Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Powodem odwołania Krzysztofa Ruchniewicza miały być „wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze”. Decyzję ogłosiła osobiście ministra kultury Marta Cienkowska.
Ministra kultury Marta Cienkowska poinformowała w piątek o swojej decyzji o odwołaniu prof. Krzysztofa Ruchniewicza z funkcji dyrektora Instytutu Pileckiego.
„Głównym powodem mojej decyzji jest niedopełnienie obowiązków w zakresie umożliwienia statutowego funkcjonowania Instytutu Pileckiego poprzez wadliwe zamierzenia programowe, wadliwą politykę komunikacyjną i wadliwe decyzje zarządcze. Instytut Pileckiego to bardzo ważna instytucja dla polskiej polityki pamięci, ważna dla polskiej kultury, dla zgłębienia i promowania polskiej historii i polskiego dziedzictwa na świecie” – przekazała ministra.
Nowym dyrektorem instytucji został Karol Madaj.
„Karol Madaj dobrze zna Instytut Pileckiego, pracował także w Instytucie Pamięci Narodowej, w Muzeum Historii Polski, a także pełnił obowiązki dyrektora i był dyrektorem Muzeum Domu Rodziny Pileckich w Ostrowie Mazowieckiej. Nowy dyrektor w najbliższych dniach przedstawi swoje decyzje kadrowe i programowe związane z dalszą działalnością Instytutu Pileckiego” – dodała Marta Cienkowska.
W ostatnich tygodniach Krzysztof Ruchniewicz wzbudził duże kontrowersje w związku z listem, jaki kierowniczka oddziału Instytutu Pileckiego w Berlinie Hanna Radziejowska wysłała do ministry kultury Marty Cienkowskiej oraz do wiadomości chargé d’affaires ambasady w Berlinie Jana Tombińskiego. Według relacji Rzeczpospolitej, urzędniczka wskazała w piśmie, że dyrektor Ruchniewicz „oczekiwał przygotowania cyklu seminariów i zaproponował m.in. organizację seminarium poświęconego zwrotom dóbr kultury przez Polskę na rzecz Niemiec, Ukrainy, Białorusi, Litwy oraz mienia prywatnego należącego do osób pochodzenia żydowskiego”. Seminarium miało być zorganizowane wspólnie z MKiDN. Radziejowska stwierdziła w piśmie, że propozycja Krzysztofa Ruchniewicza „jest sprzeczna z polityką państwa polskiego i budzi poważne obawy co do negatywnych konsekwencji zarówno dla MKiDN, jak i Instytutu Pileckiego”.
Instytut oraz resort kultury zaprzeczyły, by chodziło o realne „oddawanie” dóbr kultury, twierdząc, że mowa była o badaniach i debacie eksperckiej, a nie o decyzjach restytucyjnych. Kilkanaście dni później Hanna Radziejowska została odwołana z funkcji kierowniczki berlińskiego oddziału instytutu z powodu „podważenia zaufania u pracodawcy„. Krzysztof Ruchniewicz nazwał oceny swojej podwładnej „insynuacjami i nadinterpretacjami”.
W sierpniu dziennikarze Wirtualnej Polski Patryk Słowik i Paweł Figurski opisywali w serii artykułów sytuację w Instytucie Pileckiego oraz historię interwencji Hanny Radziejowskiej. Z publikacji wynika, że urzędniczka miesiące wcześniej wysyłała do Ministerstwa Kultury pisma w sprawie nieprawidłowości i w kwietniu została powiadomiona mailowo przez urzędnika z resortu o tym, że została objęta ochroną przewidzianą ustawą o sygnalistach. Tymczasem dyrektor Instytutu Pileckiego był zaznajomiony z jej korespondencją i ostatecznie zdecydował o jej zwolnieniu.
Ministerstwo oficjalnie zaprzecza, by Hannie Radziejowskiej przysługiwał status sygnalistki i twierdzi, że urzędnik, który przekazał jej taką informację, popełnił błąd.
Przeczytaj także: