Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W Warszawie trwa demonstracja zwolenników PiS. Jarosław Kaczyńskie przestrzegał przed utratą przez Polskę niepodległości. Głównym symbolem protestu był ks. Michał O. oskarżony w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Na końcu niespodziewanie kilka zdań powiedział Antoni Macierewicz
W Warszawie rozpoczął się protest zwolenników PiS pod ministerstwem sprawiedliwości pod hasłem „Stop patowładzy”. Marsz zorganizowały kluby „Gazety Polskiej”.
Demonstracja zaczęła się od przemowy Jarosława Kaczyńskiego. Rozpoczął od zatrzymania księdza Michała O., który usłyszał zarzuty w sprawie Funduszu Sprawiedliwości. Pisaliśmy o nim tutaj:
Przeczytaj także:
Prezes PiS mówił o torturach wobec księdza O. „Spotykamy się w szczególnej chwili. Sądzę, że myśli i to, co w sercu wielu z nas, jest dzisiaj z ks. Michałem Olszewskim. Jest z jego matką, która tak wzruszająco mówiła o jego losie”.
Jego zdaniem sytuacja księdza pokazuje ogólną sytuację w Polsce: „Jesteśmy tu po to, by powiedzieć twarde ”nie„ temu, co się dzieje w Polsce, w szczególności w sferze praworządności, tutaj przekraczane są wszelkie granice łącznie z prawami człowieka, tortury. Chcemy powiedzieć ”nie„ całej polityce, która zmierza do tego, by Polskę zdegradować i gospodarczo, i duchowo, pod każdym względem”.
Areszt dla księdza to zdaniem Kaczyńskiego element ataku na Kościół katolicki.
Prezes PiS nawiązał do sprawy rosyjskiego agenta Pawła Rubcowa: „Widzieliśmy także innego człowieka, on już opuścił więzienie, rosyjskiego szpiega, pułkownika GRU Rubcewa. Czy on był wychudzony? Czy on był zniszczony? On był w dobrej formie z plecaczkiem na plecach właśnie. Witał się serdecznie z Putinem”.
Następnie Kaczyński groził utratą przez Polskę niepodległości na rzecz Unii Europejskiej, co będzie korzystne dla Rosji. „Te cele, które stawiają ci, którzy chcą budować państwo europejskie, szczególnie Niemcy, Francja, są dużo dalej idące – to zmiana Polski w teren zamieszkiwany przez Polaków, ale zarządzany z zewnątrz. Można mówić, chociaż pozory będą zachowane, o końcu państwa polskiego. Mamy możliwość przeciwstawienia się temu, będą podjęte wielkie akcje i ta wielka akcja zmierzająca do wyborów nowego patriotycznego prezydenta RP”.
Namawiał do głosowania na nieznanego jeszcze z nazwiska kandydata PiS na prezydenta.
Jarosław Kaczyński zapowiedział, że PiS będzie domagał się referendum w sprawie migrantów. Wtedy tłum zaczął skandować „Nie chcemy migrantów”.
Po Kaczyńskim wystąpili politycy PiS – Zbigniew Bogucki i Dominik Tarczyński. Podczas ich przemówień zgromadzeni zwolennicy PiS skandowali: „Pogonimy patowładzę”, „Ryża wrona orła nie pokona”, „Donald Tusk, nie zamkniesz nam ust”.
Swoje wystąpienie miał także prof. Jan Majchrowski, powołany w 2018 r. przez Andrzeja Dudę do nieistniejącej już dzisiaj Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Na koniec przemawiał także Adam Borowski, były działacz opozycji, który w ostatnich miesiącach codziennie protestował pod aresztem księdza O.
Podczas demonstracji przemawiający często odwoływali się do historii – wspominali żołnierzy wyklętych, poległych w Katyniu, represjonowanych w czasie PRLu. Na końcu prowadząca protest wspomniała też ofiary katastrofy smoleńskiej. Wtedy w tłumie pojawił się Antoni Macierewicz i powiedział do mikrofonu: Trzeba ukarać tych, którzy ich zamordowali.
O czym nie wspomniano podczas demonstracji? Prowadzące zaledwie kilka słów poświęciła na najważniejszy dzisiaj w Polsce temat, czyli powodzie na południu Polski. Prezes nie powiedział o tym nic. Nie było także mowy o Marszu Niepodległości, na którym Kaczyński niedawno zapowiedział swoja obecność.
Protest zakończył się ok. 14.45. Frekwencja nie była duża – zgromadzenie nie przekroczyło tysiąca osób.