Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Premier Donald Tusk zaapelował w czwartek do Polek i Polaków, którzy przebywają w Iranie, by opuścili kraj
Podczas wizyty na poligonie Wojskowego Instytutu Technicznego Uzbrojenia w czwartek 19 lutego 2026 premier Donald Tusk ostrzegł osoby przebywające w Iranie.
„Proszę natychmiast opuścić Iran i w żadnym wypadku nie wybierać się do tego kraju”.
Według Tuska w ciągu „kilku, kilkunastu czy kilkudziesięciu godzin” może dojść do momentu, w którym zorganizowanie ewakuacji nie będzie już możliwe.
Polskiego premiera cytowały dziś światowe media. Od Politico, przez brytyjskie Sky News po izraelskie i tureckie portale.
„W systemie Odyseusz znajduje się obecnie troje Polaków przebywających w Iranie na stałe” – poinformował rzecznik MSZ.
System Odyseusz służy do zgłaszania pobytu zagranicą. Jeśli się tam zarejestrujemy, w razie niebezpieczeństwa – np. klęski żywiołowej, ataku terrorystycznego lub konfliktu zbrojnego władze RP będą mogły się z nami skontaktować.
Już 6 lutego Ministerstwo Spraw Zagranicznych apelowało o natychmiastowe opuszczenie Iranu.
Od kilku dni wokół Iranu koncentrują się wojska amerykańskie.
Jeszcze w środę 18 lutego 2026 Barak Ravid, izraelski dziennikarz amerykańskiego serwisu Axios, z bardzo dobrymi źródłami w Białym Domu pisał: „USA są coraz bliższe wojny z Iranem”.
W czwartek podczas spotkania powołanej przez siebie Rady Pokoju Donald Trump zapowiedział, że decyzja o możliwej wojnie z Iranem zapadnie za 10 dni.
O konflikcie piszemy na bieżąco w OKO.press.
„Dziś Iran jest w trudniejszej sytuacji niż przed zeszłoroczną wojną. Nie tylko znacząco ucierpiał na atakach. W Iranie pogłębił się kryzys ekonomiczny. W grudniu i styczniu na ulice irańskich miast wyszły dziesiątki tysięcy osób, by protestować przeciwko złej sytuacji gospodarczej i przeciw władzy. Protesty miały miejsce w całym kraju, w wielu miejscach były bardzo liczne” – ocenił Jakub Szymczak.
Przeczytaj także:
To pierwszy aresztowany członek rodziny królewskiej w nowoczesnej historii Wielkiej Brytanii.
„W ramach śledztwa zatrzymaliśmy dzisiaj (19 lutego 2026) mężczyznę z Norfolk w wieku sześćdziesięciu kilku lat pod zarzutem nadużycia stanowiska publicznego i przeprowadzamy przeszukania pod adresami w Berkshire i Norfolk. Mężczyzna pozostaje obecnie w areszcie policyjnym” – poinformowała policja regionu Doliny Tamizy.
„Po przeprowadzeniu szczegółowej oceny wszczęliśmy formalne dochodzenie w sprawie zarzutu nadużycia władzy publicznej” – oświadczył w komunikacie zastępca komendanta policji Thames Valley Oliver Wright.
Policja nie podaje danych personalnych zatrzymanego, ale nie ma wątpliwości, że chodzi o byłego księcia Andrzeja, czyli Andrew Mountbattena-Windsora. Brytyjskie media publikują zdjęcia nieoznakowanych radiowozów i funkcjonariuszy w cywilnych ubraniach, którzy przybyli do Wood Farm na terenie posiadłości Sandringham we wschodniej Anglii, gdzie Mountbatten-Windsor obecnie mieszka.
Do zatrzymania odniósł się też król Karol III.
„Z głębokim zaniepokojeniem przyjąłem wiadomość o Andrew Mountbatten-Windsorze i podejrzeniach dotyczących nadużycia stanowiska publicznego. Teraz nastąpi pełny, sprawiedliwy i właściwy proces, w ramach którego sprawa ta zostanie zbadana w odpowiedni sposób i przez odpowiednie organy. Jak już wcześniej wspomniałem, mają one nasze pełne i bezwarunkowe wsparcie oraz współpracę.
Chcę jasno powiedzieć: prawo musi być przestrzegane.
W trakcie trwania tego procesu nie byłoby właściwe, abym komentował tę sprawę. W międzyczasie moja rodzina i ja będziemy nadal wypełniać nasze obowiązki i służyć wam wszystkim” – oświadczył król Karol III.
Oświadczenie policji wskazuje na to, że Andrew, czyli Andrew Mountbattena-Windsora, nie został zatrzymany za nadużycia seksualne.
Już w 2019 roku były książę został zmuszony do rezygnacji ze wszystkich oficjalnych obowiązków królewskich z powodu swoich powiązań z Epsteinem, amerykańskim finansistą i przestępcą seksualnym. Następnie w październiku ubiegłego roku został przez starszego brata pozbawiony tytułów i honorów w związku z kolejnymi ujawnieniami dotyczącymi ich relacji.
Ostatnio media obiegły jego zdjęcia z odtajnionych akt Epsteina, na których Andrzej pochyla się nad leżącą na podłodze kobietą.
Sprawę, w której Mountbatten-Windsor został aresztowany, zgłosiła policji antymonarchistyczna organizacja Republic.
Z odtajnionych dokumentów wynika, że w 2010 roku Mountbatten-Windsor przekazał Epsteinowi raporty dotyczące Wietnamu, Singapuru i innych miejsc, które odwiedził podczas oficjalnych podróży. Chodzi też o przekazywanie tajnych informacji na temat inwestycji w Afganistanie.
Organizacja Republic napisała na platformie X, że zgłosiła policji również przestępstwa związanych z handlem ludźmi. „Oczekujemy, że również te zarzuty [wobec Andrzeja] zostaną w pełni zbadane”. Republic zarzuca też królowi Karolowi III, że ukrywał nadużycia Andrzeja i sam powinien odpowiedzieć przed prawem.
Oświadczenie wydała też rodzina Virginii Giuffre, która oskarżyła wcześniej Andrzeja o wykorzystanie seksualne, gdy miała 17 lat.
„W końcu. Dzisiaj nasze złamane serca zostały pocieszone wiadomością, że nikt nie stoi ponad prawem, nawet członkowie rodziny królewskiej. W imieniu naszej siostry, Virginii Roberts Giuffre, składamy podziękowania brytyjskiej policji z Doliny Tamizy za przeprowadzenie śledztwa i aresztowanie Andrew Mountbatten-Windsora. On nigdy nie był księciem. Virginia zrobiła to dla wszystkich ofiar na całym świecie”.
W książce „Nobody's Girl” (Niczyja dziewczyna) Giuffre opisywała m.in. orgie z udziałem Epsteina i Mountbatten-Windsora oraz ośmiu innych dziewcząt, które miały być nieletnie. Giuffre popełniła samobójstwo w 2025 roku.
Przeczytaj także:
Według medycznego czasopisma „The Lancet” w pierwszych 16 miesiącach dwuletniej wojny w Strefie Gazy zginęło ponad 75 tys. osób – co najmniej o 25 tys. więcej niż liczby podawane w tym czasie przez lokalne władze
W środę 18 lutego 2026 roku magazyn medyczny o międzynarodowej renomie „The Lancet” opublikował wyniki badania dotyczącego liczby ofiar wojny w Strefie Gazy.
Badanie przeprowadzone między 30 grudnia 2024 roku i 5 stycznia 2025 roku. Objęło 2000 gospodarstw domowych, które reprezentowały strukturę ludności Strefy Gazy. Respondentów poproszono o przekazanie informacji na temat zgonów w ich rodzinach. Badanie przeprowadzili doświadczeni palestyńscy ankieterzy, znani ze swojej działalności badawczej w Palestynie i innych krajach regionu.
Oto konkluzja tego raportu:
„Oszacowaliśmy, że między 7 października 2023 roku a 5 stycznia 2025 roku doszło do 75 200 zgonów w wyniku przemocy, co stanowi około 3,4 proc. populacji Strefy Gazy sprzed wybuchu konfliktu. Kobiety, dzieci (tj. osoby poniżej 18. roku życia) oraz osoby starsze (tj. powyżej 64. roku życia) stanowiły 56,2 proc. ofiar śmiertelnych przemocy, co odpowiada 42 200 zgonom.
Oszacowaliśmy również 16 300 zgonów niezwiązanych bezpośrednio z przemocą (12 300–20 200), z czego 8 540 (4 540–12 500) to zgony nadmiarowe w stosunku do prognoz sprzed konfliktu.
Liczba podana przez ministerstwo zdrowia (49 090 zgonów w wyniku przemocy w analizowanym okresie) była o 34,7 proc. niższa od naszych szacunków ”.
W cytacie dla uproszczenia pomijamy przedziały ufności.
Dokładna liczba ofiar w Strefie Gazy jest przedmiotem ostrych sporów. Ostatnio jednak nawet przedstawiciela izraelskiej armii zaczęli przyznawać, że dane podawane przez ministerstwo zdrowia Strefy Gazy są zasadniczo wiarygodne.
Obecnie władze Gazy podają, że bezpośrednia liczba ofiar izraelskich ataków przekroczyła 71 660 osób. Przy czym ponad 570 zabito od czasu wejścia w życie zawieszenia broni w październiku 2025 roku.
„To bardzo wrażliwe badanie, potencjalnie bolesne dla respondentów, dlatego istotne było, by zarówno pytania, jak i odpowiedzi pochodziły od Palestyńczyków” – powiedział „Guardianowi” Michael Spagat, profesor ekonomii w Royal Holloway na Uniwersytecie Londyńskim i jeden z autorów recenzowanego badania.
Warto zauważyć, że badanie obejmuje najbardziej intensywny okres izraelskiej ofensywy wojskowej, jednak po nim nastąpił kryzys humanitarny.
Przeczytaj także:
Premier Wiktor Orban oskarżył Ukrainę o „szantaż polityczny” w związku z wstrzymaniem dostaw rosyjskiej ropy na Węgry i Słowację przez przebiegający przez teren Ukrainy rurociąg Przyjaźń. Ukraina tłumaczy, że rurociąg został uszkodzony w wyniku rosyjskiego ataku.
Zaostrza się spór między Węgrami, Słowacją i Ukrainą o dostawy rosyjskiej ropy przez przebiegający przez teren Ukrainy rurociąg Przyjaźń. Dostawy zostały wstrzymane 27 stycznia w związku z rosyjskim atakiem na terytorium Ukrainy, który uszkodził rurociąg.
Tymczasem Węgry oskarżają Ukrainę o celowe działanie i szantaż polityczny w związku z brakiem zgody Budapesztu na wejście Ukrainy do Unii Europejskiej.
„Decyzja Ukraińców o zablokowaniu dostaw ropy rurociągiem Przyjaźń do Węgier jest jawnym szantażem politycznym. Próbują wywrzeć na nas presję, abyśmy poparli ich członkostwo w UE i wspierali ich funduszami, które należą do węgierskich rodzin” – napisał w środę 18 lutego na X premier Viktor Orbán.
Orbán zapowiedział, że w odpowiedzi na te zdaniem Węgier celowe działania Ukrainy, Węgry wstrzymują oleju napędowego na Ukrainę
„Węgry mają rząd, który nie ulega szantażowi. Podjęliśmy wszelkie niezbędne kroki, aby zabezpieczyć nasze dostawy i nie ulegniemy” – napisał Orbán.
Dostawy rosyjskiej ropy do Słowacji i Węgier rurociągiem Przyjaźń zostały wstrzymane 27 stycznia po rosyjskim ataku dronowym, w wyniku którego rurociąg uległ uszkodzeniu.
Minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó zapewnił, że Węgry mają zabezpieczone rezerwy ropy na trzy miesiące i że bezpieczeństwo energetyczne kraju jest zagwarantowane. Słowacja ogłosiła za to stan wyjątkowy, który ma obowiązywać od 19 lutego do 30 września. Na wniosek słowackiej rafinerii Slovnaft rząd premiera Roberta Fico ma uwolnić 250 tysięcy ton strategicznych rezerw ropy naftowej.
Węgry i Słowacja zwróciły się też do Chorwacji o umożliwienie transportu rosyjskiej ropy drogą morską i przepompowanie jej na Węgry i Słowację za pomocą rurociągu Adria. Chorwacja początkowo zareagowała na prośbę negatywnie, uzasadniając, że w obecnych warunkach nie ma już żadnego powodu, by jakiekolwiek państwo członkowskie UE wciąż polegało na rosyjskiej ropie. Rurociągiem Adria płynie bowiem do UE ropa amerykańska, katarska czy azerbejdżańska.
„Rurociąg Adria jest gotowy, więc żadne państwo UE nie ma już technicznych powodów, żeby trzymać się rosyjskiej ropy. Beczka kupiona od Rosji może wydawać się tańsza dla niektórych krajów, ale pomaga finansować wojnę i ataki na Ukraińców. Czas skończyć z tym finansowaniem wojny” – napisał na X w poniedziałek 16 lutego chorwacki minister gospodarki Ante Šušnjar.
Po tym jak w tej sprawie do Zagrzebia na spotkanie z premierem Andrejem Plenkovićeem udała się delegacja najważniejszej partii opozycyjnej na Węgrzech, Tisza, której lider Péter Magyar ma szansę przejąć fotel premiera po Viktorze Orbanie w kwietniowych wyborach parlamentarnych, Chorwacja poinformowała, że rozważa prośbę.
Przeczytaj także:
Trójstronne negocjacje w sprawie zakończenia rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie odbywały się 17-18 lutego. Delegacje Ukrainy, USA oraz Rosji miały uzgodnić monitorowanie zawieszenia broni przez Amerykanów
Przewodniczący ukraińskiej delegacji Rustem Umerow, sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy poinformował, że „praca była intensywna i merytoryczna”. Przypomniał, że w ramach delegacji działały bloki polityczny i wojskowy.
„Omawiano parametry bezpieczeństwa i mechanizmy realizacji możliwych rozwiązań. Część kwestii udało się doprecyzować, a część nadal wymaga dodatkowego uzgodnienia” – mówił Umerow. Był oszczędny w słowach: „Postępy są, ale na razie bez szczegółów”.
Prezydent Zełenski w komentarzu dla ukraińskich dziennikarzy powiedział, że „wszystkie trzy strony w kwestiach wojskowych były konstruktywne”. Według ukraińskiego prezydenta „wojsko rozumie, jak monitorować zawieszenie broni i zakończenie wojny, jeśli będzie wola polityczna”.
Zełenski dodał, że strony „prawie wszystko uzgodniły”. A monitorowanie zawieszenia broni
„na pewno będzie odbywać się przy udziale strony amerykańskiej”.
„Uważam, że to konstruktywny sygnał” – powiedział Zełenski. Więcej technicznych szczegółów dotyczących monitorowania przedstawi szef Generalnego Sztabu Sił Zbrojnych Ukrainy Andrij Hnatow po powrocie z Genewy.
Natomiast – jak poinformował ukraiński prezydent – w kwestiach politycznych nie udało się osiągnąć znaczącego postępu. Rozmowy koncentrowały się na „delikatnych kwestiach” dotyczących tymczasowo okupowanych terytoriów i Zaporoskiej elektrowni atomowej.
„Są pewne postępy, ale na razie stanowiska są różne, bo negocjacje nie były łatwe” – powiedział Zełenski.
Kwestia terytoriów i (nie) wyjścia ukraińskich wojsk z części obwodu donieckiego, której Rosjanie nie zajęli, jest kluczowa. Ukraina zgadza się na zawieszenie broni tylko na obecnej linii frontu. Jeśli wojska ukraińskie miałyby się wycofać, to w takim razie Rosja tak samo powinna wycofać swoją armię po swojej stronie.
Umerow natomiast w swoim oświadczeniu zaznaczył, że rozmowy będą kontynuowane, żeby „przedłożyć wypracowane rozwiązania do rozpatrzenia przez prezydentów”.
Przed negocjacjami, jak pisały media, prezydent Zełenski dał zadanie swojej delegacji, żeby próbowała uzgodnić spotkanie prezydentów.
„Naszym zadaniem jest przygotowanie do tego realnej, a nie formalnej podstawy” – mówił Umerow.
Władimir Miedinski, szef delegacji rosyjskiej i doradca Władimira Putina określił rozmowy w Genewie jako „trudne, ale rzeczowe”.
Jak poinformował rzecznik prasowy Putina Dmitrij Pieskow delegacja rosyjska przekazała bezpośrednio prezydentowi Rosji sprawozdania tymczasowe na temat przebiegu konsultacji. Natomiast Pieskow odmówił komentarza na pytania dziennikarzy o to, czy podczas rozmów w Genewie poruszano kwestię spotkania Putina i Wołodymyra Zełenskiego.
18 lutego w Genewie zakończył się drugi dzień trójstronnych rozmów w formacie Ukraina – USA – Rosja dotyczących zakończenia wojny. Rozmowy 18 lutego trwały dwie godziny, podczas gdy 17 lutego – sześć godzin. Jak podało źródło TASS, rosyjskiej agencji państwowej, dyskusje prowadzono zarówno w formacie dwustronnym, jak i trójstronnym. Według źródeł TASS w rosyjskim zespole negocjacyjnym pierwszy dzień rozmów był bardzo napięty.
Wcześniej amerykański portal Axios pisał, że negocjacje w Genewie „zaszły w ślepy zaułek”. Przyczyną miało być stanowisko przedstawione przez Miedińskiego.
Kolejne spotkanie delegacji ma się odbyć w najbliższym czasie.
Poprzednie rozmowy miały miejsce 4-5 lutego w Abu Zabi. Wówczas strony uzgodniły wymianę 314 jeńców wojennych pomiędzy Rosją a Ukrainą. 5 lutego połowa z nich już wróciła do domu.
Przeczytaj także: