Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Pokrywa lodowa na Dolnej Wiśle ma ok. 200 km kw. Lodołamacze ruszyły do akcji, żeby przygotować koryto rzeki na spodziewany spływ lodu z południa kraju
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak poinformował, że w piątek o godzinie 8 rano nad odcinku Dolnej Wisły do pracy ruszyły lodołamacze. Akcja udrożnienia przepływu rzeki trwa od 24 godzin i obejmuje głównie ujściowy odcinek Wisły.
Aby maszyny mogły efektywnie kruszyć lód, spełnione muszą zostać dwa warunki:
Celem jest zapobieganie zatorom lodowym.
„Lód zacząłby spływać sam pod wpływem temperatury. Mógłby zatrzymać się np. na łasze, na konarze czy pniu drzewa i wtedy powstałby zator. Taki zator działa jak korek – blokuje koryto rzeki do dna, a woda zaczyna płynąć bokiem. Nie ma wału przeciwpowodziowego, który wytrzymałby napór całej wody z Wisły. Dlatego lodołamacze kruszą lód i wprawiają go w ruch, zanim dojdzie do spiętrzenia” – tłumaczył Bogusław Pinkiewicz, rzecznik prasowy Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku. „Powodzie zatorowe to najgroźniejsze powodzie, jakie się zdarzają, ponieważ występują zimą, co dodatkowo zwiększa niedogodności i straty dla mieszkańców” – dodał.
Pierwszy etap akcji ma potrwać do wtorku, 10 lutego, ale tempo zależy od pogody.
„Może być taka konieczność, że będziemy musieli dopłynąć aż do Grudziądza, a może dalej na południe. To wszystko jest brane pod uwagę, chociaż liczymy, że natura trochę nam pomoże – wspomożemy krę na dolnym odcinku, a ona z góry sama zacznie spływać” – mówił Pinkiewicz.
Po miesiącu niemal nieprzerwanych mrozów, siegających -30°C, na południu kraju rozpoczęły się roztopy. Prognozy wskazują, że w najbliższych dniach przemieszczaniu się kry lodowej w kierunku Zatoki Gdańskiej może sprzyjać południowy wiatr.
W tym roku Wisła zamarzła na odcinkach, które w ciągu ostatniej dekady pozostawały drożne. Tak stało się np. w Toruniu, gdzie kra pokryła całą długość rzeki pierwszy raz od 14 lat.
Jednym z największych z wyzwań dla lodołamaczy jest zamarznięcie zbiornika włocławskiego. Lód ma tam ponad 30 cm grubości, a pokrywa lodowa sięga aż po Modlin, czyli na odcinku o długości ponad 120 km.
Eksperci wskazują, że cała akcja zapobiegania powodziom potrwa kilka tygodni. Udrożnienie zbiornika włocławskiego wymaga nie tylko skruszenia lodu w dolnym odcinku Wisły, ale także spełnienia konkretnych warunków hydrometeorologicznych.
„Nie może być silnego wiatru od zachodu. Powinna być temperatura powyżej 0 stopni, także w nocy oraz przepływ powyżej 1200 metrów sześciennych na sekundę, czyli ponad dwa razy większy niż obecnie. Chodzi o to, aby lód wraz z wodą napływał i pokonywał jazy. Gdy lód nie odpływa i kra zmarznie po lodołamaniu w rynnie, jest gorzej niż jakby się pokrywy lodowej w ogóle nie ruszało” – tłumaczył kriolog dr hab. Bogusław Pawłowski.
Przeczytaj także: