Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Niektóre szpitale na wynagrodzenia pracowników przeznaczają nawet 106 proc. budżetu. Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiada, że planuje wprowadzić limit na poziomie 60-70 proc.
Szpitale nie będą mogły wydawać całego swojego budżetu na wynagrodzenia dla personelu, w tym dla lekarzy i pielęgniarek. Ministra zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapowiedziała w piątek w rozmowie w TVN24, że zostanie wprowadzony procentowy limit, ograniczający wydatki na pensje do 60-70 proc. budżetu szpitala.
Jak podkreśliła ministra, bywają i takie przypadki, że szpitale wydają nawet 106 proc. budżetu jedynie na wynagrodzenia swoich pracowników.
Chodzi o wynagrodzenia wszystkich, nie tylko lekarzy, czy pielęgniarki, ale również opiekunów medycznych czy administrację.
To niezwykle interesująca deklaracja ministry, ponieważ z jednej strony wiemy, że odkąd PiS w 2022 roku wprowadził nowe zasady waloryzacji pensji w ochronie zdrowia, w budżecie NFZ rośnie coraz większą dziura, która staje się powodem tego, że ogranicza się finansowanie badań profilaktycznych czy operacji zaćmy.
Głośno w debacie publicznej jest o tym, że od 1 kwietnia NFZ płaci 60 proc. za gastroskopię i kolonoskopię, oraz 50 proc. za rezonans magnetyczny i tomografię komputerową wykonane ponad limit określony w kontrakcie.
Jednak z drugiej strony, Ministerstwo Zdrowia zaledwie kilka dni temu zapowiedziało, że nie zmieni w tym roku wskaźnika waloryzacji wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Nie przesunie również waloryzacji płac minimalnych z lipca na styczeń, co ułatwiłoby NFZ planowanie budżetu.
Jak ministra chce zatem obniżyć wydatki na wynagrodzenia? Nie jest jasne, ale logika nakazuje myśleć, że w grę wejdą zwolnienia personelu w szpitalach.
Przeczytaj także:
Od 1 lipca pensje minimalne w ochronie zdrowia wzrosną o 8,82 proc. Biuro Maklerskie Pekao w niedawnej analizie podkreślało, że pracownicy ochrony zdrowia w Polsce zarabiają średnio 2,9-krotność przeciętnego wynagrodzenia. Tym samym jesteśmy krajem o najwyższych relatywnych płacach w Europie.
A mowa jedynie o lekarzach pracujących na etatach, podczas gdy najwyższe zarobki osiągają lekarze na kontraktach, których zresztą jest w Polsce więcej.
Z kolei wcześniejszy raport OECD wskazuje, że wynagrodzenie pielęgniarek to 160 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce i Polska jest krajem z największą dysproporcją pomiędzy wynagrodzeniami zawodów medycznych a pozostałymi pracownikami wykonującymi zadania publiczne.
Przeczytaj także: