Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Jeszcze rano wydawało się, że mimo zalania kilku ulic, sytuacja w Kłodzku nie będzie tak dramatyczna jak w 1997 roku. Jednak przerwana w Stroniu Śląskim zapora pompuje do Nysy Kłodzkiej kolejne hektolitry wody. Wodowskaz na rzece wskazuje już 790 centymetrów.
W niedzielę o godz. 15:30 wodowskazy na Nysie Kłodzkiej wskazywały 790 cm. To o 1,35 metra więcej niż podczas powodzi tysiąclecia w 1997 roku.
„Różnica jest taka, że tamta woda była bardziej niszczycielska. I fala, która przechodziła przez miasto miała poziom 4 metrów, a ta dzisiejsza ma wysokość metra do półtora” – mówił rano w rozmowie w RMF24 burmistrz Kłodzka, Michał Piszko.
Pomimo zalania kilku ulic do wysokości 1,5 metra, sytuacja wydawała się opanowana. Opady miały ustać, burmistrz i mieszkańcy mieli nadzieję, że nie powtórzy się scenariusz sprzed 27 lat.
Sytuacja Kłodzka diametralnie zmieniła się jednak wczesnym popołudniem, kiedy przerwana została zapora w Stroniu Śląskim. Woda ze zbiornika retencyjnego zaczęła rozlewać się korytem rzeki Morawka na całe Stronie Śląskie. W północnej części miasta Morawka łączy się z Białą Lądecką, która dalej wpada do przepływającej przez Kłodzko Nysy.
Władze Kłodzka ostrzegają, że fala powodziowa, która dotrze do miasta, będzie większa od poprzednich. Tempo, w którym przybywa wody w Kłodzku, pokazują poniższe zdjęcia wykonane na osiedlu Nysa. W ciągu dwóch godzin pojawiła się woda sięgająca pierwszego piętra.
„Sytuacja jest dramatyczna. Pozostały nam jedynie działania ratunkowe – ewakuacja mieszkańców lub dostarczanie im aprowizacji” – mówi burmistrz Kłodzka Michał Piszko w rozmowie z PAP.
Burmistrz apeluje do mieszkańców, którzy chcą być ewakuowani, o informowanie służb przez numer 112 lub wywieszanie białych kawałków materiału na domach.
Przypominamy znaki sygnalizacyjne dla ratowników: