Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Europoseł Grzegorz Braun, mimo wcześniejszych zapowiedzi, nie pojawił się 1 maja na otwartym spotkaniu w centrum Wilna. Zaś następnego dnia co prawda wziął udział w Paradzie Polskości, ale na żadne wystąpienie podczas marszu nie mógł liczyć. Razem z dwoma innymi posłami swojej partii przeszedł więc przez Wilno podobnie jak setki innych uczestników parady.
Skrajnie prawicowy europoseł Grzegorz Braun i jego partia Konfederacja Korony Polskiej od tygodni zapowiadali „patriotyczną majówkę” w Wilnie. Miało być otwarte spotkanie z Braunem, potem przemarsz w corocznej Paradzie Polskości. Zapowiedzi te wywołały szereg protestów, także wśród litewskich Polaków. Wizycie europosła sprzeciwiły się nawet władze Wilna.
Ostatecznie Grzegorz Braun, mimo sprzeciwów, pojechał na Litwę. Wybrał się tam razem z dwoma posłami: Włodzimierzem Skalikiem i Sławomirem Zawiślakiem oraz grupą około 50 członków Konfederacji Korony Polskiej. Towarzyszył im także Marcin Rola ze skrajnie prawicowego kanału wRealu24. Tyle że politycznie na tej wycieczce Braun nic nie zyskał.
Jeszcze 1 maja po południu Konfederacja Korony Polskiej i sam Braun zapraszali na otwarte spotkanie z europosłem, które miało odbyć się o godz. 19 na placu Vincasa Kudirki w Wilnie. Było to już trzecie zapowiadane miejsce spotkania. Pierwszym miał być klasztor franciszkanów na Starym Mieście. Jednak po nagłośnieniu wizyty europosła i pierwszych protestach franciszkanie wycofali się z wynajmu sali na wydarzenie polityczne.
Wtedy Konfederacja Korony Polskiej wystąpiła do władz Wilna o zgodę na wiec pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Ale i to miejsca trzeba było zmienić. Ostatecznie na kilka godzin przed wydarzeniem poinformowano, że odbędzie się ono na placu Kudirki.
I rzeczywiście, o wskazanej porze pojawiło się tam kilkanaście osób, które przyznały, że są związane ze środowiskiem Konfederacji Korony Polskiej. Było też kilkoro protestujących przeciwko wizycie Brauna, w tym wileński radny Dawid Ilnicki. Miał kartkę z napisem „Go home”. Inna protestująca przyniosła transparent z hasłem: „Precz z Wilna”.
Nie było natomiast… samego Grzegorza Brauna.
Ani nikogo z jego bliskich współpracowników. Z tego powodu zgromadzeni po pewnym czasie rozeszli się do domów.
Jednak europoseł dojechał 1 maja do Wilna. Ostatecznie odbyło się też jakieś wieczorne spotkanie, tyle że prawdopodobnie było zamknięte i ograniczone do członków Konfederacji Korony Polskiej, którzy przyjechali na Litwę z Polski.
Natomiast 2 maja cała grupa Korony wzięła udział w corocznej Paradzie Polskości, organizowanej przez Związek Polaków na Litwie. Przemarsz odbywa się regularnie w okolicach Święta Konstytucji 3 Maja. Polacy z Litwy w przyjazny sposób demonstrują tam swoją tożsamość narodową.
Uczestnicy „majówki” Konfederacji Korony Polskiej, razem z Grzegorzem Braunem, przeszli razem z innymi uczestnikami parady przez centrum Wilna, ale na tym ich aktywność się zakończyła. Braun nie miał wystąpienia, nie był też traktowany przez organizatorów jako gość honorowy.
Europoseł robił więc dobrą minę do złej gry.
„Jest pięknie, jest godnie, jest porządek. (…) Bardzo się cieszymy, że udało nam się tu spędzić te kilkadziesiąt godzin z rodakami” – komentował na żywo w relacji live, publikowanej na kontach Korony i Brauna na Facebooku. Zachwycał się też przemarszem: „Tu jest stężenie polskości niewątpliwie na wyższym poziomie niż w niejednym mieście w aktualnych granicach Rzeczypospolitej Polskiej. Warszawa potrzebuje Wilna, cały naród polski potrzebuje Polaków, którzy mieszkają tutaj, na Wileńszczyźnie, na Litwie, na Białorusi.”
Z innych wypowiedzi, publikowanych z wileńskiej majówki Korony, można się było dowiedzieć, że w „Wilnie jest duże ubóstwo, a ceny są bardzo wysokie”, zaś polskie władze „nic nie robią w temacie polskiej mniejszości narodowej na Litwie”. Poseł Sławomir Zawiślak stwierdził również, że „w Wilnie trudno znaleźć ślady polskości”.
Wyjaśnijmy od razu: poziom skrajnego ubóstwa w Litwie to 7,2 proc. (i znacznie więcej ubogich żyje na wsiach, a nie w Wilnie), przy tym samym wskaźniku w Polsce wynoszącym 5,2 proc.
Co do śladów polskości w Wilnie – jest ich tam tak dużo, że naprawdę trzeba się wysilić, by ich nie zauważyć. Poczynając od tablic pamiątkowych na Uniwersytecie Wileńskim, przez mieszkania Adama Mickiewicza i celę, w której go więziono, czy tablice pamiątkowe polskich poetów i pisarzy w Zaułku Literatów, aż po Cmentarz na Rossie.
Zapowiedzi wizyty Grzegorza Brauna na Litwie wzbudzały silne sprzeciwy głównie dlatego, że wcześniej polityk ten wielokrotnie wypowiadał się negatywnie o Litwie. W październiku 2024 r. pisał o tym państwie na platformie X: „Mała, wyludniona, wredna, antypolska, bismarkowska, anglosaska i żydowska kreatura, jaką jest współczesna Litwa”. Używał również hashtagu #StopLituanizacjiWilna. A w 2024 roku podczas debaty w Sejmie opisał Litwę jako „mały szowinistyczny niemiecki projekt”.
Nic dziwnego, że przeciwko jego „majówce” oficjalnie zaprotestował między innymi mer Wilna, Valdas Benkunskas. Zamieścił on wpis na Facebooku, w którym zwrócił się wprost do Grzegorza Brauna: „Mam proste pytanie – jeśli nie podoba ci się nasza Europa i nasz system wartości, dlaczego tak bardzo chcesz z niego korzystać, swobodnie podróżować do innego kraju i mieć tutaj platformę do szerzenia swojej trucizny? Co zgubiłeś w Wilnie?"
Podczas Parady Polskości o uderzające w Litwę wypowiedzi zapytali Brauna dziennikarze litewskiego medium LRT. Braun tak tłumaczył im swoje słowa: „Ja się wypowiadam, starając się nie owijać w bawełnę. Mówię, jak jest – obecny kształt obu naszych państw, i Polski, i Litwy, jest znacznie poniżej potrzeb i oczekiwań naszych narodów. Te formy polityczne są skarlałe, zredukowane, nie realizują ani polskich, ani litewskich interesów i nie stoją na straży naszej cywilizacji.”
Europoseł stwierdził też, że: „I Wilno, i Warszawa podżegają do wojny, co z całą pewnością nie jest w interesie poczciwych Polaków i Litwinów. Ja tymczasem podżegam do pokoju”. Natomiast kiedy dziennikarka zapytała go o rolę Rosji i Białorusi w wojnie w Ukrainie, Braun w odpowiedzi zaatakował dziennikarkę:
„Dlaczego ja panią widzę tutaj, w Wilnie, a nie na froncie donieckim? Proszę się spieszyć, proszę z własnej kieszeni sypać jeszcze więcej do ukraińskiej studni bez dna. Jeśli jest pani taka dzielna i taka wyrywna, to proszę walczyć o te – moim zdaniem – fałszywe cele. Ale proszę nie wpychać ani Polaków, ani Litwinów pod ciężarówkę z gruzem”.
Przeczytaj także: