Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Senacka komisja wykreśliła z nowelizacji przepisów dotyczących ochrony zdrowia przegłosowaną przez Sejm poprawkę, która miała pozwalać prezesowi NFZ na wieloletnie, a nawet dożywotnie wykluczanie lekarzy z publicznego systemu
Dyskutująca nad nowelizacją ustawy zdrowotnej senacka komisja zdrowia nie zaakceptowała przegłosowanej przez Sejm poprawki, która miała uniemożliwiać lekarzom poświadczającym nieprawdę pracę w ramach kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia.
Chodzi o zaproponowane przez Janusza Cieszyńskiego z Rozwoju Plus rozwiązanie nazywane pierwotnie potocznie „Lex Kacprzyk”. Parlamentarzysta proponował, by medycy kłamiący w sprawozdaniach do NFZ, wystawiający nieprawidłowe recepty na leki refundowane lub kierujący pacjentów na nieadekwatne do ich rzeczywistego stanu zdrowia L4 musieli liczyć się z ryzykiem zakazu udzielania świadczeń w publicznej ochronie zdrowia.
Pierwsze wykroczenie tego typu miało być zagrożone zakazem pracy na NFZ na okres od miesiąca do ośmiu lat. Kolejne skazywałoby lekarzy na zawodowe dożywocie. Medycy z takim ograniczeniem mieli już nigdy nie odzyskać możliwości leczenia pacjentów innych niż prywatni – a i ci musieliby być informowani o nałożonych na świadczeniodawcę sankcjach. Kary miał nakładać prezes NFZ. Ich wejście w życie miało być natychmiastowe – nawet w przypadku niezwłocznego złożenia odwołania do sądu.
Podczas posiedzenia komisji zdrowia Tomasz Grodzki, senator z Koalicji Obywatelskiej sugerował złagodzenie propozycji. Chciał, by maksymalną długością zakazu pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia było pięć lat. Jeszcze większy krok w tył próbował wykonać sam autor poprawki. Janusz Cieszyński, który również pojawił się na komisji, zaproponował, by najwyższym wymiarem kary dla nieuczciwych medyków było zawodowe wykluczenie z udzielania świadczeń na NFZ przez dwa lata. Propozycje obszernie relacjonowała Gazeta Wyborcza, na łamach której kilka dni wcześniej krytycznie komentowała prof. Ewa Łętowska. Prawniczka twierdziła, że pierwotnie proponowany, dożywotni zakaz pracy medyków w publicznym sektorze byłby łamaniem praw człowieka. Rozwiązanie miało również być niezgodne z Konstytucją.
Zmian nie wprowadzono. Po wniosku Wojciecha Koniecznego z Lewicy i przeprowadzonym na jego podstawie głosowaniu poprawkę usunięto w całości.
Propozycja wprowadzenia sankcji uniemożliwiającej lekarzom pracę na NFZ od początku budziła głosy sprzeciwu wielu środowisk. Pomysłowi sprzeciwiał się między innymi Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy. Autorzy opublikowanego na stronie organizacji komunikatu argumentowali, że przewidziana w poprawce ścieżka odwoławcza w praktyce nie wyeliminuje wątpliwości co do proporcjonalności nakładanych sankcji oraz ochrony praw pracowników. Lekarze byli również przeciwni przyznawaniu prezesowi Narodowego Funduszu Zdrowia prawa do arbitralnego uniemożliwiania medykom udzielania świadczeń w publicznym systemie.
Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca OZZL pytała: „Czy Ministerstwo Zdrowia przeanalizowało wszystkie konsekwencje tych przepisów dla lekarzy zatrudnionych na podstawie umów o pracę? Czy przeanalizowało skutki dla szpitali, które mogą z dnia na dzień utracić możliwość korzystania z pracy potrzebnych im specjalistów?”.
Przeczytaj także: