Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Ewentualne powiązania marszałka Sejmu z wpływowymi osobami pochodzącymi z Rosji mają być tematem obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
„W mediach pojawia się bardzo dużo niepokojących informacji, że pan Włodzimierz Czarzasty ma kontakty z panią Swietłaną Czestnych, jakąś bizneswoman, która jest powiązana także z ośrodkami decyzyjnymi w Rosji. Pan Czarzasty się do tego tematu nie chce odnosić” – powiedział na antenie Polsat News Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej. Przydacz poinformował, że ewentualne powiązania marszałka Sejmu z Rosjanami będą jednym z tematem zaplanowanej na 11 listopada Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Przydacz wytknąl Czarzastemu, że do tej pory nie poddał się procedurze weryfikacyjnej Służb Specjalnych. „Czego się wstydzi pan marszałek Czarzasty, co chce ukryć przed opinią publiczną? Prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych, ale jako też gwarant stabilności ustroju, musi wiedzieć, co się kryje za tymi znakami zapytania w życiorysie drugiej osoby, co by nie było, w państwie” – przekonywał Przydacz.
W agendzie zaplanowanego na 11 lutego spotkania znajduje się przeanalizowanie „podjętych przez organy państwa działania, mające na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych Marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego”.
"Mamy do czynienia z typowym spektaklem politycznym w wykon
Przeczytaj także:
aniu prezydenta. Działania te nie mają nic wspólnego z troską o bezpieczeństwo państwa, ich jedynym celem jest uderzenie w marszałka Włodzimierza Czarzastego, który najwyraźniej z jakiegoś powodu budzi obawy głowy państwa" – powiedział Wirtualnej Polsce rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.
Na słowa Przydacza zareagował również Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych:
„W związku z zapytaniami dziennikarzy informuję, że podlegający ochronie kontrwywiadowczej ze strony polskich służb specjalnych Marszałek Sejmu RP Włodzimierz Czarzasty posiada dostęp do informacji o najwyższej klauzuli tajności. Służby specjalne nie mają w tym zakresie żadnych zastrzeżeń i bezwzględnie realizują przepisy obowiązujące w tym zakresie” – przekazał za pośrednictwem plaftormy X.
Media donoszą o nabierającym temperatury konflikcie pomiędzy marszałkiem a Pałacem Prezydenckim. Według komentatorów lider Nowej Lewicy „grabi sobie” u prezydenta między innymi zapowiadając „marszałkowskie weto” wobec inicjatyw Karola Nawrockiego. Czarzasty zapowiedział, że będzie blokował procedowanie projektów ustaw prezydenta „służących populizmowi i rozregulowaniu i rozregulowaniu zasad funkcjonowania państwa”.
„Będę zawsze zwracał uwagę na to, czy projekty ustaw mają realne źródła finansowania, czy służą jedynie populizmowi i skłóceniu obywateli” – zapowiadał Czarzasty.
Przeczytaj także:
W nocy i wieczorem Rosja zaatakowała dronami miejscowości przyfrontowe Ukrainy. W obwodach dniepropetrowskim i zaporoskim pięć osób zginęło, a 13 zostało rannych.
Ołeksandr Hanża, szef dniepropietrowskiej administracji wojskowej poinformował, że w nocy 4 lutego, Rosjanie zaatakowali dronami hromadę wasylkiwską. Zginęła 68-letnia kobieta i 38-letni mężczyzna. Dwie inne osoby zostały ranne i hospitalizowane, są w stanie średnio ciężkim.
Wskutek uderzenia wybuchły pożary. Jeden dom prywatny został zniszczony, uszkodzone zostały trzy domy, budynki gospodarcze, samochód, nieużywany budynek i budynek administracyjny, linia energetyczna. Oprócz tego pod atakiem rosyjskich dronów oraz systemów rakietowych Grad były inne hromady obwodu dniepropetrowskiego. Została uszkodzona infrastruktura i linia energetyczna.
Wczoraj, 3 lutego, wieczorem około godziny 18:00 rosyjskie drony atakowały też Zaporoże. Według Iwana Fedorowa, szefa zaporoskiej administracji wojskowej, zginęły dwie osoby – 18-letni chłopak i dziewczyna, 11 osób zostało rannych w tym troje dzieci. 15-letnia dziewczynka jest w stanie ciężkim.
Lekarze zdiagnozowali rany odłamkowe, urazy czaszkowo-mózgowe i stłuczenia.
Uszkodzono wielopiętrowe budynki, sklepy i samochody.
„Rosjanie zaatakowali miasto wieczorem, kiedy ludzie wracali do domów” – napisał Fedorow.
Alarm przeciwlotniczy w Zaporożu trwał ponad 27 godzin.
Dziś rano Fedorow poinformował o kolejnej ofierze w obwodzie zaporoskim. W ciągu doby okupanci przeprowadzili 790 ataków, w tym naloty, drony, ostrzał z artylerii na 32 miejscowości obwodu.
Przeczytaj także:
Jak poinformowała Chersońska prokuratura, rano, 4 lutego armia rosyjska ostrzelała z artylerii też Chersoń. Zginął 38-letni mężczyzna. Rosjanie zaatakowali też dronem samochód służb medycznych. Zginęła pielęgniarka z lokalnej przychodni, kierowca samochodu odniósł obrażenia.
Dziś wojska rosyjskie zaatakowały również Drużkówkę w obwodzie donieckim pociskami kasetowymi i bombami lotniczymi.
„Trafili prosto w targowisko, gdzie każdego ranka gromadzi się mnóstwo ludzi. To kolejne celowe zbrodnie wojenne i kolejny dowód na to, że wszystkie rosyjskie deklaracje o »rozejmie« są nic nie warte” – napisał szed Donieckiej administracji wojskowej Wadym Fiłaszkin.
Według ostatnich danych wskutek ataku zginęło siedem osób, osiem zostało rannych. Fiłaszkin zaznaczył, że ostateczna liczba ofiar na razie nie jest ustalona.
Jak podaje rosyjska propagandowa agencja TASS, według rosyjskiego Ministerstwa Obrony w ciągu 24 godzin rosyjskie wojska zaatakowały w Ukrainie „obiekty infrastruktury paliwowej i energetycznej wykorzystywane przez ukraiński kompleks wojskowo-przemysłowy i Siły Zbrojne Ukrainy, a także tymczasowe miejsca rozmieszczenia sił ukraińskich i najemników zagranicznych w 153 dystryktach”.
Miejscowości przyfrontowe nieustannie są ostrzeliwane. Rosyjskie drony z ładunkami wybuchowymi zabijają cywili w domach, w autobusach, na przystankach.
1 lutego, w okolicach Pawłohradu rosyjskie drony spadły w pobliżu autobusu dowożącego z nocnej zmiany górników z miejscowej kopalni. 12 osób zginęło, 16 zostało rannych i przebywa w szpitalu.
Przeczytaj także:
Donald Trump mówi, że Władimir Putin „dotrzymał słowa” w sprawie ogłoszonego „energetycznego rozejmu” i przez tydzień (25 stycznia – 1 lutego) nie atakował obiektów energetycznych. (Chociaż wcześniej nie było wiadomo od kiedy ten tydzień się zaczyna).
Mimo to Rosja przeprowadza inne ataki różnych typów i zabija ludzi. Są one teraz najważniejszym przekazem w rosyjskiej propagandzie. Mówi ona Rosjanom, że w ich efekcie Ukraina będzie się musiała zgodzić na warunki kapitulacji dyktowane przez Moskwę. Żadne ustalenia z Amerykanami czy Europejczykami nie mają znaczenia. W Abu Zabi zaczyna się dziś kolejna tura amerykańsko-ukraińsko-rosyjskich rozmów w sprawie pokoju. Rosjanie mówią, że nie będzie ona rozstrzygająca.
Przeczytaj także:
To kolejny taki przypadek w ostatnich dniach.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło, że w polską przestrzeń powietrzną wleciały kolejne obiekty zza naszej wschodniej granicy. W nocy z 3 na 4 lutego wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły balony, które przeleciały granicę Polsko-Białoruską (za komunikatem DORSZ dokładnie „obiekty o charakterze balonów”).
DORSZ uspokaja, że balony „były monitorowane i nie stwarzały zagrożenia dla bezpieczeństwa ruchu lotniczego ani obywateli RP”.
„Współpraca Sił Zbrojnych RP ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo państwa pozwala tym służbom na szybką reakcję, w tym przejęcia obiektów i zatrzymania osób podejrzanych o te incydenty. Siły Zbrojne RP 24/7 pozostają w gotowości do zapewnienia bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej” – podkreślało dowództwo.
O poprzednim taki przypadku wojsko infformowało w nocy z 30 na 31 stycznia. Wojskowi potraktowali to wydarzenie jako wrogi akt. „Zdarzenie to stanowi kolejne z serii incydentów o charakterze hybrydowym obserwowanych na wschodnim obszarze Polski” – stwierdzili przedstawiciele DORSZ.
Najpoważniejszym do tej pory incydentem tego typu było wtargnięcie rosyjskich dronów w Polską przestrzeń powietrzną w nocy z 9 na 10 września 2025 r. Interweniowały wtedy polskie i sojusznicze samoloty stacjonujące w naszym kraju w ramach współpracy NATO-wskiej. Polskie niebo niebawem ma być uważniej monitorowane. W piątek podpisano umowę na dostawę nowoczesnego systemu obrony antydronowej dla polskich sił zbrojnych. W ceremonii uczestniczyli premier Donald Tusk oraz wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. System o nazwie San, opracowywany przez Polską Grupę Zbrojeniową we współpracy z firmą APS i norweskim Kongsbergiem, ma za zadanie zabezpieczać przed atakami wrogich dronów.
Przeczytaj także:
14 osób zginęło w wyniku zderzenia łodzi motorowej transportującej migrantów ze statkiem patrolowym greckiej straży przybrzeżnej.
Do tragedii doszło u wybrzeży wyspy Chios na wschodnim Morzu Egejskim. Straż przybrzeżna przeprowadziła akcję ratunkową i odnalazła w wodzie 24 osoby z motorówki i dwóch funkcjonariuszy, których następnie przewiezione do szpitala na lądzie. Czternastu migrantów, starających się dotrzeć do Europy, nie udało się uratować.
Służby ustalają przebieg zdarzenia i nie informują na razie o kierunku, z którego nadpłynęła łódź. Nie wiadomo również, ile osób było przewożonych łodzią motorową, straż przybrzeżna nie podaje też tożsamości poszkodowanych.
W lokalnych mediach ukazały się nagrania mające pokazywać wydarzenia z wybrzeży Chios. Widać na nich co najmniej jedną osobę przenoszoną w kocu z łodzi straży przybrzeżnej do samochodu służb oraz dwójkę dzieci prowadzonych w kierunku tego samego pojazdu.
Grecja jest punktem docelowym niebezpiecznych przepraw przez morze, które podejmują osoby z Afryki, Azji oraz Bliskiego Wschodu zagrożone ubóstwem i skutkami konfliktów zbrojnych. Grecja utrudniła warunki ubiegania się o azyl, zaostrzając przepisy migracyjne, narażając się również na zarzuty o stosowanie pushbacków.
Organizacje broniące praw człowieka donosiły o 14 482 pushbackach na greckich granicach w 2024 roku. W Polsce, głównie na granicy polsko-białoruskiej, miało ich być 13 600. Dwa lata temu rząd w Atenach został ukarany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w związku ze śmiercią postrzelonego przez straż graniczną syryjskiego uchodźcy. Jego rodzinana mocy wyroku otrzymała 80 tysięcy euro.
Przeczytaj także:
Po zakończeniu tygodnia Putina bez ostrzeliwania infrastruktury energetycznej Ukrainy w środku mroźnej zimy rosyjska Cerkiew Prawosławna ogłosiła tydzień bez przeklinania
„Większość regionów Rosji ogłosiła dziś rozpoczęcie »Tygodnia Życzliwych Słów«. W niektórych miejscach jest to prawdziwy tydzień, w innych zaś – »Miesiąc Życzliwych Słów«. To seria wydarzeń mających na celu autentyczną współpracę na rzecz promowania czystości mowy i zapobiegania wulgaryzmom. Wydarzenia odbywają się głównie w placówkach edukacyjnych, ale w niektórych społecznościach mają szerszy zakres – obejmują instytucje kulturalne, biblioteki i przestrzenie publiczne” – wyjaśnił pop Klujew, założyciel Ogólnorosyjskiego Ruchu Społecznego na rzecz Ochrony Języka Rosyjskiego „Dobrosłowo” oraz przewodniczący Międzyregionalnego Ruchu Społecznego na rzecz Obrony Rodziny, Ojcostwa, Macierzyństwa i Dzieciństwa „Prawosławny Komitet Rodziców”.
O inicjatywie Cerkwi poinformowały rosyjskie oficjalne media. Objaśniły, że „Tydzień Życzliwych Słów to wyjątkowy tydzień poświęcony promowaniu uprzejmości i pozytywnej komunikacji. Celem wydarzenia jest przypomnienie ludziom o znaczeniu życzliwych słów i ich wpływie na innych”.
Pop Klujew zaznaczył, że organizowanie patroli wyłapujących przeklinających w miejscach publicznych jest zbędne:
„Jeśli mijamy piaskownicę i są tam dzieci, które używają takiego języka, musimy do nich podejść, zatrzymać się i zgłosić uwagę”
- objaśnił pop.
1 lutego skończył się inny rosyjski tydzień – ograniczonego ostrzeliwania Ukrainy. Teraz Rosja ostrzeliwuje sąsiednie państwo bez ograniczeń.
3 lutego przeprowadziła gigantyczny atak na Kijów, ponownie niszcząc jego infrastrukturę energetyczną. Relacja z ataku była czołówką wieczornych wiadomości telewizyjnych. Prowadzący program podkreślał, że Rosja miała prawo zaatakować Ukrainę, gdyż obiecała tego nie robić tylko przez tydzień, a tydzień ten właśnie minął. Propaganda z satysfakcją dodawała, że mróz w Kijowie przekracza 20 stopni.
Przeczytaj także:
„To długi czas – jeden tydzień” – skomentował atak Donald Trump. Przekazał, że rosyjski atak go nie zdziwił, ale tydzień bez ostrzału to jego osobisty duży sukces
Rosyjska Cerkiew nie tylko rozumie Putina, jak Trump, ale też szczerze go wspiera. Podczas kazania z okazji Objawienia Pańskiego (19 stycznia) patriarcha „Moskwy i Wszechrusi” Cyryl nazwał Putina prawdziwie prawosławnym przywódcą: "Żyjemy w czasach, gdy głową naszego państwa jest prawdziwie prawosławny przywódca, nie, jak to się mówi, z protokołu, ale z przekonania, prawosławny przywódca, Władimir Władimirowicz (Putin – red.). To oczywiście świadczy o tym, że cud Boży dokonał się za sprawą modlitw świętych”.
Za chwilę w Abu Zabi zacznie się kolejna runda pokojowych rozmów między Ukrainą, USA i Rosją. Rosja już zapowiedziała, że przestanie strzelać dopiero wtedy, gdy przejmie kontrolę nad Ukrainą i będzie mogła przeprowadzić tam czystki za „działania antyrosyjskie”. Do takich działań należy np. skuwanie rosyjskich napisów w ukraińskich pomników.
Przeczytaj także: