Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Ewakuowani obywatele Ukrainy i oficjalna delegacja humanitarna przekroczyli granicę państwową z obwodem czernihowskim na Ukrainie, poinformował w sobotę 31 października prezydent Wołodymyr Zełenski.
Ewakuacja Oleszek była możliwa dzięki sześciodniowemu lokalnemu zawieszeniu broni. Zostało osiągnięte po mediacji pierwszej damy USA Melanii Trump i przy udziale papieża. To najdłuższa lokalna przerwa w walkach od czasu pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 roku. Weszła w życie wtorek 27 października i jej warunki zostały dotrzymane przez obie strony.
Aby dotrzeć na terytorium kontrolowane przez Ukrainę, ledwie o 5 km od Oleszek, mieszkańcy musieli przejechać przez Krym do rosyjskiego miasta Anapa, skąd polecieli o Homla na Białorusi. Stamtąd autobusami dotarli na Ukrainę.
Zachodni imukraińscy dziennikarze donoszą, że na granicy z Ukrainą doszło do emocjonujących scen: ludzie płakali, witając bliskich, których nie widzieli od lat. Niektórzy starsi mieszkańcy byli tak osłabieni, że niesiono ich na noszach.
W konwoju po stronie ukraińskich czekało tyle samo karetek, co autokarów.
Ukraińcy wychodzili wzdłuż drogi, witali autobusy z mieszkańcami Oleszek z flagami Ukrainy, radośnie machali na ich widok. Ludzie z Oleszek byli zaskoczeni, bo rosyjska propaganda w ciągu lat próbowała im wmówić, że w Ukrainie oni są postrzegani jako zdrajcy. Natomiast cała Ukraina śledziła wszystkie komunikaty na temat ewakuacji i martwiła się o rodaków.
Jedna z ewakuowanych, kobieta ok. 55 lat mówi: „Chcieliśmy, żeby Ukraina przyszła do Oleszek, a nie Oleszki do Ukrainy. Jest tam dużo osób, które chcą, żeby przyszła Ukraina, a nie ludzie przenosili się na Ukrainę. Oleszki to przecież Ukraina, prawda? Więc dlaczego powinniśmy uciekać?".
Tetiana i Wołodymyr, starsze małżeństwo z kotem (ewakuowano też zwierząt), powiedziało BBC, że nie mają już domu, bo spłonął w pierwszym roku wojny. Mieszkali w opuszczonym domu sąsiada. Powiedzieli, że decyzję o wyjeździe podjęli natychmiast, gdy pojawiła się taka możliwość, ale do końca bali się, że podróż zostanie przerwana. Teraz muszą zdecydować, dokąd się udać i jak odbudować swoje życie.
Oleszki leżą po drugiej stronie Dniepru co Chersoń. Putin uważa te ziemie, podobnie jak tereny z drugiej strony rzeki za swoje. Drogi do miasteczka Rosjanie zaminowali, choć teraz opowiadają, że zrobili to zza rzeki Ukraińcy. Do miasta nie docierała pomoc. Mieszkańcy byli pozbawieni opieki medycznej i leków. Mają ograniczony dostęp do energii elektrycznej. Na miejscu panuje głód. Brakuje również wody.
Nie wiemy na razie, ilu mieszkańców udało się ewakuować z miasteczka. Konwój ewakuacyjny mógł zabrać 750 osób. Jeszcze w 2021 roku Oleszki liczyły ponad 20 tysięcy mieszkańców. W chwili rozejmu przebywało tam około dwóch tysięcy osób, w tym 50 dzieci.
Cześć jednak nie chciała wyjechać. Ewakuacja prowadziła przez Rosję i część zdecydowała się tam zostać. Kreml jednak powtarza, że wszyscy mogli swobodnie wybrać, gdzie chcą się udać. Dla wybierających Rosję punktem docelowym jest na razie Krym. Czekają tam na nich hotele. Puste, bo półwyspem z trudem nadaje się do życia. Brakuje prądu i benzyny.
Propaganda Kremla eksponuje jednak fakt, że ludzie ci wybrali Rosję, mówią po rosyjsku, choć z ukraińskim akcentem. Ale tak naprawdę są Rosjanami. Jest to zgodne z najnowszym odkryciem Putina, że „Ukraińcy i Rosjanie są genetycznie jednakowi”.
Rosyjska komisarka praw człowieka Jana Lantratowa przyznaje, że warunki życia w Oleszkach są nadal trudne i że zamierza nadal współpracować ze swoim ukraińskim odpowiednikiem Lubinecem, aby pomóc tym, którzy pozostali. „Misja dobiegła końca” – napisała na Telegramie. „Zgodziliśmy się na regularne misje humanitarne, co jest bardzo ważnym krokiem”.
Tym którzy zostali w mieście, zostawiono zapasy.
Pomimo zawieszenia broni na południowym froncie chersońskim, walki toczyły się nadal w innych częściach frontu. Rosja i Ukraina kontynuowały również wzajemne ataki dronów.
Zełenski powiedział, że Rosja zaatakowała ukraińską infrastrukturę energetyczną, uderzając w stacje elektroenergetyczne, elektrownie cieplne i infrastrukturę gazową.
Wojsko ukraińskie poinformowało, że zaatakowało dużego rosyjskiego producenta paliwa rakietowego w obwodzie rostowskim.
Przeczytaj także:
Rozejm w Oleszkach miał dowodzić skuteczności podejścia ekipy Trumpa do wojny w Ukrainie. Udało jej się wynegocjować rozejm, choć tylko lokalnie. Dziś jednak, na szczycie G-20 w Atlancie sekretarz stanu Marco Rubio przyznał, że Waszyngton nie wierzy, że strony konfliktu na Ukrainie są bliskie osiągnięcia porozumienia pokojowego.