Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Po upadku trójpartyjnej koalicji Olafa Scholza i trwającej kilka dni debacie na temat przyspieszonych wyborów do Bundestagu znana jest ich oficjalna data. Odbędą się 23 lutego 2025 roku — podaje Deutsche Welle.
6 listopada Olaf Scholz (SPD) zdymisjonował ministra finansów i przewodniczącego FDP Christiana Lindnera oraz zapowiedział przyspieszone wybory. Jak czytamy na stronie Ośrodka Studiów Wschodnich, „powodem dymisji Lindnera były żądania liberałów dotyczące radykalnej zmiany kursu rządu m.in. w polityce fiskalnej, energetycznej i gospodarczej”.
Datę wyborów ustaliły kluby poselskie SPD i opozycyjnej chadecji CDU/CSU. Na taką propozycję przystał także klub Zielonych – tworzący teraz z SPD mniejszościowy rząd Olafa Scholza. Celem jest utworzenie stabilnego rządu po rozpadzie trzypartyjnej koalicji kanclerza Olafa Scholza w zeszłym tygodniu.
Scholz ma wystąpić do Bundestagu o wotum zaufania w tygodniu po 16 grudnia – podaje DW. Jeśli, zgodnie z oczekiwaniami, nie uzyska większości, rząd oficjalnie zaproponuje termin wyborów prezydentowi Niemiec. Decyzję podejmie prezydent Frank-Walter Steinmeier, ale to będzie już tylko formalność.
Kryzys w koalicji trwał od wielu miesięcy. Ośrodek Studiów Wschodnich wskazuje, że postawa liberałów z FDP wynika z przeświadczenia, że „jedynie ucieczka z gabinetu da partii szansę na odbicie się i ponowne wejście do Bundestagu po wcześniejszych wyborach”. Ugrupowanie od miesięcy notuje spadki popularności i ponosi kolejne porażki wyborcze w landach. „Krótka kampania wzmacnia chadeckie CDU/CSU – lidera aktualnych sondaży (ok. 33 proc.)” – czytamy.
Chadecy, by mieć większość w parlamencie, prawdopodobnie będą musieli współpracować z SPD Scholza, które obecnie w sondażach ma 15,5 proc. poparcia. Do koalicji będzie także potrzebna trzecia partia. To mogą być liberałowie z FDP (poparcie na poziomie 5 proc.) lub ewentualnie Zieloni, którzy w sondażach mają 11 proc. – podaje AFP.
Co więcej, wybory 23 lutego to nie jest idealna data. Koliduje ona z feriami szkolnymi w dwóch z szesnastu landach. W Saksonii będą już ferie, a w Kraju Saary będzie to dzień przed ich rozpoczęciem, kiedy wiele osób prawdopodobnie będzie już w podróży.
Scholz, który chce ponownie wystartować w wyborach, mimo słabych wyników w sondażach, początkowo zasugerował przeprowadzenie wyborów pod koniec marca, ale spotkał się z silną presją ze strony wszystkich pozostałych partii, domagających się ich przyspieszenia.
Jak podaje AFP, w Niemczech po raz pierwszy w historii rządu federalnego rządziła koalicja stworzona z trzech ugrupowań. Być może nie po raz ostatni, biorąc pod uwagę coraz większe rozdrobnienie niemieckiego systemu partyjnego.
Niemiecka kampania wyborcza potrwa w samym środku okresu inauguracji Donalda Trumpa na prezydenta USA, którą zaplanowano na 20 stycznia.
Duże poparcie notuje skrajnie prawicowa partia Alternatywa dla Niemiec (AfD), a to z powodu wypowiedzi polityków dotyczących migracji. Ugrupowanie może liczyć obecnie na 20-procentowe poparcie, jednak inne partie deklarują, że raczej będą unikać w przyszłości tworzenia koalicji z politykami AfD.
OSW zauważa, że kampanię wyborczą zdominują problemy wewnętrzne, głównie gospodarcze i dotyczące zarządzania kryzysem migracyjnym.
To też zły czas dla Ukrainy. Niemcy, po Stanach Zjednoczonych, są drugim największym wsparciem finansowym dla Ukrainy. W obliczu nadchodzącej prezydentury Donalda Trumpa, który zapowiedział zakończenie wojny w ciągu dnia i wstrzymanie pomocy Ukrainie, Kijów czeka trudna zima. Niemcy, zamiast mobilizować europejskie stolice do wysłania jasnych sygnałów wsparcia dla Ukrainy i wzmocnienia jej obrony, będą pochłonięte wewnętrznymi konfliktami, a także sparaliżowane niezdolnością do uchwalenia budżetu na 2025 rok.
Kwestie związane z wojną odegrają w niemieckiej kampanii rolę drugorzędną. „Chadecja będzie wskazywała na konieczność silnego wspierania Kijowa”, natomiast SPD może argumentować, że pomoc Ukrainie „nie może odbywać się kosztem Niemców, o czym w uzasadnieniu dymisji Lindnera wspominał Scholz”.
Przeczytaj także: