Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sejm debatował nad wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. Przed głosowaniem ministry bronił premier Tusk: „Dobrze sprawuje swoje obowiązki”.
W czwartek, 30 kwietnia posłowie i posłanki debatowali nad odwołaniem ministry zdrowia Sobierańskiej-Grendy. Sejm odrzucił wniosek o odwołanie ministry. Przeciw byli wszyscy posłowie Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, Centrum i Polski 2050 – 238 posłów i posłanek.
Za głosowało 212 posłów, w tym wszyscy obecni na sali przedstawiciele PiS i Konfederacji.
Nikt nie wstrzymał się od głosu.
Premier Donald Tusk bronił ministry przed głosowaniem. Zaznaczył, że wcześniej potrafiła naprawić system zdrowia na poziomie województwa pomorskiego.
„Po bardzo ciężkiej pracy doprowadziła do świetnej kondycji system szpitali, za który odpowiada województwo pomorskie, okazała się świetnym fachowcem i odpornym na ataki i zupełnie niewrażliwą osobą na polityczne pokusy” – mówił Tusk. Dodał, że to jest wielki atut ministry, która wzięła na siebie odpowiedzialność za odpolitycznianie debaty w zakresie ochrony zdrowia.
Premier zaznaczył, że Sobierańska-Grenda podjęła się trudnego zadania, jakim jest naprawa systemu ochrony zdrowia. Dodał, że zadania w tym resorcie to dla każdego ministra z dowolnej partii są „zawsze droga przez mękę z oczywistych względów”.
Tusk zaznaczył, że wydatki na ochronę zdrowia w ciągu ostatnich lat zwiększono w dwa razy. W 2019 roku na ochronę zdrowia poprzednia władza wydała 102 miliardy złotych, a obecny rząd w 2025 roku wydał ponad 100% więcej, 236 miliardów złotych. I to wydarzyło pomimo tego, że Polska powinna przeznaczać 5 proc. PKB na obronność ze względu na sytuację geograficzną i zagrożenie ze strony Rosji.
„Musimy działać w realiach, jakie daje nam dzisiejsze prawo daje. I te realia mówią, że musimy mądrzej wydawać te pieniądze, które są dzisiaj do naszej dyspozycji. Powtarzam, to nie są małe pieniądze, to są dwa razy większe pieniądze, jakie przeznaczali na ochronę zdrowia niż nasi poprzednicy”.
Premier podkreślił, że nikt nie zamierza prywatyzować szpitali, a pani minister szuka metod, aby szpitale funkcjonowały o wiele sprawniej.
„Szpital nie jest po to, żeby jakiś oddział, mając bardzo mało procedur do wykonania, utrzymywać za gigantyczne pieniądze, to jest bez sensu. Ja wiem, że to jest bardzo trudne. Ja wiem, że to zawsze budzi opór. Opór władz samorządowych, mieszkańców. Każdy chciałby mieć maksimum u siebie.
Wiem o tym, ale odwagą pani minister jest zaproponować, żeby to było nie to wymarzone maksimum, bo wtedy potrzebne byłyby biliony, a nie miliardy, biliony. Nie ma tych bilionów. Tylko żeby te relatywnie duże pieniądze, jakie mamy do dyspozycji wydać najmądrzej, najmądrzej z punktu widzenia pacjenta. Bardzo was proszę o to, żebyście w tej sprawie pomagali, a nie przeszkadzali” – kontynuował premier.
Tusk zaznaczył, że Sobierańska-Grenda jest atakowana niepotrzebnie, tak samo, jak wcześniej Izabela Leszczyna.
„Przecież wy nie myślicie o zdrowiu ludzi, tylko wy myślicie o tym, jak wrócić do władzy. Wiecie, kto chce wrócić do władzy? [...]
„Naprawdę warto wesprzeć panią minister, najbardziej kompetentną osobę, która potrafiła naprawić system ochrony zdrowia na poziomie województwa. System, który wówczas był rzeczywiście w sytuacji bardzo trudnej” – mówił Tusk. I podsumował:
„Dobrze sprawuje swoje obowiązki i będzie dalej kierowała resortem zdrowia”.
Prawo i Sprawiedliwość złożyło wniosek o wotum nieufności wobec minister zdrowia 15 kwietnia. Pod wnioskiem podpisało się ponad 160 posłów PiS. Opozycja zarzuca Sobierańskiej-Grendzie, że nie przedstawiła żadnej spójnej strategii naprawy ochrony zdrowia wobec pogarszającej się sytuacji.
PiS domagał się dymisji Sobierańskiej- Grendy w związku z „pogłębieniem kryzysu finansowego w ochronie zdrowia, chaotycznie wprowadzanymi zmianami w szpitalnictwie oraz niezrealizowaniem żadnego z niezbyt ambitnych celów postawionych przez politycznego mocodawcę”.
„Pani Sobierańska-Grenda jest przykładem na to, jak można demolować jedną z najważniejszych płaszczyzn działania tego państwa, ochronę zdrowia. To jest ta pani, której marzeniem jest likwidacja 30 proc. szpitali. To jest ta pani, której marzeniem byłoby, żeby każdy płacił fakturę u lekarza, a później refundował ją sobie w NFZ, jeśli by się udało. Czyli to jest ta pani, która chciałaby prywatyzacji służby zdrowia” – mówił na początku kwietnia Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS, którego cytuje PAP.
Według wniosku PiS „jedynym namacalnym osiągnięciem jej kadencji pozostaje nieudolnie ukrywana lista drastycznych cięć w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia”.
Sobierańska- Grenda objęła stanowisko po Izabele Leszczynie w lipcu 2025 roku. Wkrótce była krytykowana m.in. za propozycje wprowadzenia oszczędności w budżecie NFZ w 2026 roku.
NFZ mierzy się z ogromną luką finansową – według ostatnich szacunków Ministerstwa Zdrowia sięga ona 18 mld zł. Budżet NFZ na 2026 wynosi 221 mld zł. Od 1 kwietnia NFZ ograniczył finansowanie niektórych badań diagnostycznych, co do końca roku ma przynieść 625 mln zł oszczędności.
Przeczytaj także:
O wotum nieufności dla ministry klimatu pisze Katarzyna Kojzar:
Przeczytaj także: