0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze depesze OKO.press z Polski i ze świata

Witaj w dziale depeszowym OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:17 21-07-2025

Prawa autorskie: Photo by Eyad BABA / AFPPhoto by Eyad BABA /...

Strefa Gazy głoduje. Agencja ONZ: widzieliśmy żołnierzy strzelających do głodnych ludzi

Oficjalna liczba ofiar śmiertelnych w Strefie Gazy przekroczyła dziś 59 tys. osób. Nie widać końca humanitarnej katastrofy

Co się wydarzyło

W niedzielę 20 lipca późnym wieczorem Światowy Program Żywnościowy opublikował w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym czytamy:

"Rano 20 lipca konwój WFP [World Food Programme, Światowy Program Żywnościowy] składający się z 25 ciężarówek, przewożący niezbędną pomoc żywnościową, przekroczył punkt graniczny Zikim, zmierzając do głodujących społeczności w północnej Gazie. Krótko po przejściu ostatniego punktu kontrolnego za przejściem Zikim w Gazie, konwój napotkał tłumy cywilów, z niecierpliwością oczekujących na dostęp do pilnie potrzebnych zapasów żywności. Gdy konwój się zbliżał, otaczający tłum znalazł się pod ostrzałem izraelskich czołgów, snajperów i innej broni palnej.

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni i zasmuceni tym tragicznym incydentem, który doprowadził do utraty wielu istnień. Wiele innych osób odniosło obrażenia zagrażające życiu. Ci ludzie po prostu próbowali zdobyć jedzenie, aby nakarmić siebie i swoje rodziny, będąc na skraju głodu".

Dyrektorka WFP Cindy McCain przekazała dziś mediom, że jest to jedna z najgorszych tragedii, jakiej świadkami byli przedstawiciele WFP w Gazie. Według Ministerstwa Zdrowia Gazy w ataku zginęło ponad 60 osób. Izraelczycy przekazali, że żołnierze odpowiadali na „bezpośrednie zagrożenie”, choć nie sprecyzowali jego natury.

Dziś Ministerstwo ogłosiło dziś, że liczba ofiar od października 2023 roku przekroczyła 59 tys. osób. Z badań prof. Michaela Spagata i prof. Chalila Szikakiego wiemy, że liczba ta niemal na pewno jest o kilkadziesiąt tysięcy osób wyższa.

Głosy z Gazy

Kryzys humanitarny i głód ma bardzo praktyczne wymiary dla setek tysięcy Palestyńczyków. Choć dostęp do Strefy Gazy dla międzynarodowych dziennikarzy jest praktycznie niemożliwy, wciąż docierają do nas głosy z wewnątrz. W izraelskim magazynie internetowym +972 palestyńska dziennikarka z Gazy Ruwaida Amer pisze:

„Mniej więcej miesiąc temu straciłam zdolność śledzenia wiadomości. Moja koncentracja słabnie. Moje ciało się rozpada. Cierpię na anemię z powodu jedzenia przez wiele miesięcy tylko soczewicy i innych roślin strączkowych. A przez ostatnie dwa dni nie mogę przełykać z powodu silnego zapalenia gardła – konsekwencji polegania na przyprawie dukkah i ostrych czerwonych paprykach, aby spróbować stłumić głód”.

Izraelski dziennik „HaArec” za pośrednictwem połączeń wideo i telefonów porozmawiał z dziećmi i rodzicami w Gazie. W tekście wypowiada się 11 Ahmed, który marzy o zjedzeniu hamburgera, kąpieli z szamponem i spaniu we własnym łóżku.

„Tęsknię za jedzeniem do syta. Moja mama gotuje, kiedy może, ale jeśli nie ma jedzenia, biorę garnek i napełniam go w takiji” – mówi Ahmed. Takija to lokalne określenie na kuchnie polowe, w których w dobry dzień można dostać zupę z soczewicy lub ugotowany makaron bez sosu.

Jaki jest kontekst

Sytuacja humanitarna w Strefie Gazy jest bardzo zła od początku izraelskiej inwazji na Strefę Gazy. W tym roku sytuacja od miesięcy jest jednak krytyczna. Jest to bezpośredni wynik działań Izraela. Izraelczycy najpierw w marcu wprowadzili pełną blokadę humanitarną i przez ponad dwa miesiące nie wpuszczali do Strefy konwojów z żywnością i innymi podstawowymi produktami. Następnie od końca maja wprowadzili alternatywny system dystrybucji pomocy. Operuje nim Gaza Humanitarian Foundation – niedoświadczona amerykańska organizacja działająca w porozumieniu z izraelską armią.

