0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:59 25-07-2026

Prawa autorskie: Genya SAVILOV / AFPGenya SAVILOV / AFP

Kolejny dron zestrzelony nad Rumunią

To drugi przypadek wtargnięcia drona w rumuńską przestrzeń powietrzną w ciągu zaledwie dwóch dni.

Co się wydarzyło?

Resort obrony Rumunii potwierdził kolejny przypadek naruszenia przestrzeni powietrznej kraju przez bezzałogowca. Dron zostały zestrzelony. W akcji uczestniczył myśliwiec F-16, który zniszczył obiekt nad niezamieszkałym obszarem. To drugi taki przypadek w ciągu zaledwie dwóch dni. Obiekt pojawił się nad Rumunią o 8:22 i został zestrzelony w centralnej Rumunii – potwierdził prezydent Nicușor Daniel Dan. „„Kolejny dron, który nielegalnie naruszył rumuńską przestrzeń powietrzną został dziś rano o godzinie 8.34 zestrzelony przez rumuńskie wojsko, 9,6 km na zachód od miasta Sfantu Gheorghe” – poinformowała głowa państwa.

Do podobnego incydentu doszło w piątek. NATO potwierdziło wtedy, że dron naruszył przestrzeń powietrzną Rumunii i poinformowało, że rozpoczęte zostało postępowanie wyjaśniające. Sojusz podkreślił, że utrzymuje stałą łączność z rumuńskimi władzami. W oświadczeniu zaznaczono ponadto, że Rumunia oraz inne kraje są w trakcie zakupu naziemnych systemów obrony przeciwlotniczej. Rząd w Bukareszcie nabył system antydronowy MEROPS, który został zaprojektowany specjalnie do zwalczania małych bezzałogowych statków powietrznych.

Przeczytaj także:

08:49 25-07-2026

Prawa autorskie: TATYANA MAKEYEVA / AFPTATYANA MAKEYEVA / A...

Ukraina uderza w Jekaterynburg, Rosja atakuje 157 dronami

Ukraińskie drony uderzają w magazyny „rosyjskiego Amazona”. Rosja odpowiada ogniem wycelowanym między innymi w cywili.

Co się wydarzyło?

Rosyjskie władze obwodu swierdłowskiego potwierdziły atak bezzałogowców. Jednym z celów ukraińskich dronów był magazyn sklepu internetowego Wildberries w Jekaterynburgu, oddalony o prawie 2 tysiące kilometrów od rontu w Ukrainie.

Potwierdzili to gubernator obwodu Denis Pasler, przedstawiciele koncernu RWB (Russ & Wildberries), prokremlowskie agencje TASS i RBC, Zdaniem Paslera, infrastruktura krytyczna nie ucierpiała. Pracownicy magazynu zostali ewakuowani, nikt nie odniósł obrażeń. Służby ratunkowe miały opanować pożar.

Ponadto „Siły Obrony Ukrainy zaatakowały w nocy z piątku na sobotę zakład w Kirowie, rafinerię w Tiumeniu, obiekt logistyczny w Jekaterynburgu w Rosji oraz statki wykorzystywane do transportu ładunków wojskowych z Iranu i okręt wojenny na Morzu Kaspijskim” – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy 157 dronów oraz dwa pociski Kh-59/69. Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 127 dronów we wszystkich regionach kraju i jedną rakietę. Pociski i drony wystartowały z rosyjskich baz w Briańsku, Kursku, Orle, Millerowie i Primorsko-Achtarsku, a także z okupowanych obszarów Donbasu (Donieck, Hwardijskie) oraz Krymu (Czauda).

Ukraińskie władze informują o poszkodowanych. W wyniku ataku jedna osoba zginęła w Chersoniu, dwie osoby zostały ranne a jedna straciła życie w Słowiańsku, gdzie dron uderzył w budynek mieszkalny. Jedynie w przeciągu ostatniego tygodnia w Słowiańsku zginęło 9 osób, a 45 zostało rannych.

Jaki jest kontekst?

Wildberries to największa platforma zakupowa w Rosji. W wyniku ukraińskich ataków, wycelowanych wcześniej głównie w rafinerie i infrastrukturę przesyłu ropy, firma straciła 10 proc. powierzchni magazynowej. Według relacji ataki zatrzęsły całą branżą handlową w Rosji. W wielu sklepach trwają masowe wyprzedaże towaru, który w innym przypadku mógłby zostać zniszczony przez ukraiński atak. W piątek ukraińskie drony zniszczyły magazyn „rosyjskiego Amazona” w Petersburgu. Wcześniej Ukraina zaatakowała centra logistyczne Krasnodarze i Niewinnomyssku.

Przeczytaj także:

08:10 25-07-2026

Prawa autorskie: Frederic DIDES / AFPFrederic DIDES / AFP

Potężne pożary we Francji i Hiszpanii, trwają ewakuacje

Tysiące osób musi uciekać przed pożarami, które zbliżają się do Bordeaux i Madrytu.

Co się wydarzyło?

Z powodu nieustępujących pożarów lasów, które od początku tygodnia trawią tereny wokół Bordeaux w południowo-zachodniej Francji, w sobotę rozpoczęto masowe ewakuacje mieszkańców.

Na platformie X Sophie Brocas, odpowiedzialna za zarządzanie Nową Akwitanią i Żyrondą, ogłosiła, że z terenów zagrożonych usuwa się ludność z Le Haillan, Eysines oraz Mérignac.

Premier Sébastien Lecornu podał, że z regionów Żyronda i Landy (sąsiadujących z Bordeaux) ewakuowano już ponad 141 tys. osób. Polityk podkreślił na X, że pożary przybrały „niespotykaną dotąd skalę”, dlatego wsparcia udzieliło też wojsko. Mieszkańcom i strażakom pomaga łącznie 11 tys. żołnierzy. Pożar objął do tej pory powierzchnię 22 tys. hektarów.

Z pożarami lasów i łąk na potężną skalę walczy również Hiszpania. Do dzisiejszego poranka w całym kraju ewakuowano już 65 tys. osób. Najtrudniejsza jest sytuacja wokół stołecznego Madrytu i prowincji Avila w środkowej części kraju. Niektóre z lokalnych władz oceniają, że mogło dochodzić do podpaleń. Według hiszpańskich władz, poranne warunki pogodowe dają strażakom „szansę na opanowanie pożaru”, ale prognozowane na później silniejsze wiatry mogą pokrzyżować plany i rozdmuchać ogień.

Francisco Martín, przedstawiciel rządu w Madrycie (odpowiadający niektórymi kompetencjami wojewodzie), ocenił, że w akcji gaśniczej może pomóc obniżenie temperatury, osłabnięcie wiatru i wyższa wilgotność powietrza. Zaznaczył jednak, że „nieregularne porywy wiatru” przewidywane na dzisiejsze godziny popołudniowe mogą utrudnić działania.

AFP przytacza słowa Carlosa Novillo, szefa zarządzania kryzysowego regionu madryckiego, który wczoraj przyznał, że pożar „osiągnął szczytową fazę i obecnie przekracza możliwości strażaków”. W sobotę temperatura w Madrycie sięga 28 stopni, jednak kolejne dni przyniosą słońce, brak opadów i upał dochodzący do 37-38 stopni Celsjusza.

Jaki jest kontekst?

To nie pierwszy pożar, z którym mierzy się Hiszpania w lipcu. Na początku miesiąca południowo-wschodniej części kraju płonęło 6,6 tys. hektarów. Zginęło przynajmniej 13 osób. „Zwykle takie pożary pojawiają się dopiero w sierpniu. Teraz zaczynają się wcześniej, bo roślinność szybciej wysycha” – mówił wtedy Roman Garcia, strażak z Salamanki, w wywiadzie dla państwowej stacji TVE.

Przeczytaj także:

15:40 24-07-2026

Prawa autorskie: Photo by Jaafar ASHTIYEH / AFPPhoto by Jaafar ASHT...

4 Palestyńczyków i 2 Izraelczyków nie żyje po starciu w okolicy Nablusu. Co się wydarzyło?

Wydarzenie wpisuje się w obraz rosnącej przemocy izraelskich osadników wobec palestyńskich mieszkańców Zachodniego Brzegu

Co się wydarzyło

Czwórka Palestyńczyków i dwójka Izraelczyków zginęła dziś rano w starciu w okolicy miejscowości Tal niedaleko Nablusu na okupowanym Zachodnim Brzegu. Nie jest jasne, jak dokładnie rozpoczął się incydent. Obie strony podają zupełnie inne wersje wydarzenia.

Władze palestyńskie przekazały, że czwórka osób została zabita przez izraelskich cywili, a kolejne cztery zostały ranne. Izraelska armia twierdzi, że odpowiedziała na zgłoszenie Izraelczyków, którzy mieli odbywać w okolicy pieszą wędrówkę i mieli zostać zaatakowani. Armia podała także, że jeden z Palestyńczyków miał skraść lokalnemu funkcjonariuszowi izraelskiemu broń i strzelać z niej do cywili.

Armia traktuje zdarzenie jako atak terrorystyczny. Zaraz po nim otoczyła teren. Po południu armia otoczyła też szpital w Nablusie i zabrała z niego jednego rannego mężczyznę i jego brata.

Po porannym zdarzeniu skrajnie prawicowy minister bezpieczeństwa wewnętrznego Itamar Ben-Gwir powiedział, że wioski na Zachodnim Brzegu powinien spotkać ten sam los, co miasto Bejt Hanun w Strefie Gazy. Bejt Hanun dziś już nie istnieje – zostało zrównane z ziemią przez izraelskie buldożery.

Jaki jest kontekst

Sytuacja na Zachodnim Brzegu po październiku 2023 roku pozostawała w cieniu Strefy Gazy. Tutaj Palestyńczycy również odczuli konsekwencje zmiany izraelskiej polityki w odpowiedzi na ówczesny atak Hamasu. Według danych ONZ od początku 2023 roku do kwietnia 2026 roku doszło to 5336 ataków izraelskich osadników na palestyńskich mieszkańców Zachodniego Brzegu, w wyniku których doszło do obrażeń, ofiar śmiertelnych lub zniszczenia majątku.

W danych tych widać też wyraźny trend wzrostowy – w pierwszej połowie 2023 roku było to średnio około 100 ataków miesięcznie. W marcu i kwietniu tego roku było to już powyżej 200 ataków miesięcznie. Widać też zwyżkę w październiku każdego roku (276 ataków w 2025 roku), co wskazuje, że przemoc ta jest bezpośrednio związana z wydarzeniami w Strefie Gazy.

Agendy ONZ i niezależne ogranizacje broniące praw człowieka wskazują, że ataki te często cieszą się ochroną ze strony izraelskiej armii, a winni w zdecydowanej większości przypadków nie ponoszą żadnych konsekwencji. Skrajnie prawicowa część rządu na czele z Ben-Gwirem i ministrem finansów Becalelem Smotriczem (odpowiedzialnym również za cywilną administrację izraelską na Zachodnim Brzegu) nigdy nie ukrywała, że ich celem jest aneksja terytorium zwanego przez nich Judeą i Samarią oraz wypchnięcie z niego jego palestyńskich mieszkańców.

Dzisiejsze wydarzenia w okolicy Nablusu mogą sprowokować dalsze ataki agresywnie nastawionej cześci osadników. W październiku w Izraelu odbędą się wybory parlamentarne. Istnieje spora szansa, że Ben-Gwir i Smotricz stracą swoje stanowiska. Najprawdopodobniej nie zmieni to jednak diametralnie polityki państwa wobec izraelskiego osadnictwa na Zachodnim Brzegu. Dekady wspierania nielegalnego z punktu widzenia prawa międzynarodowego osadnictwa na okupowanym terytorium spowodowały, że stworzenie spójnego palestyńskiego terytorium jest dzisiaj niemożliwe.

Przeczytaj także:

14:43 24-07-2026

Prawa autorskie: fot. Agata Kubis/OKO.pressfot. Agata Kubis/OKO...

Prezydent za zakazem trzymania psów na łańcuchach

Karol Nawrocki podpisał tzw. ustawę łańcuchową. To drugie podejście do zakazania trzymania psów na uwięzi – pierwszy projekt ustawy zawetował.

Co się wydarzyło?

- Podpisanie ustawy uważamy za ważny i długo wyczekiwany krok, który poprawi los tysięcy psów w Polsce – komentuje Anna Zielińska, prezeska Fundacji Viva. Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która zakazuje trzymania psów na łańcuchach.

Viva wyjaśnia, że „nowe przepisy znacząco ograniczą możliwość utrzymywania psów na uwięzi oraz zaostrzą wymagania dotyczące warunków, w jakich zwierzęta przebywają poza domem. Kojce będą mogły być stosowane wyłącznie w ściśle określonych przypadkach, a opiekunowie zostaną zobowiązani do zapewnienia zwierzętom odpowiedniej przestrzeni oraz warunków odpowiadających ich potrzebom fizjologicznym i behawioralnym”. Dopuszczalną wielkość kojców ustali osobne rozporządzenie Ministra Rolnictwa.

Według tej ustawy za rok nie będzie można już trzymać psów na łańcuchach, a jeśli ktoś nie dostosuje się do tego zakazu, będzie groziła mu kara grzywny do 5 tys. zł. – Jeżeli towarzyszyć temu będą inne niewłaściwe warunki, w tym otrzymywanie zwierzęcia w stanie rażącego zaniedbania lub niechlujstwa, to do rozważania będzie, czy sytuacja nie wypełnia to jednocześnie znamion przestępstwa zanęcania się nad zwierzęciem – wyjaśniała w rozmowie z OKO.press Sara Balcerowicz, adwokatka zajmująca się prawami zwierząt.

Prezydent Karol Nawrocki w grudniu 2025 r. zawetował poprzednią wersję ustawy, w której ściśle określono dopuszczalną wielkość kojców. Argumentował, że kojce „nie mogą być wielkości kawalerek”.

„Dzisiaj otrzymujemy ustawę lepszą, z pozytywnym głosem takich podmiotów jak rolniczy samorząd. Wprowadza ona generalny zakaz stałego trzymania psów na uwięzi i nakazuje zapewnienie zwierzęciu codziennego ruchu, właściwego schronienia i godnych warunków bytowania. Jednocześnie usuwa absurdalne, sztywne wymagania oraz uwzględnia realia pracy rolników, hodowców, służb, schronisk i właścicieli psów pasterskich” – przekazał Karol Nawrocki, wyjaśniając, dlaczego zdecydował się podpisać nową wersję ustawy.

Jaki jest kontekst?

Kiedy jesienią 2025 roku Sejm przyjął poprzednią wersję nowelizacji, za zakazem łańcuchów głosowała cała koalicja rządząca, Razem i 49 posłów i posłanek Prawa i Sprawiedliwości, w tym Jarosław Kaczyński. Okazało się jednak, że prezydent Nawrocki podzielał zdanie posłów, którzy krytykowali projekt – dlatego całą ustawę zawetował. Sejm próbował później to weto odrzucić, ale bezskutecznie – zabrakło 17 głosów. Pod Sejmem odbyło się wtedy kilka protestów, nawołujących do jak najszybszego zerwania łańcuchów.

Krytykom nie podobała się określona w projekcie wielkość kojców. Rozmiar miałby być dostosowany do wagi psa – od 10 do 20 metrów kwadratowych. Obecnie nie ma takich regulacji – w obowiązujących przepisach określono jedynie długość łańcucha (3 metry).

Prezydent zaproponował swój projekt ustawy – była to przepisana słowo w słowo zawetowana ustawa, skrócona o wymogi dotyczące wielkości kojców, w których mają przebywać psy trzymane do zewnątrz domów.

Po fiasku związanym z odrzuceniem weta, Nadzwyczajna Komisja ds. Ochrony Zwierząt zaczęła prace nad dwoma projektami ustaw wprowadzającymi zakaz łańcuchów — poselskim i prezydenckim. – Zdecydowaliśmy, że będziemy bazować na projekcie poselskim, ale w prace była zaangażowana Kancelaria Prezydenta – mówiła w rozmowie z OKO.press posłanka KO Małgorzata Tracz.

Postawiono na rozwiązanie kompromisowe – w ustawie nie ma żadnych wytycznych dotyczących wielkości kojców. Te będą jednak określone przez rozporządzenie Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Strona, która od początku popierała ustalenie wielkości kojców (a obecnie w ustawie nie ma takich regulacji) jest zadowolona, bo wreszcie doczekamy się konkretnych wytycznych. Strona przeciwna – czyli politycy prawicy – uważają, że rozporządzenie jest łatwiejsze do zmiany niż ustawa, więc łatwiej im zaakceptować takie rozwiązanie.

29 maja Sejm przyjął ustawę. Za zerwaniem łańcuchów było 381 posłów i posłanek, zarówno z koalicji rządzącej, jak i z PiS. W Prawie i Sprawiedliwości wyłamało się tylko 10 osób, w tym Łukasz Mejza i Edward Siarka.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także: