Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Wstępne ustalenia oraz zebrany materiał dowodowy wskazują, że rysica została zabita najprawdopodobniej z broni myśliwskiej” – podaje Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze.
Zachodniopomorskie Towarzystwo Przyrodnicze w piątek (7.08) zostało wezwane do martwego rysia znalezionego w rzece Kokna, pod Złocieńcem, na Pomorzu Zachodnim. Całą historię nagłośniło w mediach społecznościowych po weekendzie.
Na miejscu okazało się, że ofiarą jest rysica, a jej ciało, wrzucone do rzeki, było już w stanie rozkładu. „Stwierdzono otwór wlotowy po pocisku, a detektor potwierdził obecność metalu. Samica nie miała obroży telemetrycznej” – podaje ZTP. Na miejscu działali również funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Powiatowej Policji w Drawsku Pomorskim i Straż Leśna. Policja zabezpieczyła materiał dowodowy.
„Wstępne ustalenia oraz zebrany materiał dowodowy wskazują, że rysica została zabita najprawdopodobniej z broni myśliwskiej. Z jej ciała wydobyto i zabezpieczono fragmenty pocisku, które będą jednym z kluczowych dowodów w prowadzonym postępowaniu” – informuje ZTP.
Rzeka, w której znajdowało się ciało rysicy, leży na granicy obwodów łowieckich dzierżawionych przez koła łowieckie „Jeleń” i „Cyranka”. Polski Związek Łowiecki nie odniósł się do tej sprawy.*
Przez stan ciała zwierzęcia nie dało się stwierdzić, czy rysica była karmiącą matką. „Jeżeli wychowywała młode, gdzieś w lesie mogły pozostać małe rysie, które czekały na jej powrót. Nie rozumieją, dlaczego matka nie wraca. Bez niej nie mają praktycznie żadnych szans na przeżycie” – wskazuje ZTP.
Towarzystwo zapowiada, że będzie walczyć o ustalenie i ukaranie sprawcy.
*Aktualizacja: po publikacji tego tekstu, PZŁ wydał oświadczenie. „Zarząd Okręgowy PZŁ w Koszalinie złożył natychmiast zawiadomienie do właściwego rzecznika dyscyplinarnego PZŁ o wszczęcie postępowania wyjaśniającego. Niezależnie od czynności prowadzonych przez służby i rzecznika dyscyplinarnego Polski Związek Łowiecki deklaruje pełną współpracę z odpowiednimi organami w celu ustalenie okoliczności zdarzenia, a także wyciągnięcia konsekwencji wobec osoby, która dopuściła się czynu zabronionego prawem. Myśliwi sprzeciwiają się bezprawnemu zabijaniu zwierząt objętych ochroną” – czytamy w nim.
Ryś jest gatunkiem objętym ochroną, za jego zabicie grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Co więcej, ryś jest gatunkiem bardzo nielicznym, ZTP szacuje, że mamy w Polsce zaledwie 200 osobników. W związku z tym utrata pojedynczego rysia ma znaczenie dla całej populacji. Towarzystwo prowadzi program „Rozszerzenie zasięgu populacji rysia w północnej Polsce”.
Rysie, wypuszczane później na wolność, hodowane są w Dzikiej Zagrodzie w Jabłonowie. „Reintrodukcja rysi na wcześniej wyznaczonych optymalnych obszarach, z wykorzystaniem osobników z własnej hodowli jest poprzedzona przygotowaniem młodych osobników w zagrodach adaptacyjnych” – czytamy w opisie projektu. Wszystkie wypuszczane dorosłe osobniki mają założone obroże GPS, dzięki czemu można śledzić ich losy.
Jak podaje ZTP, to już jedenasty ryś, który ginie od postrzelenia z broni myśliwskiej od początku prowadzenia projektów związanych z reintrodukcją tego gatunku.
W 2022 zginęła czteromiesięczna kotka i jej matka o imieniu Cleo. W lutym 2025 roku opisywaliśmy w OKO.press historię zastrzelonej samicy Merle.
"Każdy taki ubytek jest ogromną stratą dla populacji rysi, które niedawno powróciły po kilkuset latach nieobecności do północno-zachodniej Polski. Było to możliwe dzięki interwencji człowieka. Śmierć samicy obniża potencjał rozrodczy populacji. Samice rysi mogą dożyć nawet kilkunastu lat, więc mogła zostać matką co najmniej kilku miotów rysi” – mówił wtedy Maciej Tracz z ZTP.
Przeczytaj także: