0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:13 24-02-2025

Prawa autorskie: fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.plfot. Jakub Wlodek / ...

Morawiecki wezwany do prokuratury. „Nie będę robił scen, ale to metody stalinowskie”

W czwartek 27 lutego w prokuraturze ma się odbyć przesłuchanie byłego premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie wyborów kopertowych. „Ja odpowiadam przed trybunałem historii, a nie nielegalnej prokuratury” – komentuje Morawiecki

Co się wydarzyło?

Jak ustaliła stacja TVN24, 27 lutego w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie ma odbyć się przesłuchanie premiera Mateusza Morawieckiego. Chodzi o organizację wyborów kopertowych.

Były premier w rozmowie z dziennikarzami potwierdził, że na czwartkowym przesłuchaniu się stawi. „Ale muszę też powiedzieć, że trybunały pana Tuska i Bodnara mnie nie interesują. Ja odpowiadam przed trybunałem historii, trybunałem przyszłych pokoleń, trybunałem przyszłości wolnej Polski, a nie prokuratury nielegalnej, która w sposób absolutnie pozaprawny prowadzi swoje działania” – mówił Morawiecki. Zadeklarował, że nie będzie robił żadnych scen, ale w jego opinii obecna władza stosuje „sztuczki rodem z ostatniej fazy PRL” i „metody stalinowskie”.

Jaki jest kontekst?

Prokuratura zarzuca byłemu premierowi, że w 2020 roku, próbując zorganizować wybory kopertowe, „doprowadził do bezcelowego, nieefektywnego i nieuzasadnionego wydatkowania środków publicznych”.

Przypomnijmy, że Morawiecki, pod naciskiem własnego obozu politycznego, który już zebrał się do organizacji wyborów, wydał decyzję administracyjną upoważniającą podwładnych i spółki skarbu państwa do działań przygotowawczych. Jako podstawę prawną wskazał ustawę covid-ową, która zezwalała mu wydawać polecenia nie tylko organom służbowym. Ale decyzje dotyczące organizacji wyborów podejmuje PKW, a premier nie może ich obchodzić. Decyzja nie miała więc podstawy prawnej, co wpędziło później w kłopoty Pocztę Polską i PWPW.

Morawiecki i Dworczyk przed komisją śledczą twierdzili, że była to tylko decyzja przygotowawcza, ale Najwyższa Izba Kontroli już wcześniej kontrowała ten przekaz: "Poczta Polska nie potraktowała tej decyzji jako polecenia, żeby się przygotować. Oni już zaczęli działać. Więcej, premier zlecił wprost PWPW wydrukowanie kart do głosowania. Tymczasem zgodnie z prawem mogła o tym decydować wyłącznie Państwowa Komisja Wyborcza”.

A to oznacza, że premier polecił wydawać publiczne pieniądze na organizację wyborów, których wiadomo, że nie dało się przygotować w tak krótkim czasie. W ten sposób w błoto poszło ponad 100 mln złotych. Problemem było też nielegalne udostępnienie Poczcie Polskiej danych osobowych wyborców z rejstru PESEL.

Przeczytaj także: