Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sejmowa komisja śledcza ds wyborów kopertowych zakończyła prace – przegłosowała raport i zawiadamia prokuraturę. Na liście m.in. Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Jacek Sasin
10 października 2024 r. odbyło się ostatnie posiedzenie sejmowej komisji, która miała zbadać legalność przygotowań do wyborów kopertowych w 2020 r. (pełna nazwa komisji: Komisja Śledcza do zbadania legalności, prawidłowości oraz celowości działań podjętych w celu przygotowania i przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r. w formie głosowania korespondencyjnego). Komisja pracowała od grudnia 2023 r., na jej czele stała posłanka Magdalena Filiks z KO.
W OKO.press szczegółowo opisywaliśmy ustalenia komisji i relacjonowaliśmy przesłuchania świadków. Teksty na ten temat można znaleźć tutaj. A co znalazło się w raporcie końcowym?
Komisja w czwartek przegłosowała m.in. zawiadomienia do prokuratury, które dotyczą 19 osób. Są wśród nich: prezes PiS Jarosław Kaczyński, ówczesny premier Mateusz Morawiecki, szef kancelarii Michał Dworczyk, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński, ówczesny szef Ministerstwa Aktywów Państwowych Jacek Sasin, Artur Soboń (wiceminister MAP), wiceminister cyfryzacji Marek Zagórski, zarządy spółek Poczta Polska i Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych oraz prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jan Nowak.
Jak pisaliśmy w lipcu, gdy komisja przedstawiła projekt raportu, zarzuty dotyczą:
Szefowa komisji Magdalena Filiks zapowiedziała, że zawiadomienia w piątek 11 października trafią do prokuratury.
Za przyjęciem raportu było 6 członków komisji, 4 było przeciw, jedna osoba się wstrzymała. Członkowie komisji z PiS zapowiedzieli złożenie zdania odrębnego.
Wybory kopertowe, które ostatecznie się nie odbyły, kosztowały 76 mln zł.
W OKO.press Agnieszka Jędrzejczyk krok po kroku opisywała ustalenia komisji i sam proceder wyborów kopertowych wiosną 2020 r. – w miarę jak komisja zbierała nowe dowody i odkrywała nowe fakty. W lipcu pisała: "Było to horrendum: urzędnicy rządu PiS wiedzieli, że pomysłu Jarosława Kaczyńskiego, by zorganizować wybory wyłącznie korespondencyjne, nie da się zrealizować, a mimo to brnęli w to, wydając pieniądze publiczne i zwalając winę na kolegów. (...)
Najciekawsze jest to, że całą strategię obrony PiS, polegającą na niezostawianiu śladów na piśmie, komisja obróciła przeciw funkcjonariuszom państwa PiS. Bo jako funkcjonariusze publiczni i osoby pełniące funkcję organów administracji publicznej mieli obowiązek dokumentowania tego, co robią.
Projekt konkluzji potwierdza też, że funkcjonariusze państwa PiS działali z pełną świadomością, że do organizacji wyborów korespondencyjnych nie ma podstawy prawnej,
bo ustawa o wyborach kopertowych utknęła w Senacie i jej nie będzie aż do maja. Więc wyborów nie da się 10 maja przeprowadzić. Władza próbowała zrzucać winę za to na opozycyjny Senat, sama w tym czasie nie miała w Sejmie większości do odrzucenia weta Senatu – z powodu protestu grupy Jarosława Gowina, członka Zjednoczonej Prawicy"
Więcej:
Przeczytaj także: