Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Mateusz Morawiecki ogłosił w środę rano (29 lipca), że stowarzyszenie Rozwój Plus zakłada swój klub parlamentarny. To oznacza, że jego ludzie, którzy mieli być formalnie wrzuceni z PiS we wtorek wieczorem, ale wyrzuceni nie zostali, stracili cierpliwość. Założenie klubu oznacza już totalny bunt wobec PiS, ale nadal nie oznacza wyjścia z partii
Mateusz Morawiecki zrobił kolejny krok na drodze do ostatecznego rozwodu z PiS. W środę rano (29 lipca) podczas konferencji prasowej w Sejmie lider stowarzyszenia Rozwój Plus ogłosił, że wraz ze swoimi stronnikami zakładają swój klub parlamentarny.
To nadal nie oznacza, że „harcerze” sami decydują o wyjściu z PiS. Założenie własnego klubu w parlamencie jest wyrazem totalnego buntu, ale w sensie formalnym nadal są członkami PiS i nadal trzeba ich z partii wyrzucić (lub uznać, że sami odeszli).
To oznacza, że telenowela polegająca na tym, jak rozwód w PiS zostanie przeprowadzony, a przede wszystkim jak zostanie opowiedziany Polakom, nadal trwa. Choć założenie własnego klubu przez Morawieckiego i jego ludzi pokazuje, że coraz mniej już się tym przejmują.
„Zdaniem jednych jesteśmy w PiS, zdaniem innych nie. Co to Polaków obchodzi” – mówił w środę rano w Sejmie Mateusz Morawiecki.
I tak wyjaśniał decyzję o założeniu klubu:
„Stało się to, co od paru dni kierownictwo PiS obwieszcza, robiąc dwa kroki do przodu, jeden do tyłu, potem odwrotnie. Nie chcemy się wdawać w gierki partyjne, bo one nikomu nie służą. Ci prawdziwi rozłamowcy, intryganci, będą cały czas w ten sposób postępowali. Chcą tak działać, żebyśmy się zajmowali sami sobą.”
A były premier sam sobą, ani „dziwnymi partyjnymi gierkami” zajmować się nie chce. Wyjaśniał podczas konferencji, że chce za to zajmować się przyszłością Polski:
„Chcemy patrzeć w przyszłość i walczyć o dobrobyt Polaków, o silną armię, silną tożsamość kulturową Polaków. Nie chcemy się wdawać z przepychanki partyjne. Dlatego wspólnie, 40 posłów i senator, postanowiliśmy założyć klub parlamentarny. Będzie to nasze forum do działania na przyszłość” – mówił Morawiecki.
We wtorek wieczorem (28 lipca) miał ostatecznie dokonać się rozłam w PiS. Komitet Polityczny PiS wbrew oczekiwaniom, a nawet zapowiedziom samego prezesa Jarosława Kaczyńskiego, nie zdecydował jednak o wykluczeniu z partii ludzi Morawieckiego, którzy nie podpisali lojalek.
Zamiast tego Komitet Polityczny zdecydował, że ich sprawą zajmie się rzecznik dyscypliny partyjnej wraz z Koleżeńskim Sądem Dyscyplinarnym. I w dodatku sprawę każdego członka partii będzie rozpatrywał indywidualnie.
Decyzja ta została ogłoszona przez rzecznika PiS Rafała Bochenka tuż przed godziną 20.00, a właśnie o 20.00 rozpoczęło się z kolei spotkanie Mateusza Morawieckiego i lojalnych wobec niego posłów i senatorów.
Powszechnie oczekiwano, że członkowie stowarzyszenia Rozwój Plus na tym spotkaniu zdecydują o założeniu własnego klubu parlamentarnego. Ale po zaskakującej decyzji KP PiS ten scenariusz stał się mniej prawdopodobny.
A jednak się zrealizował. To oznacza, że ludzie Morawieckiego mają już dość tego teatru i postanowili przestać tkwić w blokach startowych, choć formalnie nadal są uwięzieni w partii.
Przeczytaj także:
Tymczasem, niezależnie od formalnych kroków, obie strony sporu nieustannie pracują nad tym, by podbierać sobie wzajemnie ludzi.
Po tym, jak w poniedziałek poseł Grzegorz Lorek postanowił jednak wrócić na łono PiS i odejść ze stowarzyszenia Morawieckiego, w środę ogłoszono transfer w drugą stronę. Do Morawieckiego dołączył Piotr Uściński, były wiceminister rozwoju i technologii w rządzie Mateusza Morawieckiego.
„Chcę, aby Polska wróciła na tory rozwoju, takiego rozwoju, jaki był stymulowany przez rząd Zjednoczonej Prawicy Mateusza Morawieckiego. Dlatego dołączę do Rozwój Plus” – napisał na platformie X Uściński.
Rzecznik PiS Rafał Bochenek skomentował tę decyzję Piotra Uścińskiego w środowy poranek na antenie Polsat News, wyjaśniając, że nie jest to zaskoczenie.
„Akurat z panem Piotrem Uścińskim byliśmy w kontakcie, rozmawialiśmy też z nim w ostatnich dniach. On wyrażał jakieś swoje wątpliwości, no ale to jest jego osobista decyzja” – powiedział Bochenek.
Dodał, że jego zdaniem poseł Uściński popełnił błąd.
Przeczytaj także: