Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zwolennicy Marine Le Pen, skazanej na 4 lata więzienia oraz pozbawionej możliwości pełnienia funkcji publicznej na pięć lat byłej liderki skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego, zwołali na niedzielę marsz poparcia dla niej. Wyrok na Le Pen rozgrzewa opinię publiczną we Francji
Zwolennicy Marine Le Pen, byłej przewodniczącej Zjednoczenia Narodowego i córki nieżyjącego już założyciela partii Jean-Marie Le Pena, zwołali na niedzielę 6 kwietnia marsz poparcia dla niej. Marsz ma przejść ulicami francuskiej stolicy. Zwolennicy Le Pen chcą w ten sposób zamanifestować niezgodę na wyrok sądu wydany w poniedziałek 31 marca w sprawie o sprzeniewierzenie środków publicznych Parlamentu Europejskiego.
Marine Le Pen, wiceprzewodniczący partii Louis Aliot, skarbnik Wallerand de Saint-Just, ośmiu byłych lub obecnych europosłów ugrupowania oraz 12 innych działaczy zostało w poniedziałek 31 marca uznanych za winnych wyłudzenia środków z Parlamentu Europejskiego poprzez fikcyjne zatrudnienia. Sąd w Paryżu orzekł, że przestępstwo miało charakter systemowy. Strata dla budżetu PE wyniosła 2,9 mln euro.
Jak wynika z aktu oskarżenia, na polecenie szefostwa partii, w tym samej Le Pen, europosłowie Zjednoczenia Narodowego mieli zatrudniać tylko po jednym asystencie do prac w Parlamencie Europejskim, przy czym pobierali z Parlamentu środki na zatrudnienie większej liczby osób. Reszta przyznanego przez PE budżetu miała zostać przeznaczona na funkcjonowanie partii. Środki były defraudowane poprzez fikcyjne zatrudnienia kolejnych asystentów parlamentarnych, którzy jednak wykonywali prace na rzecz partii, a nie europosłów.
W poniedziałek 31 marca Sąd Karny w Paryżu orzekł, że przestępstwo defraudacji środków Parlamentu Europejskiego przez europosłów Zjednoczenia Narodowego miało charakter systemowy i zorganizowany, i służyło jako „sposób finansowania partii”. Sąd uznał, że była przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen pełniła w tym systemie „centralną funkcję”, choć system został wymyślony jeszcze za czasów prezydentury w partii jej ojca Jeana-Marie Le Pena. Do wyłudzeń dochodziło w latach 2004-2017, Marine Le Pen przejęła stery w partii w 2011 roku.
Le Pen została skazana na karę 4 lat więzienia, w tym dwóch z dozorem elektronicznym, oraz 100 tysięcy euro grzywny. Ponadto sąd orzekł o jej niezdolności do pełnienia funkcji publicznych ze skutkiem natychmiastowym przez okres pięciu lat, co przekreśla jej udział w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku. Poza nią wyroki skazujące usłyszały 23 osoby.
Wyrok paryskiego sądu ma kluczowe znaczenie dla możliwości ubiegania się przez Marine Le Pen o prezydenturę. Liderka Zjednoczenia Narodowego miała w 2027 roku po raz czwarty zawalczyć o prezydenturę. Przy tym, jak wynika z sondaży, tym razem miała mieć wyraźnie większą niż w poprzednich latach szanse na wygraną. Z badań poparcia wynika bowiem, że Le Pen ma wyraźną przewagę nad potencjalnym kandydatem partii Macrona, Édouardem Philippem.
Wyrok francuskiego sądu nie jest prawomocny, a skazanym przysługuje apelacja. Prawnik Le Pen od razu zapowiedział, że jego klientka planuje ją złożyć. Ale postępowania apelacyjne są dość czasochłonne, a do wyborów w 2027 roku zostały tylko dwa lata. Zdaniem samej Le Pen, celem wyroku było wykluczenie jej z udziału w wyborach.
„Zostałam wykluczona [ze startu – red.]” – mówiła Marine Le Pen w wywiadzie z telewizją TF1 w poniedziałek wieczorem.
Była przewodnicząca Zjednoczenia Narodowego powiedziała, że jej zdaniem postępowanie apelacyjne nie zakończy się przed wyborami w 2027 roku i stanie się tak celowo. O tym, że wyrok w sprawie o sprzeniewierzenie środków Parlamentu Europejskiego to wyrok wydany na polityczne zamówienie liberalno-lewicowych elit i strategia powstrzymania skrajnej prawicy przed przejęciem władzy we Francji mówi dziś większość polityków skrajnej prawicy w Europie.
W ten sposób sprawę komentował tuż po orzeczeniu sądu m.in. lider włoskiej Legi Matteo Salvini, premier Węgier Viktor Orbán czy w Polsce Sławomir Mentzen, kandydat Konfederacji na prezydenta. Mentzen stwierdził, że wyrok na Le Pen to „już drugi po Rumunii przypadek, gdy system usuwa kandydatów, którzy mogą mu zagrozić”. Wyraził też wątpliwość, czy podobnie nie stanie się w Polsce. Politycy prawicy zupełnie ignorują skalę nadużyć i dopatrują się w wyroku na Marine Le Pen politycznych motywacji.
Przeczytaj także: