0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze depesze OKO.press z Polski i ze świata

Witaj w dziale depeszowym OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:14 30-08-2025

Prawa autorskie: ONZ mat.pras.ONZ mat.pras.

USA odmawiają wiz władzom Autonomii Palestyńskiej

Amerykański Departament Stanu odmawia wydania wiz władzom Autonomii Palestyńskiej, aby ci mogli wziąć udział w Zgromadzeniu Ogólnym ONZ w Nowym Jorku. „To pogwałcenie umowy o ONZ” – podnoszą władze Palestyny.

Co się wydarzyło?

Amerykański Departament Stanu poinformował w piątek 29 sierpnia, że odmawia wydania wiz członkom Organizacji Wyzwolenia Palestyny (OWP) i Autonomii Palestyńskiej (AP) oraz cofa już wydane wizy przed zbliżającym się posiedzeniem Zgromadzenia Ogólnego ONZ, które odbędzie się we wrześniu w Nowym Jorku.

Administracja prezydenta Trumpa oczekuje, że OWP i AP będą „konsekwentnie potępiać terroryzm – w tym masakrę z 7 października – i zaprzestaną podżegania do terroryzmu w edukacji” oraz że „zaprzestaną podejmowania wysiłków mających na celu uzyskanie międzynarodowego uznania dla hipotetycznego państwa palestyńskiego”.

Ograniczenie wizowe dotyczy m.in. Mahmouda Abbasa, prezydenta Autonomii Palestyńskiej. Abbas miał zamiar pojawić się w Nowym Jorku, by wygłosić przemówienie do Zgromadzenia. Biuro Abbasa uważa, że odmowa wydania wiz to pogwałcenie specjalnej umowy międzynarodowej, na podstawie której działa siedziba główna ONZ w Nowym Jorku.

Jak zwraca uwagę dziennik „The Guardian”, zgodnie z tą umową USA, jako gospodarz ONZ w Nowym Jorku, nie powinny odmawiać wydania wiz urzędnikom udającym się na Zgromadzenie Ogólne.

Jaki jest kontekst?

Ten krok USA to kolejny przejaw bezwzględnego wspierania przez USA skrajnie prawicowego izraelskiego rządu, który nie uznaje władz Palestyny. Od momentu ataków terrorystycznych przeprowadzonych przez terrorystów z Hamasu na terytorium Izraela 7 października 2023 roku, Izrael prowadzi na terytorium Strefy Gazy brutalną inwazję. W jej wyniku na terytorium Gazy zginęło już ponad 60 tysięcy cywilów.

Palestyna cały czas walczy o uznanie swojej państwowości na arenie międzynarodowej. Pod koniec lipca gotowość uznania państwowości Palestyny ogłosił prezydent Francji Emmanuel Macron. Francja zamierzała ogłosić to oficjalnie właśnie podczas wrześniowego posiedzenia Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

“W zgodzie z historycznym zaangażowaniem Francji w sprawiedliwy i trwały pokój na Bliskim Wschodzie podjąłem decyzję, że Francja uzna państwo palestyńskie” – napisał Macron w mediach społecznościowych.

Deklarację Macrona z zadowoleniem przyjęły władze Autonomii Palestyńskiej, zaś Izrael i USA odniosły się do niej bardzo krytycznie.

„Zdecydowanie potępiamy decyzję prezydenta Macrona o uznaniu państwa palestyńskiego (…) Takie posunięcie nagradza terroryzm i grozi stworzeniem kolejnego marionetkowego państwa podporządkowanego Iranowi” – napisał Netanjahu.

Za skrajnie nieodpowiedzialną decyzję Francji uznał też amerykański sekretarz stanu Marco Rubio.

„Stany Zjednoczone zdecydowanie odrzucają plan Emmanuela Macrona dotyczący uznania państwa palestyńskiego (…). Ta lekkomyślna decyzja służy jedynie propagandzie Hamasu i hamuje proces pokojowy. To policzek dla ofiar zamachów z 7 października” – napisał Rubio.

Palestyna składa się z dwóch niepołączonych ze sobą stałym terytorium części: z Zachodniego Brzegu i ze Strefy Gazy. Jako państwo jest dziś uznawana przez 146 z 193 członków ONZ, w tym przez Polskę, Hiszpanię, czy Irlandię. Od 2012 roku Palestyna ma w ONZ status państwa nieczłonkowskiego – stałego obserwatora. Nie uznają jej m.in. Stany Zjednoczone, Izrael i większość państw Europy Zachodniej.

Status państwa nieczłonkowskiego uniemożliwia Palestynie branie udziału w głosowaniach nad rezolucjami czy zasiadania w ciałach statutowych ONZ, takich jak Rada Bezpieczeństwa. Aby Palestyna stała się pełnoprawnym członkiem ONZ, najpierw zgodę wyrazić musi złożona z 15 państw Rada Bezpieczeństwa. W zeszłym roku weto postawiły Stany Zjednoczone.

Przeczytaj także:

10:32 30-08-2025

Prawa autorskie: fot. Unia Europejska mat. pras.fot. Unia Europejska...

Ważna deklaracja Sikorskiego ws. rosyjskich aktywów

Polska jest gotowa do wzięcia udziału w ubezpieczeniu Belgii na wypadek rosyjskich pozwów w związku z wykorzystaniem zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego do finansowania ukraińskiej samoobrony w wojnie z Rosją – poinformował szef MSZ.

Co się wydarzyło?

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poinformował, że Polska jest gotowa do wzięcia udziału w ubezpieczeniu Belgii na wypadek rosyjskich pozwów w związku z wykorzystaniem zamrożonych aktywów rosyjskiego banku centralnego do finansowania ukraińskiej samoobrony w wojnie z Rosją – podaje Polska Agencja Prasowa.

„Belgia niezmiennie deklaruje, że gotowa jest uwolnić te aktywa pod warunkiem, że okażemy praktyczną solidarność z nią na wypadek rosyjskich pozwów. Polska jest gotowa do wzięcia udziału w takim ubezpieczeniu Belgii, ale nie są na to jeszcze wszyscy gotowi” – zaznaczył Sikorski, cytowany przez PAP.

O jakie środki chodzi? Chodzi o rosyjskie rezerwy walutowe zdeponowane w europejskich bankach i firmach inwestycyjnych o wartości około 200 miliardów euro, które po wybuchu wojny w Ukrainie zostały zamrożone na mocy europejskich i amerykańskich sankcji. Większość tych środków przechowywana jest przez belgijską izbę rozliczeniową Euroclear.

Do tej pory państwa UE dogadały się jedynie co wykorzystania części zysków z tych środków na rzecz zabezpieczenia pożyczek udzielanych Kijowowi. Wymagało to nałożenia specjalnego podatku na firmy zarządzające tymi środkami. Pierwsza transza w ten sposób zabezpieczonych środków trafiła do Ukrainy w styczniu tego roku. Były to 3 miliardy euro. Druga transza – 1,9 miliarda euro – trafiła do Ukrainy w kwietniu.

To jednak kropla w morzu potrzeb.

Możliwość wykorzystania na pomoc dla Ukrainy całości tych środków rozwiązałaby problem wstrzymania pomocy Stanów Zjednoczonych, które od początku wojny na pomoc Ukrainie przekazały około 115 miliardów euro. 200 miliardów euro to też więcej niż na pomoc Ukrainie UE wydała do tej pory.

Ale część państw UE jest sceptyczna wobec tego rozwiązania ze względu na obawy natury prawnej.

Jaki jest kontekst?

Sikorski przebywa obecnie w Kopenhadze na nieformalnym spotkaniu ministrów spraw zagranicznych UE zorganizowanym przez duńską prezydencję w Radzie UE. Rozmowy dotyczą m.in. dalszego finansowania wysiłków obronnych Ukrainy oraz 19. pakietu sankcji na Rosję. W ramach kolejnego pakietu sankcji niezbędne jest uaktualnienie listy statków rosyjskiej floty cieni, które umożliwiają Rosji obchodzenie unijnych ograniczeń w handlu rosyjską ropą.

Temat wykorzystania zamrożonych rosyjskich aktywów na cele pomocy dla Ukrainy jest przedmiotem dyskusji niemal od początku wybuchu pełnoskalowej wojny. O działanie w tym zakresie w lutym tego roku apelował m.in. premier Donald Tusk. Komisja Europejska wciąż nie przygotowała jednak formalnego wniosku w tej sprawie. Belgia rozważa działanie samodzielne, jeśli uzyska wsparcie innych europejskich państw.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

09:07 30-08-2025

Prawa autorskie: zrzut ekranu z wideo Euromaidan Presszrzut ekranu z wideo...

Kolejny udany atak ukraińskich sił na rosyjskie rafinerie

Ukraińska armia w nocy z piątku na sobotę przeprowadziła udane ataki na dwie rosyjskie rafinerie ropy naftowej. Przy użyciu dronów ostrzelano rafinerię w Krasnodarze i Syzranie w obwodzie samarskim.

Co się wydarzyło?

Ukraińska armia kontynuuje udane ataki na rosyjską infrastrukturę energetyczną – informuje dziennik Kyiv Independent. Celem jest odcięcie rosyjskiej armii od dostępu do paliwa oraz zmniejszenie możliwości finansowania rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie.

W nocy z 29 na 30 sierpnia 14. pułk Sił Systemów Bezzałogowych, we współpracy z Siłami Operacji Specjalnych, zaatakował rafinerię ropy naftowej w Krasnodarze i rafinerię ropy naftowej w Syzranie w obwodzie samarskim.

Rosyjskie media informowały, że mieszkańcy Kraju Krasnodarskiego słyszeli serię eksplozji koło godziny 2.30. Nagrania udostępnione w mediach społecznościowych pokazują wielkie pożary w obu rafineriach.

To nie pierwsze ataki ukraińskiej armii na te rafinerie. Rafineria w Krasnodarze była atakowana już kilkukrotnie, zaś rafineria w Syzranie raz – 15 sierpnia.

Kraj Krasnodarski to region Rosji położony nad Morzem Azowskim na wschód od okupowanego Krymu. Obwód samarski położony jest bardziej w głąb Rosji – ok. 700 km od linii frontu na Ukrainie.

Tymczasem ostatniej doby, jak informuje ukraińska armia, Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy 537 bezzałogowych statków powietrznych typu Shahed, 8 pocisków balistycznych Iskander-M oraz 37 pocisków manewrujących. Ukraińskiej obronie powietrznej udało się zestrzelić 510 dronów, 6 pocisków balistycznych oraz 32 pociski Kh-101.

Rosyjskie drony spadły m.in. na Zaporoże, Pawłograd, Dniepr, Czernihów, Łuck i Czerkasy. Zginęły 3 osoby, a 42 zostały ranne.

Jaki jest kontekst?

Jak donosi Reuters, tylko w sierpniu ukraińska armia zbombardowała 10 rafinerii. Ataki spowodowały wyłączenie z produkcji obiektów reprezentujących 17 proc. krajowych mocy przerobowych, czyli produkujących 1,1 mln baryłek ropy dziennie.

Ponadto w sierpniu Ukraina dokonała też kilka ataków na infrastrukturę do przesyłu rosyjskiej ropy na zachód, w tym trzy razy ostrzelała stacje pompowania ropy na rurociągu Przyjaźń. Rurociąg Przyjaźń to jedna z kluczowych magistrali, którymi do Europy wciąż płynie rosyjska ropa. Od tych dostaw uzależnione jest bezpieczeństwo energetyczne Węgier i Słowacji.

Państwa, które wspierają Ukrainę w walce z Rosją, zniosły ograniczenia wobec używania dostarczanej Ukrainie broni w celu ataków celów na terenie Rosji. O tym, że takie ograniczenie było niewłaściwe i torpedowało możliwości ukraińskiej obrony, mówił w ostatnim czasie nawet prezydent Donald Trump.

„Bardzo trudno, jeśli nie niemożliwe, jest wygrać wojnę bez ataku na kraj najeźdźcy. To tak, jakby świetna drużyna sportowa miała fantastyczną obronę, ale nie mogła grać w ataku. Nie ma szans na zwycięstwo! Tak samo jest z Ukrainą i Rosją (...) Przed nami ciekawe czasy” – napisał Trump w czwartek 21 sierpnia na platformie Truth Social.

Przeczytaj także:

17:23 29-08-2025

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Karol Nawrocki zawetował nowelizację „lex Kamilek”

KPRP przekazała, że prezydent uznał nowelizację za obniżenie gwarancji ochrony dzieci. Uzasadniając tę decyzję, prezydent kierować się miał także negatywną opinią Rzeczniczki Praw Dziecka na temat tej ustawy.

Co się wydarzyło?

Kancelaria Prezydenta RP przekazała w piątek 29 sierpnia, że Karol Nawrocki rozpatrzył już wszystkie z 38 ustaw, które trafiły do tej pory na jego biurko. Zdecydował o podpisaniu ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych oraz zawetowaniu nowelizacji ustawy zwanej „lex Kamilek”.

„Lex Kamilek”, projekt przygotowywany jeszcze przez rząd PiS, to ustawa o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym i ochronie małoletnich, zawierająca rozwiązania chroniące dzieci. Na mocy projekty osoby, które miały pracować z dziećmi, były objęte dodatkową weryfikacją, między innymi poprzez zaświadczenia o niekaralności. Przepisy od początku wzbudzały kontrowersje i były niejednokrotnie oskarżane o przysparzanie biurokracji, a nawet paraliżowanie pracy szkół.

Nowelizacja, którą Sejm uchwalił 5 sierpnia tego roku miała na celu uproszczenie procedur. Miały one polegać między innymi na przeniesieniu obowiązku dopełniania formalności i pobierania informacji o niekaralności z rodziców i opiekunów prawnych na osoby kierujące jednostkami oświaty (np. dyrektorów szkoły). W okresie przejściowym przepisy wprowadzały rozwiązanie polegające na składanie przez osoby zainteresowane pisemnych oświadczeń o niekaralności – obwarowanych rygorem odpowiedzialności karnej.

KPRP przekazała, że prezydent uznał nowelizację za obniżenie gwarancji ochrony dzieci. Uzasadniając tę decyzję, prezydent kierować się miał także opinią Rzeczniczki Praw Dziecka na temat tej ustawy.

Jaki jest kontekst?

Rzeczniczka Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak tydzień temu przedłożyła prezydentowi negatywną opinię dotyczącą nowelizacji tzw. ustawy Kamilka. Zdaniem RPD nowe przepisy obniżają standard ochrony dzieci w Polsce, ponieważ wprowadzają nieuzasadnione wyjątki umożliwiające całkowite odstąpienie od realizacji obowiązków weryfikacji karalności bądź łagodzą ten obowiązek w sposób nieuzasadniony.

„Zgodnie z proponowanymi regulacjami prawnymi, w praktyce może dojść do sytuacji, w której kontakt z dziećmi będą mogły mieć osoby skazane m.in. za zabójstwo, handel ludźmi, groźby karalne, uprowadzenie dziecka, obrót narkotykami czy wykorzystanie seksualne dzieci” – napisała rzeczniczka.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

11:41 29-08-2025

Prawa autorskie: 29.08.2025 Warszawa, Krakowskie Przedmiescie 15. Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Marta Cienkowska podczas konferencji prasowej ws. odwolania Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego i powolania na to stanowisko Karola Madaja . Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl29.08.2025 Warszawa,...

Krzysztof Ruchniewicz odwołany z Instytutu Pileckiego

Powodem odwołania Krzysztofa Ruchniewicza miały być „wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze”. Decyzję ogłosiła osobiście ministra kultury Marta Cienkowska.

Co się wydarzyło?

Ministra kultury Marta Cienkowska poinformowała w piątek o swojej decyzji o odwołaniu prof. Krzysztofa Ruchniewicza z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego.

„Głównym powodem mojej decyzji jest niedopełnienie obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze. Instytut Pileckiego to bardzo ważna instytucja dla polskiej polityki pamięci, ważna dla polskiej kultury, dla zgłębienia i promowania polskiej historii i polskiego dziedzictwa na świecie” – przekazała ministra.

Nowym dyrektorem instytucji został Karol Madaj.

„Karol Madaj dobrze zna Instytut Pileckiego, pracował także w Instytucie Pamięci Narodowej, w Muzeum Historii Polski, a także pełnił obowiązki dyrektora i był dyrektorem Muzeum Domu Rodziny Pileckich w Ostrowie Mazowieckiej. Nowy dyrektor w najbliższych dniach przedstawi swoje decyzje kadrowe i programowe związane z dalszą działalnością Instytutu Pileckiego” – dodała Marta Cienkowska.

Jaki jest kontekst?

W ostatnich tygodniach Krzysztof Ruchniewicz wzbudził duże kontrowersje w związku z listem, jaki kierowniczka oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie Hanna Radziejowska wysłała do ministry kultury Marty Cienkowskiej oraz do wiadomości chargé d’affaires ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego. Według relacji Rzeczpospolitej, urzędniczka wskazała w piśmie, że dyrektor Ruchniewicz „oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. organizację seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Litwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego”. Seminarium miało być zorganizowane wspólnie z MKiDN. Radziejowska stwierdziła w piśmie, że propozycja Krzysztofa Ruchniewicza „jest sprzeczna z polityką państwa polskiego i budzi poważne obawy co do negatywnych konsekwencji zarówno dla MKiDN, jak i Instytutu Pileckiego”.

Instytut oraz resort kultury zaprzeczyły, by chodziło o realne „oddawanie” dóbr kultury, twierdząc, że mowa była o badaniach i debacie eksperckiej, a nie o decyzjach restytucyjnych. Kilkanaście dni później Hanna Radziejowska została odwołana z funkcji kierowniczki berlińskiego oddziału instytutu z powodu „podważenia zaufania u pracodawcy„. Krzysztof Ruchniewicz nazwał oceny swojej podwładnej „insynuacjami i nadinterpretacjami”.

W sierpniu dziennikarze Wirtualnej Polski Patryk Słowik i Paweł Figurski opisywali w serii artykułów sytuację w Instytucie Pileckiego oraz historię interwencji Hanny Radziejowskiej. Z publikacji wynika, że urzędniczka miesiące wcześniej wysyłała do Ministerstwa Kultury pisma w sprawie nieprawidłowości i w kwietniu została powiadomiona mailowo przez urzędnika z resortu o tym, że została objęta ochroną przewidzianą ustawą o sygnalistach. Tymczasem dyrektor Instytutu Pileckiego był zaznajomiony z jej korespondencją i ostatecznie zdecydował o jej zwolnieniu.

Ministerstwo oficjalnie zaprzecza, by Hannie Radziejowskiej przysługiwał status sygnalistki i twierdzi, że urzędnik, który przekazał jej taką informację, popełnił błąd.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: