Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:04 27-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Kanał na Telegramie Supernova+Fot. Kanał na Telegr...

Ukraińskie drony atakowały Rosję trzecią noc z rzędu

W rosyjskich mediach społecznościowych poinformowano o kolejnym ataku dronów na główne porty nad Morzem Bałtyckim – Ust-Ługę i Primorsk. Według wstępnych informacji nie ma ofiar.

Co się wydarzyło?

Według rosyjskich mediów społecznościowych po 1 w nocy 27 marca lokalni mieszkańcy zgłosili wybuchy w trzech rejonach – wyborskim, kirowskim i kolpińskim w obwodzie leningradzkim.

Kanały na Telegramie opublikowały nagrania z ataku. Kanał Exilenova+ poinformował o wybuchach w okolicy portów Primorsk i Ust-Luga, które są największymi w regionie i odpowiadają za znaczną część eksportu produktów naftowych Federacji Rosyjskiej. Supernova+ donosiła o wybuchu zbiornika z produktami naftowymi w porcie Ust-Ług (na zdjęciu).

Lotnisko Pułkowo w Sankt Petersburgu tymczasowo nie przyjmowało ani nie obsługiwało lotów. W nocy liczba opóźnionych i odwołanych lotów przekroczyła 60. Nad ranem Rosawiacja (rosyjskie lotnictwo) ogłosiła zniesienie ograniczeń dotyczących odlotów i przylotów na lotnisku.

Aleksander Drozdenko, gubernator obwodu leningradzkiego, poinformował, że w nocy z 27 na 28 marca rosyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 36 dronów nad obwodem leningradzkim. Dodał, że nie ma informacji o osobach rannych.

Doszło też do ataku dronów na strefę przemysłową miasta Czerepowiec w obwodzie wołgogradzkim. Gubernator obwodu Georgij Filimonow informował o pracy obrony przeciwlotniczej. Według niego odnotowano osiem uderzeń, a kolejne 10 dronów zostało zestrzelonych przez obronę przeciwlotniczą. Według wstępnych informacji nie było ofiar.

Jak donoszą lokalne kanały na Telegramie, powołując się na relacje mieszkańców, drony zaatakowały zakład „Apatit” – jeden z największych zakładów chemicznych w Rosji, produkujący nawozy fosforowe, kwasu fosforowego i siarkowego, a także jest jednym z czołowych rosyjskich producentów nawozów NPK, amoniaku i saletry amonowej.

Jaki jest kontekst?

Rosja coraz bardziej odczuwa skutki wojny, którą rozpoczęła. Ukraina od ponad półtora roku usiłuje zmniejszyć rosyjski potencjał przemysłowo-militarny. Od kilku dni atakowane są porty oraz rafinerie w okolicach Petersburga.

W nocy 25 marca drony zaatakowały port Ust-Ługa w obwodzie leningradzkim, w wyniku którego na terenie portu wybuchł pożar. Kolejnej nocy, 26 marca – pod atakiem była rafineria „Kiryshinaftorgsintez”.

Porty Ust-Ługa i Primorsk to kluczowe porty Federacji Rosyjskiej nad Bałtykiem, przez który Rosja realizuje eksport ropy naftowej i produktów ropopochodnych, w szczególności z wykorzystaniem statków „floty cieni”. Zgodnie ze statystykami, około 50-60 proc. rosyjskiego eksportu ropy naftowej odbywa się właśnie przez Bałtyk. A dzięki dochodowi z eksportu surowców Rosja nadal może prowadzić wojnę przeciwko Ukrainie.

Przeczytaj także:

W nocy 27 marca rosyjscy żołnierze uderzyli w budynek mieszkalny w Charkowie. 8 osób zostało rannych. W wyniku rosyjskich ataków na obwody sumski, doniecki, chersoński, zaporoski w ciągu poprzedniej doby zginęły trzy osoby, a siedem odniosło obrażenia. Tylko w obwodzie zaporoskim Rosjanie przeprowadzili łącznie 971 ataków na 42 miejscowości – 17 nalotów, zaatakowali 717 razy za pomocą dronów, czterokrotnie ostrzeliwali z wyrzutni rakietowych oraz przeprowadzili 233 ataki artyleryjskie.

Przeczytaj także:

07:58 27-03-2026

Prawa autorskie: Zdjęcie: Jim WATSON / AFPZdjęcie: Jim WATSON ...

Trump przedłużył ultimatum dla Iranu

Prezydent USA dał Irańczykom czas na odblokowanie cieśniny Ormuz do 6 kwietnia. Rynki zareagowały nerwowo.

Co się wydarzyło?

Donald Trump zapowiedział w czwartek 26 marca, że przedłuża – już drugi raz – ultimatum wobec Teheranu. W przypadku, gdy irański reżim nie odblokuje cieśniny Ormuz dla ruchu cywilnego, grozi zmasowanymi uderzeniami na irańskie elektrownie.

Jednocześnie amerykański prezydent zapewnił, że trwają rozmowy z Irańczykami, i to z ich inicjatywy, wbrew temu, co piszą »Fake News Media«". Wcześniej irańskie władze zaprzeczyły sugestiom Trumpa, jakoby takie negocjacje były w toku.

Donald Trump ogłosił swoje ultimatum w sobotę 21 marca. Wtedy dał Iranowi 48 godzin. Po tym terminie przedłużyl je do tygodnia, a teraz do dwóch tygodni.

Na wieść o kolejnym przedłużeniu deadline nerwowo zareagowały rynki – cena ropy Brent wzrosła o ponad 5%, do 108 dolarów za baryłkę, a na Wall Street indeks S$P 500 spadł o 1,7 proc.

Jaki jest kontekst?

Każdy dzień trwającej już miesiąc wojny z Iranem przybliża perspektywę światowego kryzysu paliwowego, który rozmiarami może przewyższyć ten z lat 70. XX wieku. Irańska marynarka wojenna blokuje cieśninę Ormuz, przez którą tankowce transportują ropę z państw Zatoki Perskiej przede wszystkim do Azji. Tymczasem optymistyczne zapowiedzi Trumpa co do rozmów z irańskim reżimem studzą jego negocjatorzy, Steve Witkoff i Jared Kuschner. Zdaniem Witkoffa wciąż próbują oni przekonać Irańczyków, że jeśli nie przyjmą amerykańskich warunków, czeka ich „śmierć i zniszczenie". Władze w Teheranie odrzuciły również 15-punktową propozycję pokojową, którą wysłali im Amerykanie – zakładała ona m.in. całkowitą rezygnację Iranu z programu jądrowego.

Przeczytaj inne teksty OKO.press o Iranie

Przeczytaj także:

16:33 26-03-2026

Prawa autorskie: Fot. John Lamparski / AFPFot. John Lamparski ...

Maduro przed sądem w USA

Były prezydent Wenezueli, pojmany przez Amerykanów 3 stycznia, walczy dziś przed sądem na Manhattanie o prawo do obrony. Prokuratura oskarża go o terroryzm narkotykowy

Co się wydarzyło

Schwytany przez służby Stanów Zjednoczonych były prezydent Wenezueli Nicolas Maduro i jego żona Cilia Flores pojawili się w sądzie na Manhattanie. Jak relacjonuje Reuters, oboje weszli do sali ubrani w więzienne stroje, z zestawami słuchawkowymi do tłumaczeń na uszach.

Tematem czwartkowej (26 marca) rozprawy jest odmowa rządu USA, aby to Wenezuela pokryła koszty obsługi prawnej Maduro. Prokuratorzy twierdzą, że skoro Amerykanie nie uznają Maduro za legalnie wybranego prezydenta, nie mogą zgodzić się na to, żeby finansować jego obronę ze środków rządowych. Jeśli były prezydent Wenezueli i jego żona nie mają własnych pieniędzy, mogą skorzystać z obrońców z urzędu – mówią oskarżyciele.

Maduro nie może opłacić obrony ze względu na sankcje gospodarcze. Decyzję zaskarżyli jego adwokaci, powołując się na szóstą poprawkę do Konstytucji.

Jaki jest kontekst

Lista zarzutów wobec Maduro zawiera:

  • zawiązanie spisku w celu terroryzmu narkotykowego — finansowanie organizacji przemytu narkotyków do Stanów Zjednoczonych w celu destabilizacji sytuacji w USA. Według amerykańskich śledczych chodzi między innymi o kolumbijską organizację polityczno-militarną FARC (Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii) oraz meksykański kartel Sinaloa i wenezuelską organizację przestępczą Tren de Aragua,
  • bezpośredni wpływ na organizację produkcji, dystrybucji i eksportu kokainy do Stanów Zjednoczonych,
  • posiadanie broni maszynowej.

Jego żona oskarżona jest o współpracę.

Podczas pierwszej rozprawy obydwoje, zgodnie z przewidywaniami, twierdzili, że są niewinni.

Maduro, podobnie jak jego poprzednik Hugo Chavez, był oskarżany przez kraje Zachodu i organizacje międzynarodowe o tłamszenie opozycji i doprowadzenie gospodarki kraju do zapaści — mimo potężnych zasobów ropy naftowej, którymi dysponuje kraj.

Jednocześnie operacja wojskowa USA, w której pojmano Maduro, określana jest przez ekspertów jako rażące naruszenie prawa międzynarodowego. W styczniowym ataku na Carcas zginęło ponad 100 osób.

Na czele wenezuelskiego rządu stoi dziś dotychczasowa wiceprezydentka Delcy Rodríguez, która przed 3 stycznia pełniła jednocześnie pełniła funkcję ministry gospodarki i ropy w rządzie Maduro.

W lutym Rodríguez ogłosiła amnestię dla więźniów politycznych, zwalniając 3200 z aresztów (głównie domowych).

Wenzuelski rząd pozostaje pod kontrolą USA, szczególnie w kwestiach dotyczących eksportu i dochodów z ropy.

Przeczytaj także:

15:51 26-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Wojciech Kardas / Agencja Wyborcza.plFot. Wojciech Kardas...

Asystencja osobista: projekt w podkomisji jeszcze nie na półmetku

Specjalna podkomisja pracująca w Sejmie nad projektem ustawy o asystencji osobistej dotarła do artykułu 50. Projekt ma ich 125. Cześć omówionych artykułów ma zostać napisana w Ministerstwie Rodziny od nowa.

26 marca podkomisja na kolejnym posiedzeniu przebijała się przez przepisy dookreślające pracę asystentów osób z niepełnosprawnościami, kompetencje tych asystentów, zakres obowiązków i ich ubezpieczenie społeczne. Omawiała też propozycje przepisów na sytuacje nadzwyczajne – jak pobyt osoby z niepełnosprawnościami w szpitalu, w sanatorium czy areszcie. A także na okoliczności zwykłe jak udział w zajęciach środowiskowego domu samopomocy.

We wszystkich tych sytuacjach projekt rządowy opisywał szczegółowo, jak rozliczać godziny wsparcia asystenta, które się w takiej sytuacji „nie należą”, Po to, by nikt nigdy nie dostał wsparcia za dużo. Efekt okazał się taki, że zapisy okazały się niewykonalne albo krzywdzące i osoby z niepełnosprawnościami, i ich asystentów.

Po trzech godzinach dyskusji ustalono, że ta część projektu ma zostać ponownie napisana.

Podkomisja, pracująca nad projektem od początku roku w tygodniach prac Sejmu, ma się teraz zbierać częściej. Także w przyszłym, Wielkim Tygodniu, choć wtedy Sejm nie obraduje. Inaczej nie ma szans, by zdążyć z ustawą na czas.

Jaki jest kontekst?

Ustawę o asystencji osobistej rząd właśnie wpisał jako kamień milowy do Krajowego Planu Odbudowy (KPO). Polska, aktualizując w marcu KPO, zobowiązała się przyjąć tę ustawę do sierpnia 2026 r.

Przeczytaj także:

Wraz z obowiązującą od 2024 r. ustawą o świadczeniu osobistym ustawa o asystencji osobistej ma zapewnić w naszym kraju cywilizowany poziom wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami. Dać im niezależne życie, tak jak to przewiduje ratyfikowana przez Polskę w 2012 r. Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. A także odciążyć rodziny.

Ustawa zakłada, że w całym kraju tak samo, na podstawie tych samych kryteriów, ale w toku indywidualnej oceny sytuacji danej osoby przyznawane byłoby wsparcie asystenta. Obecnie takie wsparcie możliwe jest tylko projektowo – jeśli samorząd lub organizacja pozarządowa zdobędzie pieniądze rządowe na swój projekt asystencji osobistej. Usługa ta jest świadczona nie w sposób ciągły, ale od rozdzielenia pozyskanych funduszy do momentu rozliczenia się z nich. Wygląda różnie w różnych częściach kraju.

Ustawa ma to zmienić. Wprowadza więc niezwykle skomplikowaną usługę publiczną, która do tego musi być dostosowana do potrzeb osób z niej korzystających, a także samych asystentów, dla których to zajęcie ma być źródłem utrzymania.

Rządowy projekt, procedowany od 2024 r. i udoskonalany w 2025 r., głównie w zakresie bezpieczeństwa finansów publicznych (w ciągu pierwszych lat ma kosztować budżet państwa ok. 40 mld zł), po przekazaniu do Sejmu i po pierwszym czytaniu okazał się – już w komisji – dokumentem głęboko niedoskonałym. Ma liczne usterki legislacyjne, nie jest precyzyjny, zawiera przepisy nadmiarowe. W tej chwili specjalnie powołana podkomisja stara się mu nadać odpowiedni kształt legislacyjny – i to tak, by wypełnić zobowiązania KPO.

Dodatkowe posiedzenia podkomisji zwieszają szanse, że to się uda, ale jeszcze tego nie gwarantują.

Przeczytaj także:

Więcej informacji o pracach nad projektem jest TU

14:47 26-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Plan Tuska: maksymalna cena paliwa, VAT i akcyza w dół

Rząd obniży główne obciążenia wpływające na ceny paliw po raz drugi w ostatnich latach. W 2022 roku po takie rozwiązanie sięgnął rząd PiS. Centralnie ustalana maksymalna cena dla diesla i benzyny to jednak nowość.

Co się wydarzyło?

Premier Donald Tusk zapowiedział wprowadzenie regulacji, które obniżą ceny na stacjach paliw. Według szefa rządu mogą one pójść w dół o nawet 1,20 zł na litrze. „Przygotowaliśmy obniżenie stawki VAT na paliwa z 23 proc. na 8 proc. i obniżenie akcyzy na paliwa do minimum wymaganego przepisami unijnymi, czyli akcyzy na benzynę o 29 groszy, a na olej napędowy o 28 groszy” – zapowiedział premier. Projekty ustaw wprowadzających takie rozwiązanie mają zostać przedstawione podczas dzisiejszego, nadzwyczajnego posiedzenia rządu, zaplanowanego na 18:00.

To jednak nie wszystko, a rząd przygotowany jest na wprowadzenie mechanizmu, którego do tej pory unikał. Chodzi o regulowanie detalicznych cen, by uniemożliwić zawyżanie ich przez stacyjników.

„Żeby nie nabiło kieszeni tym, którzy zajmują się obrotem paliw, tylko żeby rzeczywiście przymusić tymi działaniami do realnych obniżek. Dlatego na okres stosowania obniżonych stawek podatkowych wprowadzimy maksymalną cenę detaliczną na paliwa” – mówił premier. Maksymalne ceny będą aktualizowane codziennie przez Ministerstwo Energii.

Jaki jest kontekst?

„Wszyscy rozumieją, że jest to skutek bezpośrednich działań militarnych prowadzonych w regionie Bliskiego Wschodu i wiążącego się z tym globalnego kryzysu cen paliw” – mówił Tusk. Mógł w ten sposób odnieść się do wypowiedzi Przemysława Czarnka, który obarczał premiera odpowiedzialnością za wysokie koszty tankowania. Podczas jednej z konferencji prasowych kandydat na premiera wystawiony przez PiS wystąpił z kanistrem na paliwo z naklejonym wizerunkiem premiera. „Ropa będzie po 10 złotych. Gdzie są pieniądze Polaków, Tusku?” – mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości.

Wcześniej Czarnek domagał się od rządu działania i szybkiego obniżenia VAT-u. Ci do tej pory zachowywali ostrożność. We wtorek minister finansów Andrzej Domański mówił, że rząd przygotowuje różne scenariusze, ale ceny ropy czasowo spadają. Problem w tym, że krótko po tej wypowiedzi znów zaczęły rosnąć. Ropa gatunku Brent, pochodząca z Morza Północnego i uważana za wyznacznik cenowych trendów, w czwartkowe popołudnie osiągała cenę 106 dolarów za baryłkę. Przed atakiem USA i Izraela na Iran było to około 70 dolarów.

W mediach pojawiły się również wiadomości o planach wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków koncernów naftowych, w tym Orlenu. Minister Domański najpierw je zdementował. Mimo to w czwartek zarówno on, jak i szef resortu aktywów państwowych Wojciech Balczun przyznali, że nie wykluczają wprowadzenia tego rozwiązania w przyszłości – gdyby okazało się, że biznes naftowy nadspodziewanie dobrze zarabia na kryzysie.

Centralne sterowanie maksymalnymi cenami paliw to mechanizm znany między innymi ze Słowacji, Węgier i Chorwacji. VAT na paliwa na czas obecnego kryzysu obcięła już między innymi Hiszpania.

Przeczytaj także: