Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W śledztwie dotyczącego Szpitala Południowego najprawdopodobniej przesłuchanych zostanie około 200 osób. Dawid Kacprzyk według przedstawiciela prokuratury powinien wypowiadać się jako oskarżony.
Śledczy sprawdzają sprawę Szpitala Południowego w Warszawie pod dwoma kątami. Pierwsze śledztwo dotyczy oszustwa na ponad pół miliona złotych. W drugim Prokuratura Okręgowa w Warszawie rozstrzygnie sprawę nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Informację tę potwierdza Polska Agencja Prasowa. Śledztwo może być wyjątkowo wymagające, a planowane jest przesłuchanie około dwustu osób – stwierdził w rozmowie z PAP prokurator Antoni Skiba.
„Lekarze, pielęgniarki, recepcjonistki, każda z tych osób może posiadać inny zakres wiedzy dotyczącej działalności SOR, szpitala, działań podejmowanych w konkretnych przypadkach przez konkretne osoby” – mówił Skiba.
Śledczy został też zapytany o to, dlaczego do tej pory przesłuchany nie został Dawid Kacprzyk, główny bohater afery, lekarz pełniący jednocześnie funkcję dzielnicowego radnego Koalicji Obywatelskiej w Warszawie. To on miał stać za tak zwanymi „salonikami VIP” i przyjmowaniem znanych osobistości poza kolejką.
„Narracja medialna wskazuje, a społeczeństwo oczekuje, że prokuratura powinna przesłuchać Dawida Kacprzyka w charakterze podejrzanego. Aby przesłuchać kogoś w tym charakterze, materiał dowodowy powinien być już tak zgromadzony i przeanalizowany, by mówić o możliwości wydania postanowienia o przedstawieniu zarzutów. W każdej skomplikowanej sprawie, gdzie jest wiele osób do przesłuchania i wiele dokumentów do przeanalizowania, konkluzje pojawiają się po uzyskaniu większości wartościowych dowodów, zeznań czy opinii. A to wymaga czasu. Na tym etapie weryfikacja materiału dowodowego nie pozwala na postawienie komukolwiek zarzutów. Zarzuty muszą być skrojone jak dobry garnitur – nigdy bez odpowiedniej miary i nie na wyrost” – przekazał Skiba. Prokurator dodał, że w sprawie trzeba przesłuchać ok. 200 osób.
Prokuratura rozpoczęła śledztwo po publikacji artykułu portalu Zero.pl, z którego opinia publiczna dowiedziała się o niebotycznych zarobkach Kacprzyka i organizowanych przez niego wizytach lekarskich dla VIP-ów na specjalnych warunkach. Szef Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Szpitalu Południowym pracował jeszcze w innym szpitalu, był radnym w jednej z warszawskich dzielnic oraz chętnie udzielał się medialnie. W zeszłym roku jedynie w Szpitalu Południowym miał pracować 11 godzin dziennie przez cały rok bez przerwy, za co otrzymał 1,6 mln zł.
Śledczy przyglądają się również sprawie prosektorium placówki, gdzie miało dochodzić do nielegalnych praktyk – podrobienia trzech aktów zgonu oraz promocji firmy pogrzebowej wspólniczki koordynatora jednostki. Prosektorium miało też być użyczane twórcom jako plan filmowy. W sprawie pojawił się też głos dr Emila Jędrzejewskiego, ordynatora w Szpitalu Południowym. Lekarz w Kanale Zero mówił o zaniedbaniach na SOR-ze. I on znalazł się pod lupą prokuratury w związku z możliwością nieuprawnionych rozliczeń świadczeń dla NFZ. Jędrzejewski mógł na nich zyskać ponad milion złotych.
Przeczytaj także:
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow i sekretarz stanu USA Marco Rubio spotkali się pierwszy raz od września 2025 r. na marginesie szczytu ASEAN w Manili.
Pierwszy od miesięcy osobisty kontakt wysokiego przedstawiciela Kremla z członkiem administracji Trumpa trwał ledwie 35 minut.