GHF operuje zaledwie kilkoma punktami dystrybucji żywności. Przy tych punktach od niemal dwóch miesięcy gromadzą się tysiące zdesperowanych osób. Żołnierze izraelskiej armii regularnie otwierają do nich ogień. Przy tych centrach niemal codziennie dochodzi do masakr ludności cywilnej. Przypadek tragedii przy konwoju WFP pokazuje, że żołnierze kontrolują także działalność innych, niezależnych organizacji i również w ich obecności otwierają ogień do osób poszukujących żywności.

Prowadzone w Katarze rozmowy o zawieszeniu broni toczą się od wielu dni i w ostatnich dniach nie widać doniesień o ewentualnym przełomie.

Przeczytaj inne teksty na ten temat

Przeczytaj także:

14:43 21-07-2025

Prawa autorskie: Photo by Philip FONG / POOL / AFPPhoto by Philip FONG...

Japonia: porażka premiera Ishiby w wyborach do Izby Radców, wzrost prawicy

Premier i lider rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej zapewnia, że nie ustąpi ze stanowiska. Ale zalicza drugą porażkę wyborczą w niecały rok

Co się wydarzyło

W niedzielę 20 lipca Japończycy głosowali w odbywających się co trzy lata wyborach do Izby Radców, wyższej izby japońskiego parlamentu (odpowiednik naszego Senatu). Co trzy lata wybiera się połowę składu Izby na sześcioletnie kadencje.

Wybory można uznać za porażkę urzędującego od 10 miesięcy premiera Shigeru Ishiby. Jego rządząca Partia Liberalno-Demokratyczna razem ze swoim partnerem koalicyjnym Komeito utraciła 19 z 66 miejsc, których broniła. Koalicja kierowana przez Ishibę utraciła przez to większość w 248-osobowej izbie. I zaliczyła spadek wobec ostatnich wyborów o niemal 13 punktów procentowych, do 21,6 proc. Dwie trzecie miejsc, o które walczono, trafiło do partii opozycyjnych.

To wzmocni apele do premiera, by ustąpił ze stanowiska. Koalicja w Izbie Reprezentantów (odpowiednik naszego Sejmu) również nie dysponuje większością. Premier Ishiba objął stanowisko po wywalczeniu pozycji lidera Partii Liberalno-Demokratycznej we wrześniu 2024 roku. Następnie zarządził wybory do Izby Reprezentantów. PLD straciła wówczas 68 miejsc w Izbie i nie mogła samodzielnie rządzić.

We wczorajszych wyborach partia Ishiby obniża stan posiadania w Izbie Radców ze 119 do 101 miejsc. To dodatkowo osłabia jego mandat i możliwość prowadzenia skutecznej polityki.

Jaki jest kontekst

Partia Liberalno-Demokratyczna jest hegemonem nowoczesnej japońskiej sceny politycznej. Przez ostatnie 70 lat nie rządziła jedynie przez pięć. Obecny stan posiadania w Izbie Radców nie jest jednak bezprecedensowy. Po 2007 roku PLD miała 83 miejsca, po 2010 – 84, a w latach 2009-2012 radcy PLD nie weszli w żadną koalicję i działali jako mniejszość.

Zeszłoroczny wynik w wyborach do Izby Reprezentantów był drugim najgorszym w historii partii. PLD ma wprawdzie doświadczenie w podnoszeniu się po porażkach, ale dwa słabe wyniki w ciągu dziewięciu miesięcy muszą dać do myślenia kierownictwu partii.

Szczególnie, że wczorajsze wyniki sugerują możliwe zmiany w politycznym krajobrazie Japonii. Spora część głosów sprzeciwu wobec PLD nie trafiła do tradycyjnej opozycji, a do nowych partii prawicowych i nacjonalistycznych. Jednym z wygranych jest utworzona w 2020 roku partia Sanseito z 12,5 proc. (wzrost o ponad dziewięć punktów). Jej liderem jest 47-letni Sohei Kamyia, który w Izbie Radców zasiada od 2022 roku i jego kadencja kończy się w 2028 roku.

Kamyia nawiązuje w polityce do metod i wartości Donalda Trumpa. Mówi o stawianiu Japonii na pierwszym miejscu, o niewpuszczaniu do Japonii imigrantów i umiejętnie nawiązuje do nacjonalistycznych symboli.

Premier Ishiba na razie zapewnia, że ma przed sobą wiele wyzwań i nie zamierza ustępować. Po dwóch dotkliwych porażkach z rzędu trudno będzie mu się jednak utrzymać na stanowisku.

Przeczytaj inne teksty na podobny temat w OKO.press

Przeczytaj także:

12:23 21-07-2025

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Manowska: jestem gotowa do rozmowy z Bodnarem

Małgorzata Manowska nie przyznaje się do trzech zarzutów Prokuratury Krajowej. Jest jednak gotowa do spotkania z Adamem Bodnarem

Co się wydarzyło

Pełniąca obowiązki pierwszej prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Manowska w wywiadzie z money.pl deklaruje chęć do rozmów z ministrem sprawiedliwości Adamem Bodnarem na temat rozwiązania kryzysu w polskim sądownictwie.

„Mogę z panem ministrem Bodnarem za pięć minut zacząć poważnie rozmawiać — bez żadnego żalu do niego” – mówi w wywiadzie Manowska. Nie zdradza jednak w rozmowie, jaki dokładnie ma pomysł na unormowanie sytuacji w Sądzie Najwyższym.

Manowska odnosi się też do trzech zarzutów, jakie chce jej postawić Prokuratura Krajowa. Dotyczą one:

  • manipulowania wynikami głosowania Kolegium Sądu Najwyższego,
  • niewykonania wyroku ws. sędziego Juszczyszyna,
  • niezwołania posiedzenia Trybunału Stanu.

Manowska odrzuca wszystkie trzy zarzuty. Deklaruje też, że nie zamierza zrzec się immunitetu. Jednocześnie deklaruje otwartość na dialog i zapowiada próbę podjęcia dialogu na temat naprawy systemu sprawiedliwości z różnymi środowiskami politycznymi:

„Zamierzam wysłać listy otwarte do marszałków Sejmu i Senatu oraz prezydenta po 6 sierpnia, już po zaprzysiężeniu. Myślę, że rozszerzę to na szefów klubów poselskich” – mówi pierwsza prezes SN.

Jaki jest kontekst

W środę 16 lipca Prokuratura Krajowa złożyła wniosek o uchylenie immunitetu Małgorzaty Manowskiej. Wniosek trafił on do Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN, ponieważ, jak w OKO.press pisze Mariusz Jałoszewski „Małgorzata Manowska jest neo-sędzią na stanowisku I prezeski SN (na zdjęciu u góry). Drugi, identyczny wniosek – z ostrożności procesowej – trafił do Trybunału Stanu, bo Manowska z mocy konstytucji jest przewodniczącą tego Trybunału”.

Śledztwo trwało od 2024 roku, a prokuratura wstrzymywała się z wnioskiem o uchylenie ummunitetu ze względu na trwające wybory prezydenckie.

Spór między Manowską a Bodnarem dotyczy również statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. W niedawnym liście Adam Bodnar stwierdził, że, w świetle polskiej Konstytucji i prawa unijnego izba ta nie może być uznana za sąd. A to w konsekwencji oznacza, że może też wydać uchwały w przedmiocie ważności wyborów prezydenckich.

Małgorzata Manowska odpowiedziała Bodnarowi, że „nieprawdą jest gołosłowne insynuowanie przez Prokuratora Generalnego, jakoby podjęcie uchwały w przedmiocie ważności wyboru Prezydenta RP przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego stanowiło jakąkolwiek nieprawidłowość”.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

09:59 21-07-2025

Prawa autorskie: Fot. Tomasz Stanczak / Agencja Wyborcza.plFot. Tomasz Stanczak...

Abp Ryś o debacie na temat migrantów: bądźcie w zgodzie z nauką Jezusa lub miejcie odwagę zamilknąć

W liście do wiernych w archidiecezji łódzkiej abp Grzegorz Ryś apeluje do wiernych o podejście do migrantów i uchodźców zgodne z katolicką nauką społeczną

Co się wydarzyło

„Jeśli decydujecie się uczestniczyć w dyskusjach – a już zwłaszcza publicznych – na temat właściwej relacji do uchodźców i migrantów – to chciejcie to czynić w głębokim zjednoczeniu z rzeczywistą nauką Chrystusa i Kościoła. Jeśli zaś nie – to proszę: miejcie odwagę przynajmniej w takich wpadkach zamilknąć i nie dokładać ognia do tak rozpalonej rzeczywistości” – przekazał w liście czytanym wczoraj w diecezji łódzkiej biskup arcybiskup łódzki i kardynał Grzegorz Ryś.

Choć list jest dostępny w sieci już od czwartku 17 lipca, uwaga opinii publicznej zwróciła się ku niemu dopiero po odczytaniu w kościołach łódzkiej diecezji. Wierni usłyszeli wczoraj:

"(...) katolicka nauka społeczna (na którą tak wielu się powołuje…) wyraźnie stwierdza, że KAŻDY CZŁOWIEK ma prawo wybrać sobie miejsce do życia; i ma prawo w tym miejscu być uszanowanym w swoich przekonaniach, kulturze, języku i wierze. Chrześcijaństwo nie jest religią plemienną, lecz — jak uczy Sobór — objawieniem „jedności całego rodzaju ludzkiego”.

Autor listu podkreśla, że jego zdaniem apel ten nie jest polityczny — jego zdaniem to apel o powrót do nauki Kościoła w temacie migracji.

