0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. The Official CTBTO Photostream - 2019 Comprehensive Test-Ban Treaty Article XIV Conference, CC BY 2.0,Fot. The Official CT...

Ławrow: cele Putina nie kończą się na Ukrainie. Trump ropy nie dostanie.

Szef dyplomacji Putina Ławrow ogłosił 15 września, że Rosja nigdy nie zrezygnuje ze swojego głównego postulatu, jakim jest wycofanie się NATO z jej granic.

Co się stało?

„Nigdy, od początku specjalnej operacji wojskowej, nie ogłosiliśmy naszych celów i nigdy nie zmieniliśmy naszego stanowiska. Jesteśmy gotowi szukać rozsądnych kompromisów w tych ramach, ale zasadniczo nie zmieniliśmy naszych celów, jakimi są

  • zapewnienie bezpieczeństwa,
  • niedopuszczenie do pojawienia się NATO na naszych granicach
  • oraz zapewnienie należnych praw Rosjanom i osobom rosyjskojęzycznym, które od wieków zamieszkują te ziemie”

– powiedział Siergiej Ławrow, szef rosyjskiego MSZ, 15 września.

Po żądaniach terytorialnych i dotyczących wpływu na wewnętrzny porządek Ukrainy Rosja dodała więc kolejny warunek zakończenia wojny.

Jest on znany od 2021 r., ale nie wiadomo, czy rozumie to amerykańska administracja.

Warunek brzmi bowiem tak, jakby chodziło o gwarancję, że Ukraina nie wstąpi do NATO. Ale NATO jest już na granicy Rosji: w Kaliningradzie i na granicy z Finlandią (co Putin osiągnął, najeżdżając na Ukrainę w 2022 r.).

Przeczytaj także:

Ławrow więc wyraźnie powiedział, że będzie niszczył Ukrainę, póki NATO się nie cofnie i nie zostawi Rosji Europy Środkowej.

Rosja ogłasza te groźby, zapewniając jednocześnie, że nie stanowi zagrożenia dla Europy. A następnie grozi – Litwie, Polsce i innym krajom – zniszczeniem, zmieceniem z powierzchni ziemi, jeśli zrobią one coś, co nie podoba się Rosji. I jednocześnie przeciwdziałanie rosyjskiemu zagrożeniu nazywa „rusofobicznym szaleństwem”.

Ta narracja, charakterystyczna dla przemocowca, który bije, bo musi, ale tylko dlatego, że winna jest ofiara, prowadzona jest przez Moskwę od lat. Obecna amerykańska administracja zdaje się tego nie rozumieć.

Jaki jest kontekst

Wypowiedź Ławrowa wieńczy 10 dni starań administracji Trumpa, by wrócić do rozmów z Rosją o zakończeniu wojny w Ukrainie.

Wygląda to obecnie na całkowitą amerykańską katastrofę.

Wysłannicy USA, zięć Trupa Kushner i kolega Witkoff, z kolejnej wizyty w Moskwie na początku września ponownie wrócili z przekonaniem, że wojna się skończy, jak tylko Ukraina ustąpi Rosji ziemie, na jakich Putinowi zależy.

Ławrow dodał następnie, że chodzi też o zmianę władz w Kijowie – czego Amerykanie także zdają się nie zauważać.

Do kolejnego nieporozumienia doszło 14 września, kiedy Trump ogłosił, że jego pomysł, by wstrzymać ukraińskie i rosyjskie ataki na infrastrukturę energetyczną, obie strony zaakceptowały.

Przeczytaj także:

Ukraina od razu wyjaśniła, że zaakceptowałaby propozycję, gdyby ktoś zagwarantował, że Rosja nie będzie jej ostrzeliwać. Odpowiedź Rosji była jeszcze ciekawsza: po pierwsze Rosja nie zamierza wstrzymywać ognia do czasu uzyskania celów – a więc nie tylko kapitulacji Ukrainy, ale i NATO. A po drugie – że Rosji się plan wstrzymania ognia podoba.

„Widzieliśmy publikację prezydenta Trumpa dotyczącą zawieszenia broni w sektorze energetycznym. Ogólnie rzecz biorąc, uważamy to za bardzo dobry pomysł” – zauważył 15 września rzecznik Putina Pieskow. „To dobra inicjatywa”.

Ta reakcja prawdopodobnie była podstawą wpisów Trumpa w mediach społecznościowych, że Rosja jest „za”. Trump nie zauważa, iż Rosja stale deklaruje poparcie dla rozwiązań pokojowych, tylko po to, by następnie eskalować żądania. Publicznie pokazuje, że przyjmuje deklaracje Kremla dosłownie.

Trump rozegrany przez Rosję

Tym razem Trump dał Rosji dodatkowe kart: przyznał, że wojna w Iranie powoduje deficyt ropy na rynkach światowych, który może zlikwidować tylko Rosja. W związku z tym rzecznik Putina podał kolejny warunek: rosyjska ropa wróci, jak USA zniosą sankcje wobec Rosji.

„Zawieszenie broni w sektorze energetycznym i zapewnienie bezpiecznego funkcjonowania rafinerii ropy naftowej nie rozwiążą głównego problemu, z jakim borykają się rynki globalne”. „Musimy oczywiście znieść sankcje, te nielegalne ograniczenia globalnych dostaw energii. Tylko wtedy świat będzie nasycony produktami naftowymi, a ceny spadną” – powiedział.

Ławrow zaś poskarżył się na próby konfiskowania ropy z tankowców floty cienia.

W ten sposób próba Trumpa, by winę za światowe problemy z ropą zwalić na Ukrainę, Rosja obróciła przeciw USA. Jednocześnie zwiększyła nacisk na zniesienie sankcji. Po raz kolejny Moskwa eksponuje słabość Trumpa, przypominając, że na wszystkie warunki Rosji prezydent USA zgodził się na spotkaniu na Alasce z Putinem przed rokiem. Nie wiadomo, czy to prawda, ale propagandzie Kremla to wystarcza.

„W obliczu rekordowych cen oleju napędowego i zaledwie dwóch miesięcy do wyborów parlamentarnych, Donald Trump powrócił do domyślnego schematu w swojej burzliwej i nieudanej kampanii na rzecz zakończenia wojny w Ukrainie: obwiniania ofiary. Jego moment nie mógł być gorszy dla Ukrainy ani korzystniejszy dla Rosji” – komentuje CNN.

Na zachętę od zwycięstwa AfD w Saksonii-Anhalt w Niemczech przedstawiciele Putina opowiadaja, że już w krotce może dojść do zyskownych rozmów gospodarczych między AfD, biznesem rosyjskim i amerykańską izbą handlową.

Rosyjska propaganda ekscytuje się zaś tym, że Rosja ostrzeliwuje Ukrainę przy jej zachodnich granicach. I że budzi to przerażenie w Europie.

Tymczasem w Houston w USA zaczyna się spotkanie ministrów od spraw energii państw G-20. Rosyjski minister tam jest.