„Rozmawiali o stosunkach USA-Rosja i potrzebie zakończenia wojny rosyjsko-ukraińskiej” – powiedział rzecznik Departamentu Stanu.
Według rosyjskiego MSZ Ławrow miał poinformować Rubio o „rzeczywistej sytuacji na linii frontu” oraz potwierdził gotowość kraju do rozwiązania konfliktu w Ukrainie i zaangażowanie w realizację porozumień osiągniętych w Anchorage w 2025 r. „Ponadto Ławrow i Rubio rozmawiali o normalizacji warunków funkcjonowania placówek dyplomatycznych Rosji i Stanów Zjednoczonych”.
Krotki czas rozmowy świadczy o tym, że strony najprawdopodobniej poprzestały na przekazaniu sobie stanowisk.
W maju USA wstrzymały swoje usługi mediacji w konflikcie rosyjsko-ukraińskim. Od tego czasu Kreml robi wszystko, by sprowadzić Amerykanów z powrotem do stołu rozmów. Putin dwukrotnie w rozmowach telefonicznych z Trumpem prosił go o przysłanie do Moskwy amerykańskich wysłanników, Witkoffa i Kushnera. Nie doszło do tego.
Dla Putina nie do pomyślenia jest negocjowanie warunków zakończenia konfliktu z samą Ukrainą czy też z jej europejskimi sojusznikami. Nie tylko dlatego, że byłoby to upokarzające, a więc podważające podstawy władzy Putina. Przez negocjacje Kreml rozumie narzucenie warunków Rosji drugiej stronie.
W ostatnim czasie, mimo że wojna w Ukrainie i w Rosji przyjmuje niekorzystny dla Putina obrót, ten upiera się na swoich warunkach. Najpierw Reuters, a następnie Bloomberg przekazały przecieki z Kremla, że Putin jest zdeterminowany, by zająć cały ukraiński Donbas. Wojskowi mieli go zapewnić, że jest to możliwe do końca roku. W ramach „kary” dla Ukrainy za ostrzeliwanie Rosji Putin zamierza też zająć inne ziemie ukraińskie i wyklucza jakiekolwiek negocjacje o ich zwrocie.
W ostatnich dniach przedstawiciele Kremla kilka razy powtórzyli, że cele Rosji w Ukrainie się nie zmieniają. Putin 22 lipca na spotkaniu z rządem opowiadał, że sytuacja gospodarcza Rosji jest dobra, a PKB rośnie (o 0,2 proc. od początku roku wedle oficjalnych statystyk). Zaś problemy z benzyną są przejściowe. Władzom udało się zdusić zalążki punktów obywatelskiego oporu, kasując kolejki przed stacjami benzynowymi. Po prostu benzyny się tam już nie sprzedaje — jest ona dystrybuowana metodami administracyjnymi.
Putin zakłada najwyraźniej, że jeśli dotrwa do zimy, jego sytuacja się poprawi — bo instalacje energetyczne w Ukrainie zniszczone są bardziej niż w Rosji. Liczy też na to, że w Europie najbliższe wybory wygrają siły prorosyjskie, rosnące na wspieranej z Kremla antyukraińskiej kampanii.
Jednocześnie powtarzanie twardych warunków wobec Ukrainy ma uspokajać rosyjskie społeczeństwo, że sprawy „operacji specjalnej” idą w dobrym kierunku.
USA Trumpa skłaniają się jednak obecnie do poglądu, że to Putin, a nie prezydent Zełenski, nie ma „mocnych kart” – na Trumpie robi wrażenie skuteczność ukraińskiej kampanii dronowej w Rosji. Amerykanie i Ukraińcy podpisują kontrakty na wspólną produkcję dronów.
Dziś Ukraińcy trafili kolejną rafinerię — w Nowospaskoje, kolejną przepompownię ropy — w Baszkorotostanie i kolejny magazyn — w Woroneżu.
W tej sytuacji Rosjanie próbują Waszyngton postraszyć, że Kreml przestanie być partnerem Trumpa: „Jednak ze wszystkich to właśnie Amerykanie, poprzez dostawy broni finansowane przez Unię Europejską, wymianę informacji wywiadowczych, system Starlink i wiele innych działań, nie tylko pomagają, ale wręcz bezpośrednio uczestniczą w atakowaniu celów cywilnych, na terytorium Rosji” – powiedział Ławrow jeszcze przed spotkaniem z Rubio.
Przeczytaj także:
Senat wyraził w środę zgodę na powołanie adw. Sylwii Gregorczyk-Abram na Rzecznika Praw Obywatelskich. To oznacza, że obejmuje ona funkcję RPO po prof. Marcinie Wiącku, którego kadencja kończy się dziś.
Za powołaniem Sylwii Gregorczyk-Abram na stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich było 59 senatorów, przeciwko – 25. Nikt nie wstrzymał się od głosu. W piątek Sejm wybrał Gregorczyk Abram głosami koalicji rządzącej. Kontrkandydatem był zgłoszony przez PiS Adam Borowski — działacz antykomunistyczny a obecnie — szef klubu Gazety Polskiej w Warszawie.
Przeczytaj także:
Sylwia Gregorczyk-Abram jest adwokatką zaangażowana w czasach PiS w obronę praworządności. Działała w Wolnych Sądach, prowadziła sprawy przed ETPCz. Stawała przed Wielka Izbą Trybunału Sprawiedliwości UE, co dla prawnika jest dowodem najwyższych kompetencji.
Była przewodniczącą Komisji do spraw wyjaśnienia mechanizmów represji wobec organizacji społeczeństwa obywatelskiego oraz działaczy społecznych w latach 2015–2023. Komisja zakończyła prace 30 czerwca 2026. Opublikowała raporty cząstkowe — jej raport końcowy czeka na publikację. Decyzję musi podjąć premier.
„Urząd RPO powinien być miejscem dialogu. Konstytucja RP jest jak karta praw człowieka i z niej wynika rola Rzecznika” — powiedziała w Senacie Gregorczyk-Abram. Zapewniła, że jako rzeczniczka będzie stawała w obronie wszystkich obywateli, niezależnie od ich przekonań czy barw politycznych.
- Od ponad 20 lat zajmuję się ochroną praw człowieka. Nie poznałam jej na konferencjach ani z podręczników. Poznawałam ją na salach sądowych i podczas codziennych spotkań z osobami, których państwo zawiodło — wskazała Gregorczyk-Abram.
Tak jak jej poprzednicy zauważyła, że Biuro RPO powinno mieć więcej biur lokalnych. Obecnie stałe pełnomocnictwa są tylko w Gdańsku, Wrocławiu i Katowicach. Nie ma żadnego we wschodniej Polsce. Możliwość kontaktu z przedstawicielami BRPO dają jednak organizowane od czasu do czasu dyżury w różnych miejscowościach. Na przeszkodzie rozbudowy sieci kontaktów z RPO stoi budżet Rzecznika.
W czasie wysłuchania obywatelskiego nowa rzeczniczka zapowiedziała powrót do idei spotkań regionalnych organizowanych przez RPO Adama Bodnara, poprzednika Marcina Wiącka. Polegały one na regularnych wyjazdach rzecznika i jego ekipy do mniejszych miejscowości i spotykania się tam z obywatelami i przedstawicielami organizacji pozarządowych. Z takiego wyjazdu rzecznik przywoził zawsze całe pudła dokumentów z problemami od obywateli.
Przeczytaj także:
Do RPO może się zgłosić każdy, kto uważa, że instytucje państwa naruszyły jego prawa. W ten sposób dzięki RPO można sprawdzić, jak przyjęte prawo działa w praktyce — czy jest dobrze stosowane, rozumiane i czy nie zawiera błędów.
Co roku ze skarg i wniosków kierowanych do RPO aż 25-30 tys. zamienia się w sprawy do rozwiązania. W 2025 r. takich nowych spraw było 25 tys. Rozpatruje je ok. 250 prawników Biura, którzy specjalizują się w różnych dziedzinach prawa.
RPO ma prawo do:
Susza, a szczególnie czerwcowa fala upałów obniżyła prognozę zbiorów zbóż w Europie i Wielkiej Brytanii do najniższego poziomu od 2018 roku. Wartość utraconej produkcji oszacowano na około 2 mld euro.
Stowarzyszenie handlu zbożami i roślinami oleistymi Coceral obniżyło w lipcu prognozę zbiorów w UE i Wielkiej Brytanii o 3 proc, napisał dzisiejszy „The Guardian”. W liczbach bezwzględnych prognoza została obniżona o 8,9 mln ton – z 295,5 mln do 286,6 mln ton.
Coceral obniżył prognozę produkcji pszenicy, z wyłączeniem durum, do 140,8 mln ton – o 2 proc. wobec poprzedniej prognozy i o 6 proc. wobec rzeczywistych zbiorów w 2025 roku. Upał zakłócił dojrzewanie i wypełnianie się ziaren w środkowej i południowej Francji, południowych Niemczech, Austrii, Polsce i na Węgrzech. Straty okazały się większe od oczekiwań również w Hiszpanii.
Prognozę zbiorów jęczmienia zmniejszono z 58,8 mln do 57,6 mln ton. Z kolei prognozę zbiorów rzepaku obniżono z 21,5 mln do 21,2 mln ton, wobec 21,4 mln ton zebranych w 2025 roku.
Jednak największą korektę wprowadzono dla kukurydzy. Prognoza zbiorów w UE i Wielkiej Brytanii spadła o 7,9 proc., z 57,2 mln do 52,7 mln ton.
Wysoka temperatura utrudniła zapylanie kukurydzy w południowej Francji i na Węgrzech, a Coceral spodziewa się dalszych strat w innych częściach Europy. We Francji zbiory kukurydzy mają spaść z 13,8 mln do 9,4 mln ton, czyli o niemal 32 proc., osiągając najniższy poziom od ponad 20 lat.
Prognoza może jeszcze ulec zmianie. Coceral opublikuje kolejną ocenę zbiorów zbóż w Europie we wrześniu.
Jak pisaliśmy w OKO.press, wiosna 2026 roku była wyjątkowo sucha w dużej części Europy, a czerwiec okazał się najcieplejszy w historii pomiarów w Europie Zachodniej. Średnia temperatura wyniosła 20,74°C, o 3,06°C więcej niż w latach 1991–2020. Również w Polsce czerwiec był rekordowo gorący. W Słubicach zmierzono najwyższą temperaturę w historii pomiarów na ziemiach polskich – 40,5°C.
Organizacja World Weather Attribution, zajmująca się badaniem zmiany klimatu na pogodę, uznała czerwcową falę upałów za szczególnie nasiloną właśnie ze względu na spowodowane przez człowieka ocieplenie klimatu. Rosnąca temperatura przyczynia się do częstszego występownia ekstremalnych zjawisk pogodowych – nie tylko upałów i susz, ale także nawalnych deszczów powodujących powodzie.
Szkody nie ograniczają się do zbóż. W Fracji czerwcowe upały niemal dosłownie spaliły liście drzew, zahamowały wzrost upraw, zakłóciły zapylanie roślin, ograniczyły produkcję mleka i zdziesiątkowały drób na fermach, donosi „Le Monde”. W Polsce susze kosztują rolnictwo przeciętnie 6,5 mld zł rocznie, wyliczył w 2022 roku Polski Instytut Ekonomiczny.
Chodzi o sędziego Sławomira Patyrę, którego Sejm wybrał w czerwcu na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Prezydent od miesiąca zwlekał z podjęciem decyzji.
Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki poinformował w środę, że w przyszłym tygodniu – we wtorek 28 lipca – prezydent Karol Nawrocki przyjmie ślubowanie od Sławomira Patyry, którego Sejm wybrał w czerwcu na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Bogucki dodał w swoim wpisie, że prezydent tego samego dnia wręczy powołania czterem nowym sędziom Sądu Najwyższego. A w przyszłym tygodniu planuje także powołanie 211 asesorów sądów rejonowych oraz 18 asesorów wojewódzkich sądów administracyjnych”.
Na początku lipca Patyra skierował do prezydenta Nawrockiego pismo z prośbą o wyznaczenie terminu swojego ślubowania. Wskazywał, że chciał zasygnalizować w ten sposób gotowość do nawiązania stosunku służbowego w TK. Ostatnio – jak donosiły media – Patyra skierował ponowne pismo w tej sprawie.
Z kolei przed tygodniem marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty informował o wysłaniu do prezydenta pisma, w którym apelował o niezwłoczne podjęcie działań umożliwiających przystąpienie przez Patyrę do sprawowania mandatu sędziego TK.
PiS z pomocą prezydenta Nawrockiego chce jak najdłużej utrzymać kontrolę nad Trybunałem, który służy tej partii do blokowania wszelkich ustaw nie po myśli PiS, i do zablokowania prób podważania ustaw, na których utrzymaniu PiS-owi zależy. Przypomnijmy, że prezesem TK jest Bogdan Święczkowski, były prokurator krajowy za rządów PiS. Wejście nowych sędziów do TK powoduje, że niezależni od PiS nowi sędziowie będą mieli większość w zgromadzeniu ogólnym sędziów TK i będą mogli podjąć działania, by odwołać Święczkowskiego.
Sławomir Patyra to kolejny sędzia wybrany przez Sejm do Trybunału Konstytucyjnego, który ma kłopoty z podjęciem orzekania w Trybunale. Sejm.
Jak pisał w OKO.press Mariusz Jałoszewski, chodzi o Krystiana Markiewicza, Marcina Dziurdę, Annę Korwin-Piotrowską i Macieja Taborowskiego. Sejm wybrał ich głosami koalicji w marcu 2026 roku i z momentem głosowania stali się oni sędziami TK.
Formalnością było jeszcze przyjęcie od nich ślubowania przez prezydenta Karola Nawrockiego. To czynność czysto tytularna, bo prawo do wyboru nowych sędziów do TK ma tylko Sejm. Prezydent nie ma w tym zakresie żadnych kompetencji. Ale Nawrocki bezprawnie nie przyjął od nich ślubowania, bo nowi sędziowie mu się po prostu nie podobają. Bowiem cała czwórka za czasów rządu PiS angażowała się w obronę praworządności.
W efekcie złożyli oni ślubowanie w Sejmie i złożyli je w Kancelarii Prezydenta. Tego ślubowania nie uznał jednak prezes TK Święczkowski i od kilku miesięcy nie dopuszcza ich do orzekania.
Święczkowski pozwolił jedynie orzekać dwójce nowych sędziów TK Dariuszowi Szostkowi i Magdalenie Bentkowskiej, którzy też zostali wybrani w marcu 2026 roku w Sejmie. Ale od nich prezydent ślubowanie przyjął. Szostek i Bentkowska w pełni jednak popierają czterech nowych sędziów, których zablokował Nawrocki.
Prezydent Karol Nawrocki od miesiąca nie przyjmował ślubowania od siódmego nowego sędziego TK Sławomira Patyry. Koalicja w Sejmie wybrała go do Trybunału 11 czerwca 2026 roku. Prezydent zwlekał z decyzją, a może być to związane z tym, że do zablokowania ślubowania wzywa go prawica.
Bo Patyra jako profesor konstytucjonalista wydał opinię prawną stwierdzającą, że Dariusz Barski nie mógł skutecznie objąć stanowiska Prokuratora Krajowego za władzy PiS. Była to jedna z kilku podobnych opinii prawnych, która dopuszczała zmiany w prokuraturze po upadku rządu PiS.
Przez te manewry Nawrockiego i Święczkowskiego Polska od lat nie ma sprawnego i wiarygodnego sądu konstytucyjnego. Czy podjęcie obowiązków przez sędziego Patyrę coś zmieni?
Przeczytaj także: