Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow stwierdził, że europejskie wojska w Ukrainie będą „uzasadnionym celem dla rosyjskich sił zbrojnych”. Groźby pojawiły się tuż przed zaplanowanym na niedzielę spotkaniem Wołodymyra Zełenskiego z Donaldem Trumpem.
W specjalnym wywiadzie dla rosyjskiej agencji państwowej TASS podsumowującym 2025 rok Siergiej Ławrow mówił o przyszłości relacji ze Stanami Zjednoczonymi, wskazywał, kto jego zdaniem blokuje pokój na Ukrainie, a także komentował sytuację na Bliskim Wschodzie oraz wokół Tajwanu.
„Od czasu zmiany administracji w Stanach Zjednoczonych, Europa i Unia Europejska stały się główną przeszkodą na drodze do pokoju. Nie kryją swoich planów przygotowań do wojny z Rosją” – mówił Ławrow, który europejskich przywódców nazywa „europejską partią wojny”.
„Ambicja dosłownie ich oślepia” – dodał. „Nie dość, że nie dbają o los Ukraińców, to sprawiają wrażenie, jakby nie przejmowali się nawet własnymi obywatelami” – mówił.
Szef rosyjskiej dyplomacji odniósł się do trwających w Europie rozmów o wysłaniu kontyngentów wojskowych do Ukrainy. W grudniu taki plan ogłosili przedstawiciele koalicji chętnych.
Według zapisów porozumienia w sprawie wsparcia Kijowa kraje europejskie miałyby dobrowolnie sformułować oddziały „wielonarodowych sił Ukrainy”.
„Bo jak inaczej tłumaczyć toczące się w Europie dyskusje o wysłaniu na Ukrainę kontyngentów wojskowych w ramach tzw. koalicji chętnych? Setki razy podkreślaliśmy, że w takim scenariuszu stałyby się one w pełni uzasadnionym celem dla naszych Sił Zbrojnych Rosji” – ocenił.
Ławrow dodał, że obecność wojsk koalicjantów w Ukrainie będzie oznaczała, że uzyskają one status wrogich wobec Rosji.
„Dla polityków w Europie, którzy najwyraźniej tego nie rozumieją (...) powtórzę jeszcze raz: nie ma powodów obawiać się, że Rosja kogokolwiek zaatakuje. Jeśli jednak ktokolwiek zdecyduje się uderzyć w Rosję, odpowiedź będzie miażdżąca. Prezydent Rosji Władimir Putin wielokrotnie mówił o tym publicznie” – stwierdził.
Na razie nie zapadły żadne decyzje dotyczące ewentualnego rozmieszczenia europejskich sił na Ukrainie.
W niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski spotka się z Donaldem Trumpem, aby omówić plan pokojowy. Spotkanie ma rozpocząć się na Florydzie wcześniej niż planowano – około godz. 19 czasu polskiego. W drodze do Stanów Zjednoczonych Zełenski wylądował w Kanadzie, gdzie zdalnie połączył się z europejskimi przywódcami.
„Ukraina potrzebuje konkretnych i wiarygodnych gwarancji bezpieczeństwa” – napisał premier Donald Tusk po rozmowie europejskich liderów. Obok polskiego premiera w rozmowie brali udział przywódcy Ukrainy, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Włoch, a także przedstawiciele Unii Europejskiej, NATO, Holandii, Kanady oraz państw skandynawskich.
„Takie gwarancje to także bezpieczniejsza Polska. Jutro, po spotkaniu prezydentów USA i Ukrainy, wracamy do rozmowy” – pisał w sobotę Donald Tusk.
W sobotę Władimir Putin po raz kolejny oznajmił, że Rosja osiągnie wszystkie wyznaczone cele „drogą zbrojną”, jeśli Ukraina nie zechce rozwiązać konfliktu pokojowo.
Obecnie siły rosyjskie opanowały ok. 99 proc. obwodu ługańskiego, ok. 75 proc. obwodu donieckiego i ok. 70 proc. obwodu zaporoskiego.
„Jeśli władze w Kijowie nie zechcą rozwiązać tej sprawy pokojowo, rozwiążemy wszystkie problemy środkami militarnymi” – powiedział Putin.
Szef ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) generał Kyryło Budanow mówił w wywiadzie, że dla Rosji znacznym problemem są koszty prowadzenia wojny. „Żaden kraj nie może się rozwijać, funkcjonować normalnie, jeśli wydaje 46 proc. budżetu na wojnę” – powiedział Budanow.
W jego ocenie problemy finansowe nie wpłyną na sytuację na polu walki, gdyż Rosja posiada znaczne zasoby, które może zmobilizować do dalszego prowadzenia wojny. Jednak te trudności mogą mieć wpływ na stanowisko w kwestii zakończenia wojny, skłaniając rosyjskie władze do większej elastyczności w procesie negocjacji.
Budanow zwrócił też uwagę, że Rosja już teraz buduje tzw. rezerwę strategiczną na wypadek ewentualnego konfliktu z innymi państwami. Jak podkreślił, dopóki trwa wojna w Ukrainie, proces ten pozostaje płynny. Rezerwa operacyjna jest na bieżąco wykorzystywana, a choć struktury strategiczne są formowane, nie osiągnęły jeszcze zdolności, o jakich marzy Moskwa.
Dodał jednak,, że prowadzenie wojny na dwóch frontach w warunkach konfliktu na pełną skalę byłoby niemożliwe, przypominając, że już II wojna światowa pokazała, iż taki scenariusz kończy się katastrofą.
W rozmowie z portalem Lewyj Biereg, Budawnow stwierdził, że Rosja skorygowała harmonogram przygotowań do potencjalnych działań militarnych wobec państw europejskich, przesuwając go z 2030 na 2027 rok. Jego zdaniem strategicznym celem Kremla pozostaje okupacja państw bałtyckich.
Przeczytaj także: