0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. INA FASSBENDER / AFPFot. INA FASSBENDER ...

Materiały wybuchowe w domu podejrzanego o sabotaż

Niemiecka policja znalazła materiały wybuchowe w domu podejrzanego o sabotaż sieci energetycznej – informuje PAP. Trwa obława. Jako kontekst sabotażu niemieckiej sieci energetycznej część komentatorów wskazuje niedzielne wybory do landtagu Saksonii-Anhalt.

Co się wydarzyło?

Policja w Nadrenii Północnej-Westfalii (NRW) prowadzi poszukiwania sprawcy próby sabotażu sieci energetycznej, do którego doszło 1 września w Brandenburgii oraz Bergheim-Rheidt w NRW – przekazała PAP za agencją dpa.

Policja przeszukała mieszkanie podejrzanego 48-latka w Gevelsbergu i poinformowała, że znalazła tam materiały wybuchowe.

Do prób sabotażu sieci energetycznej doszło 1 września przy elektrowni Jänschwalde w Brandenburgii oraz w stacji elektroenergetycznej w Bergheim-Rheidt w NRW. Sprawca wysłał do śledczych list, w którym przyznał się do prób sabotażu sieci energetycznej, a jako powód wskazał „niezmierzone cierpienie”, powodowane, jego zdaniem, przez wykorzystywanie paliw kopalnych. Krytykował również przemysł zbrojeniowy i „ludobójstwo w Palestynie” – pisze PAP.

Śledczy uznali list za autentyczny.

Policja wciąż poszukuje mężczyzny. Minister spraw wewnętrznych Nadrenii Północnej-Westfalii Herbert Reul oświadczył, że poszukiwany nie jest traktowany jako szczególnie niebezpieczny.

Jaki jest kontekst?

W ostatnich dniach w Niemczech doszło do serii bardzo podobnych prób sabotażu infrastruktury energetycznej w Brandenburgii i Nadrenii Północnej-Westfalii. Na razie śledczy nie przesądzają, czy wszystkie zdarzenia były dziełem tej samej osoby lub grupy.

Najpoważniejszy incydent miał miejsce 1 września w Brandenburgii, w stacji elektroenergetycznej Preilack w pobliżu elektrowni węglowej Jänschwalde. Sprawcy wykorzystali samodzielnie skonstruowane urządzenia przypominające rakiety, za pomocą których próbowali przerzucić przewodzące prąd materiały – m.in. metalowe elementy i przewody – na linie wysokiego napięcia. Uszkodzonych zostało kilka linii energetycznych, a dostawy prądu zostały na krótko przerwane – poinformowały policja i operator sieci. Co najmniej jeden z ładunków eksplodował, podczas gdy pozostałe nie zadziałały. Nikt nie został ranny, nie doszło też do poważnego blackoutu.

Jeszcze tego samego dnia doszło do podobnego ataku w Bergheim w Nadrenii Północnej-Westfalii. Także tam sprawcy doprowadzili do zwarcia, przerzucając przewodzące materiały przez linie energetyczne. W pobliskim polu kukurydzy znaleziono urządzenia służące prawdopodobnie do ich wystrzeliwania. Zakłócenie spowodowało czasowe odłączenie pięciu bloków elektrowni o łącznej mocy około 4,2 GW, ale nie doprowadziło do przerw w dostawach energii dla mieszkańców.

Następnie śledczy ujawnili kolejną próbę sabotażu w Dormagen w Nadrenii Północnej-Westfalii. W sumie w ciągu kilku dni celem ataków lub prób ataków stało się kilka obiektów energetycznych w obu landach. Policja prowadzi poszukiwania mężczyzny, którego nazwisko pojawiło się pod dwoma listami przyznającymi się do ataków, ale nie ustalono jeszcze, czy rzeczywiście jest ich autorem ani sprawcą sabotażu.

Sprawa sabotażu jest traktowana bardzo poważnie – śledztwo jest prowadzone m.in. pod kątem tego, czy doszło do terroryzmu. Pisząc o tych przypadkach niemieckie media jako kontekst często przywołują niedzielne wybory w Saksonii-Anhalt, które mogą po raz pierwszy wynieść do władzy skrajnie prawicową AfD. Partia domaga się zaprzestania pomocy Ukrainie oraz poprawy stosunków z Rosją, w tym wznowienia umów na dostawy surowców energetycznych. Te zostały wstrzymane po rosyjskiej agresji na Ukrainę w lutym 2022 roku.

Przeczytaj także: