Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Moskwa przyznała się tej nocy do zestrzelenia 120 ukraińskich dronów. Poprzedniej nocy miała ich zestrzelić 102. Ilu dronów nie zdołała zestrzelić, nie wiadomo, ale same liczby „zesztreleń” pokazują, jak coraz skuteczniej Ukraina broni się przed Rosją.
Rano Moskwa przyznała się do zastrzelenia nocą 32 dronów. W południe szacunki podniosła czterokrotnie – do 120.
Ukraińskie drony dolatują teraz prawie codziennie do Moskwy, Petersburga i Krymu. Tej nocy doleciały także do Orenburga blisko granicy z Kazachstanem. Tym, w co trafiają, Rosjanie się nie chwalą. Co jakiś czas propaganda ujawnia jednak, że „odłamki zestrzelonego drona” wywołały pożar w takim a takim zakładzie przemysłowym. Tej nocy np. w Kotowsku w obwodzie tambowskim (na południowy wschód od Moskwy). Atak na Kotowsk miał być wedle propagandy Kremla „potężny”, co oznacza, że Ukraińcy upatrzyli tam sobie kolejny obiekt o znaczeniu dla rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Rzeczywiście, w Kotowsku jest fabryka prochu strzelniczego – przypomina portal Meduza.
Nad sąsiednim obwodem woroneskim Rosjanie mieli zestrzelić nocą 15 dronów, ale gubernator ostrzegł, że „zagrożenie ze strony bezzałogowych statków powietrznych w regionie nadal istnieje”. Władze powtarzają apele o „niedopuszczalności filmowania i publikowania zdjęć i filmów systemów obrony powietrznej oraz prób ataków na wrogie drony w sieciach społecznościowych”.
Z powodu zagrożenia dronowego zawieszane są regularnie prace lotnisk w całej europejskiej części Rosji. Maszyniści kolejowi przechodzą szkolenia z bezpiecznego hamowania na widok wysadzonych torów.
Ataki na Rosję stały się w ostatnich tygodniach nowy elementem wojny najeźdźczej na Ukrainę. Sam Putin przyznaje, że na Rosja atakowana jest codziennie „setkami dronów”.
W czwartym roku najazdu na Ukrainę Rosja zaczęła bezpośrednio doświadczać skutków wojny. Przed atakami nie chroni jej ogromne terytorium. Pomysłowe i brawurowe akcje ukraińskie takie jak operacja „Pawutyna” (na rosyjskie lotniska) dotyczą nie tylko szeroko pojętego pogranicza, ale terenów w głębi Rosji. Propaganda Kremla nie ukrywa już tego, ale stara się te doniesienia o atakach znormalizować. Podaje nie tylko informacje o atakach w poszczególnych regionach, ale także informacje zbiorcze – z dużymi liczbami. Ma to świadczyć o skuteczności rosyjskiej obrony przeciwlotniczej.
Ukraińskie ataki nasilają się i wycelowane są w przemysł zbrojeniowy, magazyny i linie transportowe najeźdźcy. Rosja stara się to przedstawić jako ataki terrorystyczne, łącząc w tych przekazach opowieść o zestrzeliwaniu ukraińskich dronów nad rosyjskimi miastami i skutki ukraińskich akcji sabotażowych w Rosji.
Opinię publiczną w Rosji propaganda codziennie pociesza też opowieściami o krwawych atakach na Ukrainę. One też przybrały na sile – ale dla Ukraińców nie są niczym nowym. Zmieniło się jednak w propagandzie Kremla ich uzasadnienie, Nie jest to już „niszczenie celów militarnych” w drodze do ostatecznego zwycięstwa nad Kijowem, ale sprawiedliwy odwet za krzywdę Rosji.
Inaczej niż na początku najazdu, propaganda Kremla sprawozdaje ataki na Ukrainę bardziej szczegółowe, z podkreśleniem, że Rosja ostrzeliwuje „także zachodnie tereny Ukrainy” oraz „lotniska”, co jest nawiązaniem do akcji „Pawutyna”. Propaganda nie podaje liczby zabitych w Ukrainie, ale porównanie doniesień ukraińskich o ostrzale Ukrainy przez Rosję i rosyjskich – o atakach ukraińskich na Rosję wskazuje, że rosyjski ostrzał jest bardziej chaotyczny. Przez to ofiar w Ukrainie jest zdecydowanie więcej.
Na zdjęciu u góry – obrazek z rosyjskiej telewizji o skutkach jednego z ukraińskich ataków.
Przeczytaj także: