Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Michał Woś nie chce zrzec się immunitetu, a wniosek o odebranie mu immunitetu nazywa atakiem politycznym.
„Każde moje działanie było zgodne z prawem, zgodne z ustawami” – powiedział w Sejmie Michał Woś, były wiceminister sprawiedliwości, jeden z głównych aktorów afery Pegasusa. Mimo to Woś nie boi się zeznawać przed sądem, co – jak przewiduje – zapewne nastąpi po przegłosowaniu wniosku o pozbawienie go immunitetu.
„Ten przypadek dowodzi, że w demokratycznym państwie prawa, władza wykonawcza mająca w swojej dyspozycji prokuraturę działającą na zlecenie polityczne, każdemu może postawić zarzut, a potem kierować akty oskarżenia, w sprawach stricte politycznych na podstawie wymyślonych zarzutów” – mówił Woś. – „Korzystacie z tej władzy w sposób skandaliczny, antydemokratyczny, niezwiązany z przepisami konstytucyjnymi.”
Według Wosia zgodnie z prawem podjął decyzję o dofinansowaniu instytucji państwowej z funduszu celowego, by miała możliwość zgodnego z prawem działania na rzecz bezpieczeństwa państwa. Zdaniem Wosia rządzący przypuszczają na niego atak, który ma w końcu osłabić państwo i doprowadzić do stanu, w którym chroni ono kryminalistów. Polityk Suwerennej Polski zarzucił też Donaldowi Tuskowi, że sam korzystał z dostępu do smartfonów czy tabletów przestępców. „Współcześnie przestępcy przestali do siebie dzwonić i wysyłać listy. Zaczęli korzystać ze znanych nam aplikacji – messengera, whatsappa, signala. Śledczy stosując legalną kontrolę polegającą na rejestracji rozmów, dochodzili do ściany” – wyjaśniał Woś.
Jak stwierdził Woś, program Pegasus był używany jedynie do ścigania przestępców zagrażającym obywatelom. Przeczą temu dowody, wskazujące na zakładanie podsłuchów przeciwnikom politycznym Zjednoczonej Prawicy i niewygodnych sędziów – w tym Ewę Wrzosek.
Przeczytaj także:
Według Wosia nie można go oskarżyć o spowodowanie straty przez skarb państwa, dlatego wniosek o zdjęcie z niego immunitetu jest bublem. „Z radością jeszcze raz podjąłbym decyzję o dofinansowaniu walki z dilerami, pedofilami, zabójczymi przywódcami grup przestępczych”.
Woś zamieszany jest również w Aferę Funduszu Sprawiedliwości. Jak już pisaliśmy, pieniądze z Funduszu były przyznawane niezgodnie z przeznaczeniem podmiotom bliskim prawicy – zamiast na cele pomocy ofiarom przestępstw.
Głosowanie nad immunitetem Wosia zaplanowane jest w bloku głosowań, dojdzie do niego najpewniej już w piątek.