Kardynał Ryś poruszył też inny kontrowersyjny temat w liście i zapowiedział powołanie komisji do zbadania zjawiska wykorzystania seksualnego osób małoletnich w diecezji łódzkiej.

„Będzie to komisja prawdziwie niezależna — prowadzona przez ekspertów (prawników, historyków, psychologów), którzy zarówno dobiorą sobie samodzielnie współpracowników, jak i wypracują reguły działania. Ze strony diecezji gwarantujemy każdą pożądaną otwartość i konsultacje (archiwalne, kanonistyczne etc.). Mam głęboką nadzieję, że prace tej Komisji ruszą na jesieni”.

Jaki jest kontekst

Tydzień wcześniej, w niedzielę 13 lipca w Częstochowie biskup senior diecezji wrocławskiej Wiesław Mering mówił w homilii skierowanej do uczestników 34. pielgrzymki Radia Maryja:

„Granice naszego kraju tak samo z zachodu, jak i wschodu są zagrożone. A jeden z polityków mówi: więcej niesie z sobą zła Ruch Obrony Granic, niż imigranci, o których nic nie wiemy. W moim województwie kujawsko-pomorskim w ostatnim krótkim czasie dokonały się dwa morderstwa: młodej kobiety i właściwie młodego mężczyzny. Rządzą nami ludzie, którzy samych siebie określają jako Niemców. Jak świat światem, mówił w XVIII wieku jeden z polskich poetów Wacław Potocki, jak świat światem nie będzie Niemiec Polakowi bratem”.

Kardynał Ryś w swoim liście nie odnosi się do słów Meringa. Łatwo jednak zinterpretować jego wypowiedź jako reakcję na głęboko polityczne kazanie, z którym abp Ryś ewidentnie się nie zgadza. To też wyraz głębokich podziałów w temacie migracji i uchodźców, jakie przebiegają wśród polskich biskupów.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także:

09:12 21-07-2025

Prawa autorskie: Photo by OLEKSII FILIPPOV / AFPPhoto by OLEKSII FIL...

Zmasowany nocny atak Rosji na Ukrainę. Zełenski: „rosyjskie ataki zamachem na człowieczeństwo”

Rosjanie kolejną noc ostrzeliwują Ukrainę. Do ataku użyto ponad 400 dronów

Co się wydarzyło

Dziś w nocy Rosja przeprowadziła kolejny zmasowany atak na Ukrainę. W Kijowie zginęła co najmniej jedna osoba. Uszkodzone zostało wejście do wejścia stacji metra Łukjaniwśka, gdzie podczas ataków gromadzą się ludzie i wykorzystują stacje jako schrony. Na samej stacji nikt jednak nie ucierpiał.

Ukraińska armia przekazała, że Rosja wystrzeliła 426 dronów i 24 rakiety.

„Rosyjskie ataki zawsze są zamachem na człowieczeństwo — w Kijowie zapaliło się przedszkole, a także budynki mieszkalne i inna infrastruktura cywilna. Zwykłe budynki mieszkalne zostały uszkodzone w Charkowie, Iwano-Frankiwsku i regionie” – napisał w mediach społecznościowych prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

Jaki jest kontekst

Rosja od tygodni niemal codziennie przeprowadza zmasowane ataki na Ukrainę, w tym na Kijów. W międzyczasie cierpliwość do Władimira Putina stracił prezydent USA Donald Trump. W poniedziałek 14 lipca ogłosił, że jeśli w ciągu 50 dni nie dojdzie do porozumienia z Rosją w sprawie wojny w Ukrainie, nałoży 100-proc. cła na Moskwę i wtórne sankcje na jej partnerów handlowych.

Trump przyznał, że Putin mimo pozorów negocjacji, wciąż dotkliwie bombarduje ukraińskie miasta. „Nie chcę mówić, że jest zabójcą, ale oszukał wielu ludzi” – stwierdził prezydent USA. W amerykańskim kongresie trwają prace nad pakietem zakładającym m.in. 500-proc. cła na towary z krajów, które świadomie kupują surowce z Rosji.

Jednocześnie Amerykanie ponownie wzmacniają pomoc dla Ukrainy. We wtorek 15 lipca Trump powiedział, że pociski do systemów obrony powietrznej Patriot są już w drodze do Ukrainy. Za doposażenie ukraińskiej armii zapłaci Europa, a koordynacją dostaw zajmie się NATO. Koszt jednego systemu Patriot to ok. 1 mld dolarów. „Mamy jedno państwo, które przygotowuje 17 systemów Patriot do wysyłki – duża część z nich trafi na pole walki” – mówił Trump w poniedziałek 14 lipca po spotkaniu z sekretarzem NATO Markiem Rutte.

Przeczytaj inne teksty na ten temat w OKO.press

Przeczytaj także: