0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: fot. Special Kherson Cat/Xfot. Special Kherson...

Po ukraińskich atakach Wildberries schował ofertę dla armii

Po serii ukraińskich ataków na magazyny firmy rosyjski sklep internetowy Wildberries usuwa ze swojej strony kategorię „Wszystko dla SWO”, czyli „specjalnej operacji wojskowej”, jak brzmi oficjalna nazwa rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Produkty nie znikają jednak ze strony.

Co się wydarzyło?

Na stronach rosyjskiego giganta e-commerce wciąż można kupić takie produkty jak drony FPV i części do nich, hełmy, kamizelki kuloodporne, radiostacje czy wojskowe apteczki, ale są one poukrywane w kategoriach „Sport” czy „TV, audio, foto, video”.

Po serii ukraińskich ataków na magazyny firmy Wildberries usunął bowiem możliwość wyszukiwania produktów po hasłach „Wszystko dla SWO” lub „SWO” (z. ros. Specjalna Operacja Wojskowa – oficjalne określenie rosyjskiej inwazji na Ukrainę) – donosi rosyjski niezależny portal Meduza.

Po wpisaniu tych fraz użytkownicy otrzymują komunikat: „Nie znaleziono pasujących produktów”. Nadal działają jednak wyszukiwania takie jak „towary dla SWO” czy „zestaw dla SWO”, które prowadzą do wojskowych apteczek, radiostacji, plecaków, naszywek i flag.

Jaki jest kontekst?

Zmiana nastąpiła po serii ukraińskich ataków dronowych na centra logistyczne Wildberries. Według strony ukraińskiej od 18 lipca zaatakowano co najmniej dziesięć magazynów firmy, m.in. w obwodzie moskiewskim, Petersburgu, Woroneżu, Krasnodarze, Jekaterynburgu oraz w okupowanym Symferopolu.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że ataki były odpowiedzią na rosyjskie uderzenia w infrastrukturę cywilną Ukrainy. Według Kijowa centra logistyczne Wildberries były wykorzystywane do dostaw objętych sankcjami komponentów do produkcji dronów, sprzętu nawigacyjnego i innego wyposażenia dla rosyjskiej armii.

Rosyjski dziennik „Kommersant” podał, że w wyniku ukraińskich ataków uszkodzonych zostało ponad 10 proc. powierzchni logistycznej należącej do Wildberries. Firma nie skomentowała dotychczas usunięcia tagu „Wszystko dla SWO” ani doniesień o zmianach w wyszukiwarce produktów.

12:39 26-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Lewica: „Im gorzej w PiS-ie, tym lepiej dla Polski”

„Można wyjść z PiS-u, ale PiS z człowieka nie wyjdzie” – mówił na antenie „Kawy na ławę” w TVN24 Dariusz Wieczorek z Lewicy. Polityk podkreślał: nawet jak się PiS podzieli, to wciąż będą ci sami ludzie. Ludzie, którzy odpowiadają za osiem lat rządów PiS w Polsce.

Co się wydarzyło?

Rozłam w PiS-ie to najważniejszy polityczny temat mijającego tygodnia. O skutki tego rozłamu byli pytani w niedzielę 26 lipca w programie „Kawa na ławę” w TVN24 politycy wszystkich najważniejszych partii w Polsce. Z ramienia stowarzyszenia Rozwój Plus, które w piątek odłączyło się od PiS-u, w programie udział wziął Piotr Muller, były rzecznik rządu Zjednoczonej Prawicy. Müller podkreślał przede wszystkim, że członkowie Rozwoju Plus nie odeszli z partii, tylko zostali z niej wyrzuceni.

– Nikt z nas nie składał rezygnacji z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Nas po prostu z tej partii wyrzucają – powiedział.

Tłumaczył, że ze smutkiem patrzy na „suwpolizację” Prawa i Sprawiedliwości, odnosząc się do zaostrzania partyjnej retoryki oraz wzrostu znaczenia w partii byłych członków Suwerennej Polski.

Tezie o wyrzuceniu członków stowarzyszenia Rozwój Plus z partii sprzeciwił się Jarosław Sellin, poseł PiS. Jego zdaniem grupa związana z Morawieckim sama zdecydowała o odejściu.

– To była świadoma, suwerenna decyzja posłów, którzy postanowili pójść na swoje – mówił. Podkreślał, że kierownictwo partii jedynie zobowiązało członków do zawieszenia działalności w politycznych stowarzyszeniach działających wewnątrz PiS. – Był bardzo czytelny komunikat, że kto nie zaakceptuje tej decyzji, sam decyduje o odejściu z partii – przekonywał.

Posłanka KO Monika Rosa oceniła, że w Koalicji Obywatelskiej wydarzenia w PiS są obserwowane z dystansem.

– Na razie patrzymy na to trochę rozrywkowo, bo panowie wyzywają się w mediach społecznościowych – stwierdziła. Jej zdaniem w PiS rozpoczęła się kampania wymierzona w Mateusza Morawieckiego, której celem jest osłabienie tworzącego się wokół niego środowiska politycznego.

Najostrzej sytuację ocenił poseł Lewicy Dariusz Wieczorek.

– Można wyjść z PiS-u, ale PiS z człowieka nie wyjdzie. Nawet jak ten PiS się podzieli, to dalej będą to ci sami ludzie, którzy odpowiadają za osiem lat rządów PiS – powiedział.

Dodał również, że „im gorzej w PiS-ie, tym lepiej dla Polski”. Przyznał, że nie wierzy zapewnieniom polityków Rozwoju Plus, iż nie przygotowują nowego projektu politycznego. – Jakoś mi się nie chce wierzyć, że nie ma planu B, C, D i E – mówił.

Wicemarszałek Senatu Maciej Żywno z Polski 2050 ocenił, że rozłam w PiS jest znacznie poważniejszy, niż próbują przedstawiać to politycy partii.

– Na litość boską, Prawo i Sprawiedliwość wyrzuciło swojego premiera. To nie jest byle co. To jest naprawdę poważny ruch, w którym 40 posłów i posłanek zostało wyrzuconych, w tym były premier z Prawa i Sprawiedliwości – powiedział.

Zdaniem Żywno w PiS doszło do „mocnego wstrząsu”, choć nie wykluczył, że w przyszłym roku partia będzie próbowała ponownie się zjednoczyć.

Poseł Konfederacji Przemysław Wipler ocenił natomiast, że rozłam może zmienić układ sił na prawicy.

– Jeżeli ten rozłam będzie skuteczny, Konfederacja stanie się drugą siłą na polskiej scenie politycznej – stwierdził. Dodał, że po raz pierwszy PiS opuszczają politycy posiadający realne zaplecze organizacyjne, co może mieć większe znaczenie niż wcześniejsze rozłamy w partii.

Przedstawiciel Kancelarii Prezydenta Błażej Poboży poinformował z kolei, że prezydent Karol Nawrocki nie zamierza komentować sytuacji wewnątrz PiS. Zapewnił jednak, że głowa państwa i jej współpracownicy uważnie obserwują rozwój wydarzeń, ponieważ mogą one wpłynąć na sytuację polityczną w kraju.

Jaki jest kontekst?

W piątek Jarosław Kaczyński ogłosił, że z PiS odchodzi „trzydziestu kilku posłów”. Rozłam nastąpił po tym, jak politycy związani ze stowarzyszeniem Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego odmówili podpisania oświadczeń o rezygnacji z działalności w stowarzyszeniach politycznych. Kierownictwo PiS uznało to za złamanie decyzji władz partii.

Formalną decyzję w sprawie przyszłości polityków związanych z Morawieckim ma podjąć we wtorek Komitet Polityczny PiS. Środowisko byłego premiera zapewnia, że nie planuje tworzenia nowej partii ani klubu parlamentarnego, jednak część polityków – także spoza PiS – otwarcie wątpi w te deklaracje.

Przeczytaj także:

11:03 26-07-2026

Prawa autorskie: Fot. AP Photo/Ebrahim NorooziFot. AP Photo/Ebrahi...

Atak na Paradzie Równości w Berlinie. Są ofiary

Jedna osoba zginęła, a 16 zostało rannych po tym, jak samochód wjechał w tłum podczas Parady Równości w Berlinie. Policja poszukuje podejrzanego związanego ze środowiskiem islamistycznym. Motyw ataku pozostaje niejasny.

Co się wydarzyło?

Jedna osoba zginęła, a 16 zostało rannych po tym, jak w sobotę wieczorem duży samochód dostawczy wjechał w tłum ludzi w berlińskim parku Tiergarten, w pobliżu Bramy Brandenburskiej. Trwały właśnie obchody Christopher Street Day – jednej z największych Parad Równości w Europie. Osiem osób odniosło ciężkie obrażenia, a trzy znajdują się w stanie zagrażającym życiu – poinformowały służby ratunkowe, cytowane przez Reuters.

Niemiecka policja wszczęła obławę na sprawcę lub sprawców. Funkcjonariusze opublikowali wizerunek poszukiwanego mężczyzny, zidentyfikowanego jako Abdul B., który – jak przekazano – był wcześniej znany policji i należał do „środowiska islamistycznego”. Policja zaapelowała do mieszkańców o pomoc w ustaleniu jego miejsca pobytu.

Śledczy nie wykluczają, że w ataku brała udział więcej niż jedna osoba. Według policji po zatrzymaniu pojazdu mogło z niego wysiąść kilka osób. Część rannych doznała także ran kłutych.

Po ataku organizatorzy odwołali pozostałą część wydarzeń związanych z Paradą Równości.

W związku z tragedią europejscy przywódcy wyrażają solidarność z osobami LGBT+ i współczucie dla bliskich ofiar.

Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej napisała w mediach społecznościowych:

„Moje najszczersze wyrazy współczucia dla ofiar ataku na Paradę Christopher Street Day w Berlinie oraz ich rodzin i przyjaciół. Christopher Street Day symbolizuje wolność, godność i równość – podstawowe wartości Unii Europejskiej. Każdy człowiek powinien móc żyć, kochać i walczyć o swoje prawa bez strachu. Nienawiść i przemoc nie mają miejsca w naszych społeczeństwach.

Solidaryzujemy się ze społecznością LGBTQI+.”

Jaki jest kontekst?

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt potępił atak, nazywając go „tchórzliwym i nikczemnym zamachem na ludzi, którzy pokojowo świętowali”. Zapowiedział, że władze zrobią „wszystko, aby szybko wyjaśnić okoliczności tego strasznego czynu i postawić sprawców przed wymiarem sprawiedliwości”.

Atak nastąpił na kilka tygodni przed wrześniowymi wyborami do parlamentów krajów związkowych (w Saksonii-Anhalt oraz Meklemburgii-Pomorzu Przednim oraz Berlinie) i w okresie trudnym dla rządu kanclerza Friedricha Merza, krytykowanego przez opozycję za politykę bezpieczeństwa i migracyjną.

Prawicowo-populistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD), która prowadzi kampanię pod hasłami zaostrzenia polityki migracyjnej, szybko odniosła się do wydarzeń. Współprzewodniczący partii Tino Chrupalla napisał, że „religijni ekstremiści nie mogą dzielić kraju przemocą i nietolerancją”.

Przeczytaj także:

10:03 26-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzale...

Sopot mówi „nie” antyukraińskiej nagonce

Radni Sopotu alarmują, że narastająca fala nienawiści wobec Ukraińców zagraża bezpieczeństwu i relacjom polsko-ukraińskim. W przyjętej rezolucji apelują o walkę z dezinformacją, ksenofobią i politycznym podsycaniem antyukraińskich nastrojów.

Co się wydarzyło?

Rada Miasta Sopotu przyjęła rezolucję przeciw narastającym nastrojom antyukraińskim w Polsce. Radni apelują do władz państwowych i polityków o przeciwdziałanie mowie nienawiści, dezinformacji i ksenofobii.

„Z najwyższym niepokojem obserwujemy narastające w Polsce nastroje antyukraińskie, które przybierają formę niebezpiecznej radykalizacji” – napisali radni. Podkreślili, że po rozpoczęciu pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę mieszkańcy Sopotu okazali uchodźcom solidarność i gotowość do pomocy, a dziś Ukraińcy są częścią lokalnej wspólnoty i mają prawo do życia „w poczuciu bezpieczeństwa, godności i szacunku”.

„Przejawy nienawiści oraz coraz częściej pojawiająca się niechęć na tle narodowościowym są w ogromnej mierze efektem celowej dezinformacji, która znajduje podatny grunt w mediach i przestrzeni wirtualnej” – napisali radni. Podkreślili, że „mowa nienawiści rozpowszechniana w przestrzeni cyfrowej coraz częściej przenosi się do życia publicznego – także na ulice Sopotu, gdzie obywatelki i obywatele Ukrainy padają ofiarą słownych i fizycznych ataków”.

„Eksperci alarmują, że brak zdecydowanych działań przeciwko mowie nienawiści sprzyja eskalacji przemocy” – czytamy w uchwale.

Dlatego radni wzywają władze państwa do:

  • uruchomienia ogólnopolskiej kampanii społecznej opartej na danych GUS, pokazującej rzeczywisty wkład obywateli Ukrainy w polską gospodarkę oraz ich wysoką aktywność zawodową,
  • stanowczego przeciwdziałania narracjom ksenofobicznym i nacjonalistycznym, które – jak napisano w uchwale – są często inspirowane lub wzmacniane przez „zewnętrzne, wrogie Polsce ośrodki wpływu dążące do destabilizacji kraju”,
  • podjęcia rzetelnych działań edukacyjnych i informacyjnych, które mają przeciwdziałać dezinformacji i zatrzymać narastającą falę nienawiści.

Samorządowcy apelują również do wszystkich sił politycznych o tonowanie nastrojów społecznych zamiast ich podżegania, zwłaszcza w związku ze zbliżającą się kampanią wyborczą. Oceniają, że wykorzystywanie antyukraińskich emocji dla doraźnych korzyści politycznych jest działaniem „krótkowzrocznym i skrajnie szkodliwym dla polskiej racji stanu”. Apelują o podjęcie natychmiastowych działań, aby „zatrzymać falę nienawiści, zanim narastająca radykalizacja doprowadzi do nieodwracalnych szkód w naszych społecznościach”.

Radni podkreślili także:

"Jesteśmy świadomi trudnej i tragicznej historii naszych narodów, która w przeszłości bywała źródłem cierpienia. Współcześnie te bolesne doświadczenia są często cynicznie wykorzystywane przez populistów i zewnętrzne, wrogie Polsce ośrodki wpływu do budowania nowych murów nienawiści. Właśnie ze względu na trudną przeszłość musimy położyć wyjątkowy nacisk na pojednanie i wzmacnianie przyjaźni polsko-ukraińskiej.

Pamięć historyczna nie może być używana do niszczenia sojuszu, który jest gwarantem naszego bezpieczeństwa.

W obliczu rosyjskiej agresji jedyną racjonalną drogą i działaniem dla bezpieczeństwa Polski jest koncentracja na walce ze wspólnym wrogiem, który dąży do destabilizacji całej Europy" – napisano w uchwale.

Jaki jest kontekst?

Narastanie nastrojów antyukraińskich w Polsce obserwowane jest co najmniej od kampanii parlamentarnej w 2023 r., kiedy to kolejne ugrupowania zaczęły odwoływać się do antyukraińskich emocji, zamiast je tonować. Antyukraińską dezinformację rozpowszechniają w internecie także sieci rosyjskich botów – konfliktowanie Polaków i Ukraińców to jeden z głównych celów rosyjskiej wojny informacyjnej, która ma doprowadzić do wstrzymania pomocy dla walczącej Ukrainy. W wojnie informacyjnej przeciwko Polsce Rosja wykorzystuje istniejące spory historyczne, w tym przede wszystkim kwestię Wołynia.

Pod wpływem tych nastrojów rządzący zdecydowali się na ograniczenie wsparcia socjalnego dla Ukraińców w Polsce. W tym roku koalicja rządząca przyjęła ustawę stopniowo wygaszającą pomoc dla uchodźców z Ukrainy, która znacząco ograniczyła dostęp do bezpłatnego zakwaterowania w Ośrodkach Zbiorowego Zakwaterowania oraz opieki medycznej. W odpowiedzi na ograniczenie pomocy państwowej OKO.press i Polskie Forum Migracyjne uruchomiły w maju zbiórkę „Pomóżmy Ukraińcom”. Środki są przeznaczane m.in. na leczenie uchodźców pozbawionych ubezpieczenia, zakup leków, pomoc prawną oraz wsparcie ośrodków zakwaterowania, które mimo braku finansowania nadal opiekują się najbardziej potrzebującymi.

Rosnące napięcia przekładają się także na przemoc wobec obywateli Ukrainy. W lipcu w Bielsku-Białej zatrzymano 40-letniego mężczyznę, który w autobusie miejskim wyzywał i groził dwóm nastoletnim dziewczynkom z Ukrainy. Na początku lipca we Wrocławiu brutalnie pobity został 19-letni Ukrainiec po tym, jak rozmawiał z matką po ukraińsku; doznał m.in. złamania nosa i urazu kręgosłupa. W czerwcu w Warszawie napadnięto 14-letniego chłopca z Ukrainy, a w maju 16-letni Ukrainiec został ciężko pobity na Moście Świętokrzyskim przez grupę napastników po tym, jak rozmawiał z kolegami po ukraińsku.

W Polsce przebywa obecnie około 2 mln obywateli Ukrainy. W skali kraju uczniowie narodowości ukraińskiej stanowią 8,5 proc. wszystkich uczniów, a w sopockich szkołach podstawowych odsetek ten wynosi 17 procent.

Przeczytaj także:

08:38 26-07-2026

Prawa autorskie: Fot. AP/Dan BashakovFot. AP/Dan Bashakov

Rosja uderzyła w Charków i Kijów. Są ofiary

Jedna osoba zginęła, a dziewięć zostało rannych w nocnym ataku Rosji na Charków. Pociski balistyczne spadły także na Kijów, gdzie ranne zostały trzy osoby. Według Wołodymyra Zełenskiego Rosja wystrzeliła w nocy osiem rakiet i 136 dronów.

Co się wydarzyło?

Rosja przeprowadziła w nocy z soboty na niedzielę kolejny zmasowany atak na Ukrainę. Według prezydenta Wołodymyra Zełenskiego rosyjskie wojska wystrzeliły osiem rakiet oraz 136 dronów różnego typu. Część z nich została zestrzelona przez ukraińską obronę powietrzną.

Najtragiczniejsze skutki ataku odnotowano w Charkowie. Jak poinformował Zełenski, w wyniku uderzenia dronów w budynki mieszkalne zginęła jedna osoba, a dziewięć zostało rannych, w tym dwoje dzieci. „Składam kondolencje rodzinie i bliskim ofiary” – napisał prezydent Ukrainy w mediach społecznościowych. Dodał, że służby ratunkowe prowadzą akcję na miejscu ataku, a strażacy nadal gaszą pożar hipermarketu budowlanego w Krzywym Rogu.

Atak objął także Kijów. Rosja użyła przeciwko stolicy pocisków balistycznych. Mer miasta Witalij Kliczko poinformował, że odłamki rakiet spadły na 18-piętrowy blok mieszkalny w dzielnicy Szewczenkiwskiej, powodując pożar między siódmym a ósmym piętrem. Ogień wybuchł również w obiekcie niemieszkalnym w dzielnicy Sołomiańskiej. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych podała, że pożary odnotowano także w dzielnicy Desniańskiej. Według Kliczki trzy osoby zostały ranne, nie odnotowano ofiar śmiertelnych.

Poza Kijowem i Charkowem celem rosyjskich ataków były również obwody chersoński, doniecki, dniepropietrowski, sumski, odeski, mikołajowski, zaporoski i czernihowski.

Jaki jest kontekst?

Nocny atak nastąpił dzień po tym, jak prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegł, powołując się na dane wywiadowcze i informacje od partnerów Ukrainy, że Rosja przygotowuje kolejne zmasowane uderzenie rakietowe na Ukrainę, a jednym z głównych celów może być ponownie Kijów.

Tylko w tym tygodniu, jak wynika z informacji przekazanych przez prezydenta Ukrainy, Rosja użyła przeciwko Ukrainie blisko 1700 dronów, ponad 1630 kierowanych bomb lotniczych oraz 95 rakiet różnego typu, z czego ponad połowę stanowiły pociski balistyczne. „Musimy pozbawić Rosję możliwości terroryzowania Ukrainy pociskami balistycznymi. Dlatego tak ważne jest, by systemy obrony przeciwrakietowej docierały do Ukrainy na czas” – napisał prezydent Ukrainy w niedzielę 26 lipca.

Dziurawa obrona przeciwlotnicza to największa słabość Ukrainy wobec rosyjskiej agresji.

Zdaniem Zełenskiego nic nie wskazuje na gotowość Kremla do zakończenia wojny. Według ukraińskiego wywiadu Rosja przygotowuje jesienią nową falę mobilizacji. Prezydent Ukrainy poinformował, że od początku 2026 r. rosyjska armia zwerbowała około 221 tys. żołnierzy, ponosząc jednocześnie ponad 225 tys. strat, co oznacza, że tempo mobilizacji jest mniejsze niż tempo strat ponoszonych przez Rosjan na froncie.

Przeczytaj także: