0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

06:06 03-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Tetiana DZHAFAROVA / AFPFot. Tetiana DZHAFAR...

Do 30 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych czwartkowego ataku Rosji na Kijów

Ratownicy wydobyli w piątek 3 lipca spod gruzów ciała kolejnych trzech osób, zwiększając tym samym liczbę ofiar śmiertelnych zmasowanego ostrzału rosyjskiego do 30. Trzy osoby są nadal poszukiwane.

Co się dzieje?

Po czwartkowym, brutalnym i krwawym ataku na Kijów trwa akcja ratownicza i szacowanie strat. W mieście ogłoszono żałobę.

Zginęło co najmniej 30 osób, rannych zostało nawet 100. Pawło Pietrow, rzecznik Państwowej Służby Ratunkowej w Kijowie, powiedział w komentarzu dla portalu „hromadske”: Jeśli chodzi o liczbę ofiar zabitych przez Rosję, był to jeden z największych ataków na Kijów".

Symbolem ostatniego ataku są ruiny ośmiopiętrowego bloku mieszkalnego w dzielnicy Darnytsky: 64 mieszkania zostały zrównane z ziemią, dom zamienił się w stos betonu i poskręcanego metalu. Na miejscu katastrofy ekipy ratownicze uratowały 17 mieszkańców, w tym 7 osób wyciągnęły spod gruzów.

Według ukraińskich sił powietrznych głównym celem ostatniego ataku był właśnie Kijów. Wiadomo już, że Rosjanie zaatakowali miasto 74 pociskami i 496 dronami różnego typu. Cechą charakterystyczną było jednoczesne użycie środków napadu powietrznego różnego typu z różnych kierunków, a także dużej liczby pocisków balistycznych i odrzutowych bezzałogowych statków powietrznych.

Obrona przeciwlotnicza zneutralizowała 48 pocisków i 476 dronów.

Przeczytaj także:

.

3 lipca Rosja zaatakowała Ukrainę, w tym głównie Sumy, gdzie zginęły cztery osoby. Celem ataków były stacje benzynowe

Jaki jest kontekst?

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ ogłosiła, że atak na Kijów dotyczył „celów militarno-strategicznym, wykorzystywanym przez reżim kijowski do zabijania cywilów”. Według ukraińskich władz zdecydowana większość rosyjskich ataków jest wymierzona nie w cele wojskowe, lecz w infrastrukturę cywilną. Ostatni atak uszkodził ponad 130 budynków, w tym bloki mieszkalne, stację pogotowia ratunkowego i hotele w centrum miasta.

Z analizy rosyjskiej propagandy wynika, że ataki na Ukrainę są teraz w Rosji sposobem na ustabilizowanie sytuacji wewnętrznej. Codziennie nad Rosją obrona zestrzeliwuje po kilkaset ukraińskich dronów (średnia dla czerwca to 620). Kilka procent trafia do celu — a to już duże liczby. Rośnie też liczba ataków ukraińskimi rakietami dalekiego zasięgu. Ukraińcy za cel obrali logistykę na zapleczu frontu i instalacje naftowe w głębi Rosji.

Narastający w efekcie tych ataków kryzys paliwowy i energetyczny propaganda Kremla łagodzi opowieściami o tym, że Ukraińcy mają jeszcze gorzej (stąd ataki na stacje benzynowe) i że Ukraina jest słusznie karana za cierpienia Rosji (stąd bestialskość ataków). Po wczorajszym ataku na Kijów rzecznik Putina Pieskow zapowiedział kolejne: „Rosja będzie nadal zwiększać presję na reżim w Kijowie, aby osiągnąć swoje cele”.

Stały przedstawiciel Ukrainy w OBWE Jurij Witrenko powiedział na to, że Kreml nasila ataki na ludność cywilną, ponieważ nie udało mu się złamać ukraińskiego oporu.

Kryzys w Rosji narasta

Kryzys paliwowy, który ogarnął niemal wszystkie regiony Rosji, narasta i – jak pisze „The Moscow Times” – ma wszelkie szanse stać się największym w najnowszej historii kraju.

W ponad 40 regionach wprowadzono oficjalne ograniczenia sprzedaży benzyny. Źródło z branży naftowej poinformowało „Kommiersanta”, że w nadchodzącym miesiącu prawdopodobnie niemożliwe będzie zwiększenie mocy przerobowych rosyjskich rafinerii uszkodzonych przez ataki dronów. Wolumeny rafinacji w tym miesiącu „w najlepszym razie” utrzymają się na poziomie z czerwca. I to zakładając, że nie dojdzie do dalszych ataków na rafinerie — mówią rozmówcy gazety.

Tymczasem do takich ataków dochodzi: 2 czerwca trafiona została zaopatrująca Moskwę rafineria kstowska.

„Najbardziej niepokojące jest to, że kryzys dopiero się zaczyna” – „The Moscow Times” cytuje eksperta. „Dzieje się to w krytycznym momencie dla rosyjskiej gospodarki, wraz z początkiem sezonu żniw” – mówi inny rozmówca portalu.

Długie kolejki na stacjach benzynowych podsycają rosnące niezadowolenie wśród ludzi, którzy i tak już cierpią z powodu inflacji, ograniczeń internetu i malejących nadziei na szybkie zakończenie wojny.

Przeczytaj także:

15:40 02-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkieło...

Nawrocki wetuje ustawę o rzeczniku praw uczniowskich. Mówi o „ideologizacji” systemu

Prezydent zawetował ustawę powołującą rzeczników praw uczniowskich. Jak uzasadniał,  proponowane rozwiązania nie poprawią sytuacji w szkołach, zamiast tego zwiększają biurokrację.

Jak stwierdził, wprowadzenie nowego organu doprowadziłoby do ideologizacji systemu oświaty, a rzecznicy zajmowaliby się przyjmowaniem „donosów”, jednocześnie niepotrzebnie mnożąc koszty.

„Polska szkoła potrzebuje dziś przede wszystkim stabilności, dobrego poziomu nauczania, budowy autorytetu nauczyciela, a nie rozwiązań, które każdą decyzję wychowawczą mogą zamienić w przedmiot formalnego sporu” uzasadnił Nawrocki.

Zawetowana ustawa ustanawiała nowe stanowisko przy Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz nowe etaty dla wojewódzkich rzeczników praw uczniowskich. Ustawa była krytykowana przez niektórych z nauczycieli przez sposób skodyfikowania praw, obowiązków oraz kar dla uczniów. Według niektórych prawa dominowały w niej nad obowiązkami oraz karami.

„W naszej ocenie projekt nie naprawi szkoły, lecz zmieni jej naturę: zamiast wspólnoty wychowawczej opartej na relacji, odpowiedzialności i współpracy, kreuje model szkoły oparty na procedurach, skargach, odwołaniach i permanentnym, paraliżującym działania sporze formalnym. Zmienia przestrzeń życia szkoły w królestwo roszczeń i oskarżeń” – oceniało Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty. Kontrowersje budziła również kwestia braku dodatków funkcyjnych dla rzeczników, wybieranych spośród nauczycieli.

Z drugiej strony weto krytykuje część środowiska uczniowskiego.

„Mówimy to szczerze w imieniu polskiej młodzieży: ponownie i ostatecznie zawiedliśmy się na Karolu Nawrockim. Prezydent RP miał historyczną szansę stanąć po stronie cywilizacyjnych standardów XXI wieku, jednak zamiast tego wybrał obronę skostniałego XIX-wiecznego systemu pruskiego, w którym uczeń ma być wyłącznie posłusznym, bezgłośnym, pozbawionym praw wykonawcą poleceń. Karol Nawrocki swoją decyzją głęboko, bezwzględnie i bezpowrotnie skrzywdził młodych ludzi oraz całą polską edukację, a tej potwornej, wyrachowanej zdrady młode pokolenie mu nie zapomni: ani przy urnach wyborczych, ani w podręcznikach do historii najnowszej” – ocenili działacze Akcji Uczniowskiej.

Przeczytaj także:

14:30 02-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

Młodzi Polacy planowali akty terroru. Inspirowali się Breivikiem

Czterech młodych mężczyzn z Olsztyna stanie przed sądem pod zarzutem planowania aktów terroru. Ich inspiracją byli sprawcy masowych morderstw, a potencjalnymi celami miały być szkoły, obiekty sakralne oraz miejsca zebrań mniejszości etnicznych i kulturowych – potwierdzają śledczy.

Co się wydarzyło?

19- i 20-latkowie chcieli naśladować między innymi Andersa Breivika, który dokonał zamachu terrorystycznego na obóz młodzieżówki norweskiej Partii Pracy w 2011 roku. Zginęło w nim 69 osób.

Śledztwo w tej sprawie zostało zakończone – potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, Daniel Brodowski. Jeszcze dziś do sprawy ma odnieść się Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Olsztynie. Pierwsi dwaj podejrzani zostali zatrzymani w kwietniu ubiegłego roku, kolejny w czerwcu, a ostatni we wrześniu. Wszyscy są obywatelami Polski i mieszkańcami Olsztyna lub okolic. Część z nich uczęszczała do tej samej szkoły – poinformował Brodowski.

Śledztwo rozpoczęło się dzięki działaniom ABW, która monitorowała internetowe fora. W trakcie postępowania zabezpieczono urządzenia telekomunikacyjne podejrzanych. Znaleziono na nich materiały świadczące o przygotowywaniu aktów terroru, w tym informacje na temat konstruowania improwizowanych ładunków wybuchowych oraz koktajli Mołotowa z łatwo dostępnych składników.

Zarzuty obejmują m.in. udział w szkoleniach strzeleckich i militarno-taktycznych mających służyć popełnieniu przestępstw terrorystycznych, propagowanie ideologii nazistowskiej i faszystowskiej, nawoływanie do zabójstw o charakterze terrorystycznym oraz posiadanie wyrobów pirotechnicznych. Podejrzanym zarzucono także podejmowanie działań mających ułatwić popełnienie aktów terroru, takich jak: nawiązywanie kontaktów z innymi osobami, pozyskiwanie materiałów pirotechnicznych i łatwopalnych, zbieranie informacji o lokalizacji potencjalnych celów oraz konstrukcji materiałów wybuchowych.

Jaki jest kontekst?

W 2005 roku liczba postępowań dotyczących przestępstw motywowanych uprzedzeniami wynosiła 41. W 2025 roku – aż 2158 – potwierdził minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.

Ministerstwo Sprawiedliwości w lutym podało szczegóły dotyczące ścigania przez prokuratury sprawców mowy nienawiści.

Chodzi o specjalny podręcznik dla prokuratorów i policji z zakresu mowy nienawiści wydany pod auspicjami Ministerstwa Sprawiedliwości jeszcze w tym roku, regularne i kompleksowe szkolenia specjalistyczne prokuratorów wyznaczonych do pracy ze sprawami dotyczącymi przemocy motywowanej uprzedzeniami i nienawiści orazMłodz specjalne zajęcia w Krajowej Radzie Sądownictwa i Prokuratury oraz odgórnie wyznaczona prokuratura (po jednej w każdym okręgu) przejmująca te sprawy.

Przeczytaj także:

11:56 02-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Adam Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Adam Stepien / ...

Świętokrzyski działacz KO odwołany po awanturze z taksówkarzem z Ukrainy

Lokalny działacz zachowywał się agresywnie, przez co kierowca odmówił kursu. Doszło do szarpaniny.

Co się wydarzyło?

Wojewoda Świętokrzyski odwołał Piotra Matana z funkcji pełnomocnika do spraw współpracy z przedstawicielami środowisk lokalnych i sołectwami. Polityk KO jest bohaterem nagrania, które przedstawia jego spięcie z kierowcą taksówki z Ukrainy. Film, który w internecie zaczął krążyć w środę, pokazuje sprzeczkę, która przeradza się w wulgarną awanturę, a później wręcz szarpaninę.

Powodem tych zdarzeń miała być odmowa wykonania kursu przez przewoźnika po tym, jak jedna ze współpasażerek Matana weszła do samochodu z jedzeniem. Według samego Matana chodziło o kebaba. Na nagraniu widać, że kierowca spokojnie prosi o zapakowanie kebaba. Matan reaguje jednak agresywnie, próbując nakłonić kierowcę do wykonania kursu, powołując się na partyjne koneksje.

„Ty wiesz kim ja k*rwa jestem? Zaraz licencję stracisz, więc weź się ogarnij. Jestem pełnomocnikiem i asystentem posła” – rzucił w końcu w kierunku kierowcy. Ten odparł: „A co to mnie obchodzi?”.

Później w nagraniu widać pasażerkę pokazującą jedzenie zapakowane w torbę. Mimo to Matan mówi wciąż podniesionym głosem. „Nie będę z tobą jechał, bo jesteś za chamski” – stwierdza kierowca.

„Nie ma naszej zgody na powoływanie się na wpływy czy pogardliwe traktowanie innych grup społecznych” — przekazał w środę wieczorem Świętokrzyski Urząd Wojewódzki. Matan stracił też stanowisko w biurze posła Artura Gierady, a Koalicja Obywatelska ma rozpocząć postępowanie dyscyplinarne w sprawie świętokrzyskiego działacza.

Ten odniósł się do sprawy na Facebooku, w długim poście (pisownia oryginalna): „Czekałem, stojąc na mrozie wraz z trzema dziewczynami na kurs kilkadziesiąt minut. Warto zaznaczyć, że jedna z dziewczyn była w ciąży, o czym kierowca został poinformowany. Tymczasem gdy kierowca przyjechał na miejsce, odmówił nam kursu, bo moja dziewczyna miała kebaba, którego chciała schować do torebki” – przekazał Matan, nazywając kierowcę „patostreamerem”.

Przeczytaj także:

09:45 02-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.plFot. Slawomir Kamins...

Szpital Południowy zwalnia koordynatora prosektorium

To kolejna odsłona afery związanej z działalnością stołecznej placówki. Służby zajmują się licznymi nieprawidłowościami w jej działaniu.

Co się wydarzyło?

Warszawski Szpital Południowy dyscyplinarnie, z winy pracownika, ze skutkiem natychmiastowym i bez okresu wypowiedzenia, zwolnił koordynatora prosektorium. Poinformowały o tym władze placówki w oświadczeniu.

Decyzja związana jest z publikacjami medialnymi o możliwych nieprawidłowościach w działaniu prosektorium. Portal Zero.pl donosił, że pracownik szpitala miał nachalnie namawiać bliskich zmarłych do skorzystania z usług firmy pogrzebowej swojej wspólniczki, zdjęcia zwłok były przez niego publikowane w mediach społecznościowych, a prosektorium było wynajmowane jako plan filmowy.

„Funkcja koordynatora prosektorium wiąże się z obowiązkiem zachowania najwyższego standardu postępowania z ciałem osoby zmarłej oraz poszanowania kultu osoby zmarłej i uczuć rodzin, a także z obowiązkiem dbałości o zaufanie rodzin zmarłych do Szpitala oraz o dobrą opinię Szpitala w oczach rodzin. Wszelka bezpośrednia lub pośrednia próba sprowadzania śmierci człowieka do komercjalizacji albo nawet stworzenie przestrzeni na taką komercjalizację jest nieakceptowalna” – podkreślili przedstawiciele Szpitala.

Jaki jest kontekst?

Prokuratura prowadzi dwa śledztwa w sprawie nieprawidłowości w Szpitalu Południowym w Warszawie. Jeszcze w środę przesłuchany zostanie dr Emil Jędrzejewski, były ordynator chirurgii, który w Kanale Zero wysunął poważne oskarżenia wobec szpitala – nie tylko przyjmowania polityków i ich krewnych poza kolejnością czy fałszowania dokumentacji medycznej.

Wcześniej dowiedzieliśmy się o niebotycznych zarobkach Dawida Kacprzyka, który miał umożliwiać przyjmowanie VIP-ów poza kolejką. Lekarz, a jednocześnie dzielnicowy radny Koalicji Obywatelskiej w Warszawie, otrzymał od placówki 1,6 mln złotych przez rok pracy. Zarabiał w ten sposób na fałszywych dyżurach na SOR w warszawskim Szpitalu Południowym, którym kierował, trwających nawet 96 godzin ciągiem.

Przeczytaj także: