Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Demonstrujący tworzą „żywe tarcze”, żeby ochronić ośrodki dla uchodźców. Policja wcześniej ostrzegała o zagrożeniu ze strony skrajnej prawicy, która w ostatnich dniach wywołała zamieszki
Do zamieszek, wywołanych przez skrajną prawicę, doszło w Wielkiej Brytanii po brutalnym ataku nożownika na szkołę tańca w małym miasteczku Merseyside obok Liverpoolu. 17-letni napastnik wtargnął do sali, w której odbywały się zajęcia z tańca dla dzieci. Trzy dziewczynki zginęły na miejscu, a ośmioro dzieci i dwójkę dorosłych ciężko ranił. Wielką Brytanię obiegła fałszywa informacja, że napastnik jest imigrantem, który niedawno dotarł do kraju.
Skrajna prawica podsycała te informacje. Przez fake newsa w całej Anglii uczestnicy zamieszek zaczęli atakować hotele dla uchodźców, meczety oraz biznesy osób o innych niż biały kolorach skóry.
Policja ostrzegała, że w środę, 7 sierpnia, może dojść do eskalacji i zapowiedziała największą mobilizację od 2011 roku. Tego dnia na ulice brytyjskich miast wyszły masowe kontrmanifestacje. Uczestnicy mieli ze sobą transparenty „refugees welcome” (zapraszamy uchodźców), stworzyli też żywe tarcze przed centrami pomocy uchodźców.
O godz. 19:00 w Liverpoolu setki osób utworzyły żywą tarczę przed kościołem, w którym mieści się ośrodek doradztwa imigracyjnego. Do podobnych scen doszło we wschodnim Londynie i a północy stolicy, gdzie tysiące mieszkańców i aktywistów zebrało się, by trzymać transparenty z hasłami: „Jesteśmy jedną rasą ludzką” i „Zjednoczmy się przeciwko nienawiści”.
W Brighton antyimigracyjnych protestujących otoczyła policja — dla ochrony, bo było ich znacznie mniej niż uczestników kontrmanifestacji, która przerodziła się w uliczny festiwal z muzyką i tańcami.
Brytyjski „Guardian” relacjonuje: „Ostatecznie liczba kontrmanifestantów przewyższyła liczbę tych, którzy popierali protesty prowadzone przez skrajną prawicę. W niektórych miejscach kontrmanifestanci odkryli, że nikt inny po drugiej stronie się nie pojawił”.