Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Marokański minister w obecności króla Muhammada VI nazwał Ceutę „marokańskim terytorium okupowanym” i poparł jej „oswobodzenie”. Madryt odpowiada krótko: Ceuta i Melilla są hiszpańskie i stanowią południową granicę Europy.
Podczas państwowych uroczystości w Rabacie, stolicy Maroka, w poniedziałek 24 sierpnia minister ds. funduszy religijnych i spraw islamskich Ahmed Toufiq nazwał Ceutę mianem „marokańskiego terytorium okupowanego” i oświadczył, że popiera jej „oswobodzenie”.
Słowa padły podczas uroczystości z okazji święta urodzin proroka Mahometa, w obecności króla Maroka Muhammada VI, co marokański portal Assahifa uznał za bardziej znaczące niż inne tego typu wypowiedzi.
„Odwołanie do Ceuty tym razem nabiera dodatkowego znaczenia politycznego ze względu na miejsce i czas, w którym padło. Nie pojawiło się ono w ramach wykładu akademickiego ani jako rzucona mimochodem uwaga, lecz w oficjalnym przemówieniu wygłoszonym przez ministra ds. funduszy religijnych i spraw islamskich przed królem Mohammedem VI, występującym jako Przywódca Wiernych, podczas oficjalnej uroczystości religijnej w Pałacu Królewskim” – napisał portal.
Dlatego zdaniem portalu, należy to traktować jako wyraz oficjalnego stanowiska państwa.
Portal przypomniał też, że to kolejna tego typu wypowiedź członka marokańskiego rządu w ostatnich dniach. 21 sierpnia w wywiadzie telewizyjnym minister sprawiedliwości Abdel Latif Wahbi przypomniał o „marokańskim prawie historycznym i geograficznym” do Ceuty i Melilli oraz wyraził nadzieję na „możliwość dialogu” z władzami Hiszpanii w sprawie określenia statusu Melilli oraz Ceuty – relacjonowała „Rzeczpospolita”.
W odpowiedzi na słowa Ahmeda Toufiqa rząd Hiszpanii podkreśla, że Ceuta i Melilla są hiszpańskie i stanowią południową granicę Hiszpanii i Europy. „Nic więcej nie ma w tej sprawie do dodania” – mówiła we wtorek 25 sierpnia na konferencji prasowej Elma Saiz, rzeczniczka hiszpańskiego rządu.
Roszczenia terytorialne Maroka wobec Ceuty i Melilli nie są nowe, ale obecnie pojawiają się w kontekście niedawnego incydentu migracyjnego. 30 i 31 lipca granicę Ceuty nielegalnie przekroczyło ponad 70 tysięcy osób, co ze względu na skalę jest wydarzeniem bez precedensu. Do podobnych incydentów doszło w Ceucie w maju 2021 roku, a w Melilli w czerwcu 2022 roku, ale wówczas skala napływu osób była dużo mniejsza – do Ceuty przedarło się 6 tysięcy osób, a do Melilli 2 tysiące.
Przyczyny tego nagłego napływu migrantów są obecnie badane przez hiszpańskie służby. Jedną z przyczyn masowych prób przekroczenia granicy w Ceucie mogła być dezinformacja rozchodząca się w mediach społecznościowych – m.in. pogłoski o otwarciu granicy oraz informacje o wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego ograniczającym możliwość natychmiastowego zawracania migrantów. Hiszpańskie władze twierdzą, że treść orzeczenia była przedstawiana w sieci w sposób sugerujący, że przedostanie się do Ceuty stało się łatwiejsze.
Hiszpańskie władze nieoficjalnie mówią też o próbach wywierania w ten sposób przez Maroko presji na Madryt w związku z roszczeniami terytorialnymi wobec hiszpańskich miast, o czym pisał portal Euractiv. Wewnątrz hiszpańskiego rządu pojawiają się rozbieżne stanowiska co do tego, czy służby przekazały rządzącym odpowiednio wcześniej ostrzeżenia. Ministra obrony Margarita Robles, która nadzoruje działanie służb, twierdzi, że te wykonały swoją pracę i przekazały premierowi ostrzeżenia o grożącym Ceucie masowym napływie osób zanim do niego doszło. To przeczy wcześniejszym wypowiedziom ministra spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaski, który twierdził, że rządzący nie mieli możliwości wzmocnić granicy, bo nie wiedzieli o istnieniu takiego ryzyka.
Choć większość migrantów niemal od razu wróciła do Maroka, to w Ceucie wciąż pozostaje około 10 tysięcy osób, które przedostały się do miasta pod koniec lipca. Sytuacja w mieście jest trudna, a działające na miejscu służby skarżą się na brak jasnych wytycznych co do sposobu działania wobec kryzysu. Rząd Sáncheza jest też bardzo krytykowany za zbyt późną reakcję. Premier nie zdecydował się na ogłoszenie stanu wyjątkowego, czego domagały się władze samorządowe. Dopiero 25 sierpnia przejął od władz samorządowych kontrolę nad miastem. Hiszpania zwróciła się też do Komisji Europejskiej z prośbą o uruchomienie środków solidarnościowych przewidzianych w pakcie migracyjnym.
Przeczytaj także: