Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Minister obrony i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że rząd pracuje nad podwyższeniem kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tysięcy złotych. Podatnicy, którzy zarobią rocznie mniej, nie będą musieli odprowadzać PIT-u.
„Będzie realizacja obietnicy podwyższenia kwoty wolnej od podatku. Uważam, że to jest fundamentalne dla całej koalicji i na tym pracuje minister (finansów Andrzej – przyp. aut.) Domański” – stwierdził Kosiniak-Kamysz w TVN24. My jako rzetelny koalicjant czekamy na jego przemyślaną, dobrą ofertę – „Myślę, że poniesiemy wszyscy, na czele z największą partią koalicyjną, bardzo duży koszt, jeżeli ta propozycja nie zostanie uchwalona, bo ona konsumuje kilka punktów programowych z naszej umowy.”
„Tak, wejdziemy w ten korytarz podejmowania decyzji i rzeczywiście przed końcem tej kadencji zrealizujemy to zobowiązanie” – mówił z kolei w Radiu Zet senator Koalicji Obywatelskiej i były szef PO, Grzegorz Schetyna. – „Nie wiem, czy od razu zdarzy się tak, że będziemy mogli całość zrealizować, ale rozpisać to na następne kroki na pewno tak.”
Według szacunków resortu finansów zrealizowanie obietnicy obecnej w umowie koalicyjnej będzie kosztować budżet 55,6 mld złotych rocznie. To duży ubytek dla finansów publicznych, szczególnie biorąc pod uwagę procedurę nadmiernego deficytu, w której znajduje się nasz kraj od zeszłego roku. Rząd co pół roku musi raportować do Komisji Europejskiej działania zmierzające do zmniejszenia dziury budżetowej.
„Moim zdaniem opowieść o tym, że możemy się w niekończący sposób zadłużać i to nie będzie miało żadnych konsekwencji dla gospodarki, trzeba wsadzić między bajki. Mamy po pierwsze ograniczenia narzucone zarówno przez polską konstytucję, jak i Unię Europejską. Jednak nie tylko tu leży problem. Prędzej czy później będziemy musieli zmierzyć się z rosnącymi kosztami obsługi długu, który już dziś coraz silniej obciąża budżet i w pewnym momencie może istotnie ograniczyć swobodę działania Ministerstwa Finansów” – oceniał w wywiadzie dla OKO.press dr hab. Michał Myck, specjalista od finansów publicznych.
„Niestety przy deklaracjach wyborczych wciąż bardziej liczy się chwytliwe hasło, a nie szczegółowa analiza ekonomicznych i społecznych konsekwencji proponowanych rozwiązań. I później okazuje się, że wyborcza propozycja jest wyjątkowo kosztowna i przy szeregu innych zobowiązań trudna do realizacji. To prowadzi nie tylko do rozczarowania wyborców, ale również do podważenia wiarygodności przedwyborczych programów” – mówił nam ekspert.
Przeczytaj także: