Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Porozumieniu od początku brakowało solidnych podstaw do budowy trwałego pokoju. Amerykanie wznawiają blokadę morską Iranu, co najpewniej oznacza koniec umowy
Przez ostatnie dni obserwowaliśmy sukcesywne rozpadanie się wstępnego porozumienia między Iranem i USA. Dziś możemy już mówić o śmierci tej umowy. W ciągu dnia prezydent USA Donald Trump ogłosił, że Amerykanie zamierzają kontrolować cieśninę Ormuz i pobierać 20-procentową opłatę od transportu towarów tą trasą. To pomysł absurdalny i trudny do realizacji. Ale jednocześnie pokazuje to kierunek, w którym podąża Trump wobec Iranu. Amerykański prezydent próbuje podbijać stawkę, demonstrować siłę i sugerować, że nie ugnie się pod postulatami Irańczyków.
Trump jednak wielokrotnie używał mocnych deklaracji, by za chwilę się z nich wycofywać. Co jednak ważniejsze, chwilę później amerykańska armia ogłosiła, że wznawia blokadę morską Iranu. A to już znacznie dalej idąca zapowiedź. Iran i USA i tak w ostatnich dniach wymieniły wiele ataków (w przypadku Iranu przede wszystkim na amerykańskie bazy w krajach Zatoki Perskiej). Iran z pewnością przyjmie blokadę jako działanie wojenne. To też złamanie zapisów porozumienia.
Nie można wykluczyć, że w przyszłości umowa ta będzie przyjęta za podstawę kolejnych negocjacji. Na dziś jednak trudno znaleźć inny scenariusz na najbliższe dni, jak powrót do działań wojennych z obu stron.
Dziś wieczorem ataki z obu stron są kontynuowane. Amerykanie uderzają w cele na irańskim wybrzeżu, m.in. w Bandar Abbas. Z kolei irańska agencja prasowa Tasnim przekazała, że Irańczycy uderzyli w kilka statków w cieśninie Ormuz, które łamały wznowioną niedawno irańską blokadę.
Wstępne porozumienie USA z Iranem (memorandum of understanding) zostało podpisane przez obie strony 17 czerwca. Umowa zakładała m.in. stopniowe przywracanie ruchu w cieśninie Ormuz. Jej zapisy były jednak bardzo niekonkretne i miały być podstawą do dalszych negocjacji. Obie strony niemal od początku starały się te napisy naciągnąć, by demonstrować własną kontrolę nad cieśniną. To doprowadziło do dalszej eskalacji, a ostatecznie, przynajmniej chwilowo, powrót do wojny między oboma państwami.
Wojna, która miała być krótkim amerykańskim zwycięstwem i podporządkowaniem sobie Iranu przez USA się przeciąga. I de facto stała się wojną o kontrolę nad ciesniną Ormuz. Amerykanie mają narzędzia, by nacisk przenieść ponownie na terytorium Iranu, mogą też wrócić do gróźb ataków na irańską infrastrukturę. Z tak nieprzewidywalnym prezydentem jak Donald Trump trudno przewidzieć nawet przebieg kilku kolejnych dni.
Przeczytaj także: