0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

18:32 11-08-2024

Prawa autorskie: "Wiesti niedieli", 11.08.2024"Wiesti niedieli", 1...

Moskwa każe swoim wierzyć w sukces pod Kurskiem, na razie sytuacja „nieprosta”

Według propagandy Kremla sytuacja w obwodzie kurskim nadal pozostaje „nieprosta”, „stabilna, ale napięta”. Oficjalnie jednak postępy ukraińskie udało się powstrzymać — zapewnia rosyjska państwowa telewizja i agencje informacyjne. Próbuje różnych sposobów opowiedzenia tego, co się dzieje. Od walk na „pograniczu” po powtórkę bitwy czołgowej pod Kurskiem '43

Sytuację niebawem zmienią posiłki, które – co podkreśla propaganda – nie zostały wycofane z frontu wojny z Ukrainą na południu, są to bowiem jednostki z zaplecza (czyli z poborowymi, bo ci nie walczą w „operacji specjalnej”).

Nie sposób stwierdzić, czy to wszystko prawda – warto jednak zauważyć, że właśnie w taki sposób propaganda pociesza odbiorców. Że pomoc Kurskowi nie zaszkodzi frontowi.

Drugi już dzień nie widać Putina. Telewizja pokazuje migawki z jego archiwalnych spotkań — zanim sytuacja pod Kurskiem okazała się „nieprosta”. Nie pokazują się też wysocy wojskowi ani premier – przed kamerami staje p.o. gubernatora obwodu kurskiego. Opowiada o rozmowach z wiceministrem obrony Rosji.

„Kurska awantura”

Propaganda stara się ograniczyć skalę kryzysu. Nazywa ukraińską ofensywę „kurską awanturą” i „bezsensowną prowokacją” (tego słowa używał Putin, kiedy się jeszcze pokazywał publicznie). Teren walk telewizja nazywa „pograniczem”.

Nowych danych o ewakuowanych z „pogranicza” nie ma (w sobotę miało ich być 76 tysięcy, wiadomo też, że ewakuacja nadal trwa). Są za to relacje wideo, w których uciekinierzy złorzeczą Ukrainie, która ich, niewinnych, zaatakowała (tu propaganda zapomina, że już wyjaśniła, że celem operacji może być odciągnięcie z frontu rosyjskich sił, atakujących Ukrainę na południu).

Władze rosyjskie podniosły poziom wypłat dla uciekinierów – z ledwie 10 tys. rubli (mniej niż 500 zł) do kilkuset tysięcy rubli. Co pokazuje, że władza przestaje traktować operację pod Kurskiem jako „zwykłą katastrofę”, jakich w Rosji pełno.

Opowieści o „awanturze” na „pograniczu” przeczą też mapki, na jakich telewizja pokazuje sytuację (zdjęcie na górze). Robią surrealistyczne wrażenie: starcia są po rosyjskiej stronie, a nie – jak to bywało przez ostatnie dwa i pół roku – po ukraińskiej. Propaganda uzupełnia przekaz zdjęciami z operacji wojskowej: ostrzału z czołgów (ma się to kojarzyć z bitwą pancerną pod Kurskiem w czasie II wojny) i bombardowania przy użyciu lotnictwa. Tyle że rosyjska armia ostrzeliwuje w ten sposób Rosję, próbując trafić Ukraińców.

Nadzieję mają widzom dać zdjęcia białoruskich czołgów (pokazano, że jadą, ale nie wiadomo, gdzie i dokąd). Jednocześnie propaganda opowiada, że Rosję najechało NATO, gdyż sprzęt wojskowy przysłały kraje NATO. A 81 lat temu aria Stalina wygrała bitwę pod Kurskiem.

Kursk się pali

Tymczasem w nocy w sobotę na Kursk spadła ukraińska rakieta (propaganda tradycyjnie twierdzi, że została ona zestrzelona i na miasto spadły tylko odłamki — ale to dlatego, że oficjalnie rosyjska obrona przeciwlotnicza nie przepuszcza żadnego pocisku. Nie wiemy więc, co się naprawdę stało). Rakieta uszkodziła „siedem domów, dwa przedszkola, bank i pocztę oraz inne obiekty, a także 20 samochodów. Wybuchł pożar”.

W szóstym dniu ofensywy ukraińskiej na objętych nią terenach Rosji rozpadające się państwo zaczyna organizować coś na kształt samoobrony, albo raczej sił policyjnych, w związku z wprowadzonym tam „stanem antyterrorystycznym”: „Ochotniczy oddział ludowy w obwodzie kurskim pomaga zapewnić niezbędne środki bezpieczeństwa i stabilizować sytuację”- powiedział pełniący obowiązki gubernatora Aleksiej Smirnow.