowiedział się podczas spotkania z dziennikarzami amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth. 13 marca stwierdził, że liczba wystrzelonych przez Iran pocisków i dronów spadła o 90-95 proc. I będzie tylko gorzej, bo Iran nie jest w stanie już produkować żadnej broni.
„Ich linie produkcyjne, zakłady wojskowe, centra innowacji obronnych – pokonane” – mówił Hegseth. Dodał, że w równie złej sytuacji są przywódcy Iranu. „Zdesperowani, ukrywają się, zeszli do podziemia – tak właśnie robią szczury” – mówił amerykański sekretarz wojny. A Możdztaba Chamenei, nowy najwyższy przywódca Iranu, jest ranny, „najprawdopodobniej okaleczony”.
Relacje z ulic Teheranu przeczą narracji Amerykanów – Modżtaba faktycznie ma być ranny po atakach z pierwszego dnia wojny, ale wielu wysokich rangą urzędników i polityków pokazało się dziś publicznie na marszu poparcia dla Palestyny (Al Quds). Na zdjęciach z wydarzenia widać m.in. Sekretarza Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego, prezesa Sądu Najwyższego czy prezydenta Iranu.
Według admisnitracji Trumpa na drugim biegunie – wznoszącym i triumfatroskim – ma być aktywność amerykańsko-izraelskich sił. Hegseth przekazał dziennikarzom, że
na piątek 13 marca zaplanowano największą od dwóch tygodni liczbę ataków na irańskie cele.
Wcześniej w odpowiedzi na pierwsze wystąpienie nowego irańskiego lidera zapowiedział to Donald Trump. W serwisie Truth Social napisał: „Irańska marynarka wojenna przestała istnieć, ich siły powietrzne przestały istnieć, rakiety, drony i cała reszta są niszczone, a ich przywódcy zostali wymazani z powierzchni ziemi. Zobaczycie, co dzisiaj spotka tych obłąkanych łajdaków”. Dodał, że Amerykanie uderzą w Iran „bardzo mocno”.
Hegseth w rozmowie z dziennikarzami narzekał, że prawdziwego obrazu wojny nie ma w mediach. „My idziemy w górę, oni idą w dół. Prezydent Trump trzyma karty w ręku” – przekonywał.
Pytany o ewentualne zakończenie działań wojskowych na Bliskim Wschodzie, odpowiedział, że miarą sukcesu będzie „osiągnięcie wyznaczonych przez nas celów wojskowych”. Hegseth nie chciał ich jednak precyzować. Powołując się na czasy prezydentury George'a Busha i Baracka Obamy stwierdził, że cele misji mogą być wielokrotnie rozszerzane. A o końcu amerykańskiej misji zdecyduje prezydent Donald Trump i to „niezależnie od tego, co ludzie o tym mówią”.
Zapytany o nalot na szkołę dla dziewcząt, w wyniku którego zginęło 175 osób, w większości dzieci, Hegseth odpowiedział, że w tej sprawie prowadzone jest niezależne dochodzenie. Mimo że nie znamy wyników śledztwa, a wiele informacji wskazuje na poważny błąd amerykańskiego dowództwa i wywiadu, Hegseth upiera się, że Stany Zjednoczone w przeciwieństwie do Iranu nie atakują cywilów.
Hegseth zbagatelizował też informacje o blokadzie w cieśninie Ormuz, która jest kanałem transportowym dla jednej piątej światowych zasobów ropy naftowej. Szef Pentagonu stwierdził, że „nie ma się czym martwić”, bo Amerykanie „mają plan na każdą ewentualność” i nie pozwolą na utrudnienie w przepływie towarów handlowych.
Amerykańskie media informują, że w Białym Domu nie ma wspólnego kursu w sprawie Iranu. Jedna frakcja naciska na Trumpa, żeby jak najszybciej wycofał się z konfliktu rozlewającego się na coraz większą część Bliskiego Wschodu. Powód? Wstrząs dla rynków finansowych oraz rosnące ceny ropy i benzyny. A także deklaracje Trumpa o tym, że będzie unikał angażowania się w „głupie” interwencje wojskowe.
Inni mają jednak naciskać na prezydenta, żeby wytrwale kontynuował ataki na Teheran, żeby raz na zawsze rozprawić się z dążeniami Iranu do rozbudowy potencjału nuklearnego.
Trump sam nie wie, co w tej sprawie mówić.
W środę 11 marca podczas wiecu w Kentucky najpierw ogłosił, że Amerykanie już wojnę wygrali, po czym szybko dodał, że przecież nie może wycofać swoich sił przedwcześnie. „Musimy doprowadzić sprawę do końca” – stwierdził prezydent USA.
Przypomnijmy, że atak Izraela i Amerykanów na Iran rozpoczął się 28 lutego 2026.
Przeczytaj także: