Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Specjalistyczne jednostki zakończyły poszukiwanie tajnych wejść do podziemi w osławionym więzieniu pod Damaszkiem. To koniec nadziei dla setek tysięcy Syryjczyków poszukujących swoich bliskich aresztowanych przez syryjskie władze
Białe Hełmy, oddziały syryjskiej obywatelskiej obrony cywilnej, ogłosiły w nocy z poniedziałku na wtorek 10 grudnia, że zakończyły poszukiwania podziemnych cel w wojskowym więzieniu w Sajdnaji – największej placówce tego typu w Syrii Asada i okrytej najgorszą sławą.
„Nie odkryto żadnych nieotwartych ani ukrytych pomieszczeń w obrębie budynku" – piszą Białe Hełmy, które do poszukiwań wysłały pięć specjalistycznych zespołów, w tym z psami wyspecjalizowanymi w wykrywaniu ludzi pozostających np. pod gruzami. Jak piszą, pomagali im ludzie, którzy znali rozkład więzienia.
„Podzielamy głębokie rozczarowanie rodzin tysięcy osób, które zaginęły i których los pozostaje nieznany. Solidaryzujemy się z rodzinami ofiar, w pełni rozumiejąc ich cierpienie i pragnienie odpowiedzi na pytanie, co stało się z ich bliskimi" – czytamy w oświadczeniu.
Obrona cywilna zaapelowała również do poszukujących wieści o bliskich na własną rękę, by starali się nie niszczyć dowodów i dokumentów, które jeszcze pozostały w opuszczonym więzieniu.
Wieczorem we wtorek 9 grudnia pojawiła się również niepotwierdzona informacja o odnalezieniu – wśród innych ciał osób zmarłych lub zamordowanych w Sajdnaji – zwłok Mazena al-Hamady, syryjskiego aktywisty i ofiary tortur, który powrócił do Syrii z uchodźstwa w 2021 roku i słuch po nim zaginął.
Plotki o tym, że w podziemnych kondygnacjach Sajdnaji – miało ich być aż cztery – znajdują się aresztowani przeciwnicy polityczni reżimu – były ostatnią nadzieją krewnych i bliskich 113 285 zaginionych bez wieści więźniów politycznych. Taką liczbę podaje zbierająca informacje o zbrodniach reżimu Syryjska Sieć na Rzecz Praw Człowieka.
Od czasu wybuchu wojny domowej w 2011 roku represje w Syrii się wzmogły i tysiące ludzi znikało w kazamatach reżimu, a rodziny nie otrzymywały żadnej informacji o ich losie. Obrońcy praw człowieka zidentyfikowali w całej Syrii 27 więzień, gdzie przetrzymywano przeciwników politycznych.
W 2014 roku został opublikowany tzw. Raport Cezara – nazwa pochodzi od imienia głównego źródła, fotografa pracującego dla syryjskiego wojska. Jego zadaniem było m.in. fotografowanie zwłok ofiar egzekucji i zabójstw dokonywanych przez siły reżimu w wojskowych więzieniach, takich jak Sajdnaja. Od 2011 roku przez dwa lata robił kopie tych zdjęć i szmuglował je do rebeliantów, w 2013 roku, bojąc się o swoje bezpieczeństwo, uciekł z Syrii.
Fotografie „Cezara" udokumentowały śmierć około 11 tys. przeciwników reżimu. Organizacja Human Rights Watch, która na bazie pierwotnego raportu, opublikowanego przez władze Kataru, stworzyła własny, uznała zdjęcia zwłok za prawdziwe.
Zabici byli wywożeni z więzień i chowani w masowych grobach na terenach wiejskich.
Podczas i po tryumfalnym trzydniowym marszu rebeliantów przez Syrię, który zakończył się 7 grudnia ucieczką Baszszara al-Asada do Moskwy, jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobili wyzwoliciele, było otwarcie bram więzień. Uwolniono tysiące osób, także z tego największego i okrytego najgorszą sławą – Sajndaji. Dwa dni później, 9 grudnia, było już wiadomo, że pod ziemią nie ma tam nic i nikogo.
Choć nie ma wciąż oficjalnego potwierdzenia znalezienia zwłok Mazena al-Hamady, ale szanse na znalezienie go żywego są nikłe, a jego historia tak poruszająca, że trudno o niej nie wspomnieć.
Hamada, który w 2011 roku miał 33 lata, szybko uległ euforii powstania przeciw Asadowi – zaangażował się w protesty, występował w mediach jako głos zbuntowanych. W 2012 roku został aresztowany i poddany okrutnym torturom. Po uwolnieniu w 2014 roku wystąpił o ochronę międzynarodową w Holandii i ją dostał. Wykorzystał uchodźstwo do nagłaśniania zbrodni reżimu.
„Opisywał, jak jego nadgarstki wyżłobiły łańcuchy używane do podwieszania go pod sufitem, jak żebra połamali mu strażnicy, którzy po nim skakali, jak skórę przypalano mu papierosami, a ciało rażono prądem. Kiedy dochodził do momentu, w którym jego genitalia zostały umieszczone w zacisku i jednocześnie został zgwałcony metalowym kijem, niezmiennie się załamywał, poruszając publiczność do łez" – realacjonował jego publiczne wystąpienia The Washington Post.
Z relacji osób, które były z nim w kontakcie wynika, że Hamada cierpiał na ciężką postać stresu pourazowego, która nie pozwalała mu rozpocząć nowego życia w Europie – trudno było mu podjąć jakąkolwiek pracę, a gdy władze odebrały mu zasiłek z powodów biurokratycznych i stracił mieszkanie, załamany, zdecydował się wrócić do Syrii. Twierdził, że syryjska ambasada w Hadze dała mu gwarancje bezpieczeństwa.
Natychmiast po wylądowaniu w Damaszku zniknął bez wieści.
Przeczytaj także: